Sondaż, przeprowadzony w dniach 29 lipca – 3 sierpnia, jest kolejnym sygnałem, że wzrost cen surowców energetycznych wywołany przez rozpoczętą 28 lutego przez USA i Izrael wojnę z Iranem, który odbija się m.in. na cenach benzyny w USA (obecnie wynoszą średnio 4,09 dolara za galon, czyli 3,79 litra, podczas gdy przed wojną średnia cena galona benzyny była niższa od 3 dolarów), może zaważyć na wyniku wyborów połówkowych (midterms) do Kongresu, które odbędą się jesienią tego roku.  

Wojna z Iranem wywołała wzrost cen benzyny w USA. Sondaż pokazuje, że Partia Republikańska może za to zapłacić

Stawką wyborów połówkowych jest utrzymanie przez Partię Republikańską większości w Kongresie – zagrożona jest przede wszystkim republikańska większość w Izbie Reprezentantów (jej skład zostanie wybrany w całości). W przypadku Senatu dojdzie do wymiany 1/3 jego składu. 

Jeśli Partia Demokratyczna przejmie jedną lub obie izby Kongresu, wówczas Trumpowi, w drugiej połowie swojej kadencji, będzie trudniej realizować swoją agendę, ponieważ w kwestiach wymagających przyjmowania ustaw prezydent USA będzie musiał szukać kompromisu z opozycyjną wobec siebie partią. 

Czytaj więcej

Donald Trump: Koncerny naftowe zarobiły za dużo. Nie podoba mi się to. Powinny część oddać

Donald Trump rozpoczął wojnę z Iranem przekonując, że jest to konieczne, aby uniemożliwić zdobycie przez Teheran broni atomowej. Konsekwencją wybuchu konfliktu było jednak zablokowanie przez Iran cieśniny Ormuz, kluczowej dla eksportu ropy z Bliskiego Wschodu. Blokada cieśniny doprowadziła do zmniejszenia podaży ropy na światowych rynkach, co wywołało szybki wzrost cen tego surowca, przekładający się na rosnące ceny benzyny. Mimo zawartego 17 czerwca między USA a Iranem wstępnego porozumienia kończącego wojnę ruch statków w cieśninie Ormuz nie wrócił do stanu sprzed 28 lutego, a Iran regularnie atakuje jednostki próbujące przepłynąć cieśninę szlakiem innym niż ten wytyczony przez władze w Teheranie. 

42 proc.

Tylu zarejestrowanych wyborców deklaruje, że gdyby wybory odbywały się teraz, zagłosowaliby na Partię Demokratyczną

Na Partię Republikańską chce głosować 37 proc. zarejestrowanych wyborców

Z sondażu Reuters/Ipsos wynika, że odsetek obywateli USA, którzy uważają dziś, że to Partia Demokratyczna lepiej niż Partia Republikańska radzi sobie z zarządzaniem gospodarką wynosi 37 proc., podczas gdy na Partię Republikańską w tym kontekście wskazuje 36 proc. 27 proc. badanych nie potrafi stwierdzić, które z tych dwóch ugrupowań lepiej radzi sobie z prowadzeniem polityki gospodarczej. 

Reuters przypomina, że przez większość pierwszej kadencji Donalda Trumpa w Białym Domu, a także przez całą kadencję jego następcy, Joe Bidena, to Partia Republikańska była wskazywana w sondażach przygotowywanych dla tej agencji jako ta, która lepiej radzi sobie z gospodarką. Ostatni raz Partia Demokratyczna wyprzedzała pod tym względem Partię Republikańską w maju 2017 roku, ale wówczas pytanie zostało zadane w inny sposób, a ankietowani nie mieli do wyboru trzeciej opcji, czyli odpowiedzi, że nie potrafią wskazać partii, która radzi sobie pod tym względem lepiej.

Sondaż: 42 proc. zarejestrowanych w USA wyborców wybiera Partię Demokratyczną, 37 proc. – Partię Republikańską

W sondażu Reuters/Ipsos sprawdzono też preferencje partyjne ankietowanych. Wśród zarejestrowanych wyborców 42 proc. deklaruje, iż zagłosowaliby na Partię Demokratyczną, a 37 proc. – na Partię Republikańską, gdyby wybory zostały przeprowadzone obecnie. Wyborcy deklarujący się jako niezależni częściej deklarują oddanie głosu na Partię Demokratyczną niż Partię Republikańską (różnica wynosi 12 punktów procentowych na rzecz tej pierwszej). 

W wyborach z 3 listopada rywalizacja toczyć się będzie głównie o ok. 40 miejsc w Izbie Reprezentantów (z 435) i o osiem z 35 mandatów senatorów w okręgach, w których żadna z partii nie ma wyraźnej przewagi. 

Sondaż Reuters/Ipsos przeprowadzono na grupie 4 505 dorosłych obywateli USA. Margines błędu wynosi 2 punkty procentowe.