Z tego artykułu dowiesz się:
- W jaki sposób rządowa interwencja na rynku paliw wpłynęła na decyzję o stopach procentowych.
- Dlaczego mimo obecnej stabilizacji, podwyżki stóp procentowych wciąż są możliwe w 2027 roku.
- Jakie czynniki, poza cenami paliw, mogą w najbliższych kwartałach napędzać wzrost inflacji.
- Jak potencjalne zmiany stóp procentowych przełożą się na wysokość rat kredytów hipotecznych.
Na rozpoczynającym się we wtorek posiedzeniu Rady Polityki Pieniężnej o zmianie stóp procentowych nie powinno być mowy. Wszyscy ekonomiści i zespoły analityczne ankietowani przez „Rzeczpospolitą” oczekują, że RPP utrzyma je na aktualnym poziomie (3,75 proc. dla stopy referencyjnej). Decyzja zapadnie w środę po południu.
Wydaje się, że z dużo większą niepewnością niż na samą decyzję RPP, ekonomiści i rynki czekają na komunikat po posiedzeniu, a przede wszystkim czwartkową konferencję prezesa NBP i przewodniczącego Rady Polityki Pieniężnej prof. Adama Glapińskiego. Rzuci ona więcej światła na to, jak RPP zapatruje się na aktualną sytuację inflacyjną i jej perspektywy.
Czytaj więcej
Od soboty na stacjach zaczną obowiązywać nowe maksymalne ceny paliw. Rząd ustalił limity dla benzyny Pb95, Pb98 i oleju napędowego. Ceny maksymalne...
Pod koniec września – jeszcze przed zapowiedzią powrotu programu CPN – Glapiński podczas jednego z wystąpień publicznych mówił o „nastroju zimowym, takim jastrzębim”. Kilkukrotnie wspominał o „zarażaniu się” poszczególnych gospodarek surowcowym impulsem inflacyjnym, co skutkowało podwyżkami stóp m.in. w USA i strefie euro. Podkreślał, że Polska nie jest od tego odizolowana. Przekonywał, że rolą RPP jest niedopuszczenie do utrwalenia się inflacji na poziomie ponad celem NBP (traktując go szeroko, to przedział 1,5-3,5 proc. r/r).
Inflacja w Polsce przyspieszyła, ryzyk na horyzoncie nie brakuje
Tymczasem inflacja w Polsce wyraźnie wzrosła: we wrześniu wyniosła 4 proc. r/r, wobec 3,4 proc. w sierpniu. Winny był oczywiście duży wzrost paliw, o ponad 9 proc. miesiąc do miesiąca. Był to pierwszy raz od czerwca 2025 r., gdy inflacja roczna w Polsce wyszła poza przedział celu NBP.
Co ważniejsze, perspektywy na kolejne miesiące też nie wyglądały pozytywnie. Do drogiego paliwa z czasem jako „akcelerator” inflacji będzie dołączać żywność. Pierwsze szacunki wskazują też, że o około 10 proc. mogłyby wzrosnąć ceny sprzedaży prądu i gazu na rachunkach od początku 2027 r. – Ale wiemy, że w Polsce ceny gazu i energii są regulowane, a dużą rolę odgrywają firmy będące własnością Skarbu Państwa – zauważa Piotr Bielski, dyrektor Departamentu Analiz Ekonomicznych w Erste Bank Polska. O „odpowiedzialności grup energetycznych” mówił kilka dni temu minister energii Miłosz Motyka.
Otwarte pozostają też pytania o przenoszenie efektów droższych surowców na ceny finalne. Inflacja producencka – czyli na poziomie fabryk – już jest najwyższa od trzech lat, w sierpniu przekroczyła 4 proc. r/r.
Jeśli dodamy do tego podwyżki stóp przez EBC i Fed, to ukazują się oczom okoliczności, w których ryzyko zacieśnienia pieniężnego również ze strony polskiego banku centralnego rosło. Zresztą mówił o tym członek RPP Ludwik Kotecki w TOK FM. Przekonywał, że jeśli listopadowa projekcja NBP pokaże utrwalenie inflacji na poziomie powyżej 4 proc., to Rada będzie musiała zareagować. Kotecki mówił o przynajmniej dwóch podwyżkach o 25 pb.
Powrót programu CPN odsuwa perspektywę podwyżek stóp procentowych NBP
Nową dynamikę wydarzeniom nadał jednak powrót programu CPN – na razie do końca roku. Można szacować, że zdejmie ze wskaźnika inflacji około 0,6-0,8 pkt proc. To oznacza, że – tak wskazują dzisiejsze prognozy – roczna dynamika cen raczej powinna do końca roku utrzymywać się w okolicach 3-4 proc., a więc nawet jeśli powyżej przedziału celu NBP, to nieznacznie.
