Kiedy w lutym 2024 r. wiceminister Maria Ejchart stwierdziła, że populacja więźniów jest zbyt duża, miała 100 proc. racji. Potwierdzają to opublikowane w maju najnowsze dane Eurostatu (właśnie za 2024 r.), z których wynika, że Polska miała drugi najwyższy współczynnik osób przebywających w więzieniach w Europie. 191 więźniów na 100 tys. mieszkańców. Więcej mieli tylko Węgrzy 193 osadzonych na 100 tys., przy unijnej średniej na poziomie 113.

Przy zapełnieniu więzień na poziomie 85-90 proc. i braku dostatecznej liczby wychowawców (średnio na jednego przypada 50 osadzonych) trudno mówić o skutecznej resocjalizacji. W takich warunkach więzienia mogą pełnić co najwyżej funkcję izolacyjną, przechowalnię dla przestępców. Tymczasem sukcesem w walce z przestępczością nie jest to, ile osób wsadzimy za kraty, lecz ilu z nich wyjdzie z nich lepszymi lub przynajmniej nie gorszymi ludźmi niż byli w momencie, gdy usłyszeli wyrok skazujący.

Czytaj więcej

Rząd zmniejsza liczbę więźniów. Będzie 20 tys. wakatów w celach

Po dwóch latach populacja więźniów się zmniejszyła (choć znów zaczyna rosnąć) głównie na skutek zwiększenia liczby warunkowych przedterminowych zwolnień realizowanych na wniosek dyrektorów zakładów penitencjarnych. Ciągle bowiem obowiązują wprowadzone za czasów Zbigniewa Ziobry zmiany w kodeksie karnego wykonawczego, które znacznie ograniczają możliwość starania się o warunkowe zwolnienie samym osadzonym.

Jednak jeśli poważnie chcemy zmniejszyć liczbę więźniów, to zamiast ich zwalniać przed upływem wyroku, trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, czy odpowiednią reakcją prawnokarną na wszystkie przestępstwa powinna być kara bezwzględnego pozbawienia wolności. Tymczasem nie dość, że brakuje rozsądnych alternatyw w postaci kar wolnościowych, które byłyby skuteczne, nieuchronne i dolegliwe, to jeszcze MS proponuje zaostrzenie przepisów, co nieuchronnie będzie skutkować większą liczbą osadzonych. Drastyczna podwyżka grzywien będzie skutkować większą liczbą orzekanych zastępczych kar pozbawienia wolności dla tych, których nie będzie stać na zapłacenie kilkunastu tys. zł. System dozoru elektronicznego działa na 60 proc. mocy, a jego wykorzystanie jako alternatywa dla tymczasowego aresztowania ciągle jest w sferze planów. Jedynym remedium na walkę z pijanymi kierowcami, jakie jest w stanie zaproponować Waldemar Żurek, jest częstsze wsadzanie ich do więzień. Bo tego oczekuje społeczeństwo i bo tak jest zwyczajnie najłatwiej.

Czytaj więcej

Nowa szefowa Służby Więziennej: Za kratami jest inaczej niż w serialu „Klangor”

A za dwa lata znowu ktoś postawi słuszną diagnozę, że w więzieniach przebywa zbyt dużo osób, które nie stanowią zagrożenia dla społeczeństwa i będą naciski na ich częstsze warunkowe przedterminowe zwalnianie.