– Wprowadzenie programu CPN zmniejszyło ryzyko kontynuacji wzrostowego trendu inflacji, a tym samym bezpośrednią presję na RPP, by podwyższać stopy procentowe NBP – komentuje Daniel Piekarek, główny ekonomista Banku BPS. Podobnie piszą analitycy Credit Agricole BP, Erste BP, VeloBanku czy PKO BP. Marcin Kujawski z BNP Paribas Bank Polska dodaje jednak, że jeśli sytuacja na rynku ropy jesienią nie ulegnie poprawie, najprawdopodobniej od stycznia ceny na stacjach benzynowych znów mocno wzrosną. – Będziemy więc bacznie przysłuchiwać się konferencji prezesa Glapińskiego, starając się wyłapać, na ile restart programu CPN rzutuje na optykę RPP – wskazuje.
Czwartkowe wyjaśnienia prezesa NBP, a także wypowiedzi członków RPP w kolejnych dniach, wiele wyjaśnią. Można jednak zaryzykować stwierdzenie, że przywracając program CPN prezydent Karol Nawrocki z premierem Donaldem Tuskiem „załatwili” Radzie Polityki Pieniężnej więcej czasu na analizę sytuacji inflacyjnej, a Polakom przynajmniej dwa miesiące nieco niższych stóp procentowych. Każdy wzrost oprocentowania w skali 25 punktów bazowych to ponad 40 zł więcej na racie modelowego kredytu na 400 tys. zł na 25 lat, zaciągniętego w styczniu 2018 r.
Czytaj więcej
Prace Komisji Odpowiedzialności Konstytucyjnej ws. postawienia prezesa NBP Adama Glapińskiego przed Trybunałem Stanu nabierają tempa po tym, jak są...
Czy stopy procentowe w Polsce wzrosną? Prognozy ekonomistów
Nie jest jednocześnie powiedziane, że podwyżek stóp procentowych w ogóle nie będzie. Przykładowo, ekonomiści ING Banku Śląskiego mimo korzystniejszych krótkoterminowych perspektyw inflacji, spodziewają się ruchów stóp w górę w I kwartale 2027 r.
Powrót do standardowych stawek VAT i akcyzy popchnąłby wskaźnik inflacji do góry. Gdyby do tego doszło w styczniu 2027 r., nie można wykluczać odczytów inflacji w okolicach 5 proc. Ścięta obecnie przez CPN górka inflacyjna może pojawić się w prognozach inflacji w kolejnych kwartałach. Przykładowo, obecna bazowa prognoza ekonomistów Credit Agricole zakłada, że do końca 2027 r. tylko w pojedynczych miesiącach inflacja w Polsce zejdzie poniżej 3,5 proc. r/r.
Prezes NBP na każdej konferencji powtarza, że RPP podejmuje decyzje z posiedzenia na posiedzenie, bazując na aktualnych danych i prognozach. Choć brzmi to jak banał, w obliczu mnogości czynników niepewności dla prognoz – w tym m.in. rozwoju sytuacji geopolitycznej oraz skali działań osłonowych – naprawdę ogląd sytuacji przez Radę może się szybko zmieniać.
– CPN w większym stopniu wzmacnia mój bazowy scenariusz stabilnych stóp, niż jedynie odsuwa podwyżkę w czasie – ocenia Piekarek z BPS. – Za takim scenariuszem przemawiają również oczekiwany słabszy wzrost PKB w 2027 r., hamująca dynamika wynagrodzeń i niewielka podwyżka płacy minimalnej (3 proc.), zaś głównym ryzykiem pozostaje geopolityka. Trwały wzrost cen paliw pogorszyłby perspektywy inflacji i mógłby przywrócić dyskusję o podwyżkach – mówi.
Ale już ekonomiści Pekao są innego zdania. W swoim komentarzu uważają, że powrót CPN nie odwołuje podwyżek stóp. „Cięcia podatków pośrednich rozsmarowują szok w czasie, ale nie likwidują go, zaś z punktu widzenia ewentualnych efektów drugiej rundy stawki brutto nie mają większego znaczenia” – piszą, podkreślając wagę czwartkowego komentarza prezesa NBP dla rynku.
Na razie rynek kontraktów terminowych ocenia, że za rok główna stopa procentowa będzie w Polsce wyższa o 100 punktów bazowych. Wyceny są jednak wrażliwe na sygnały z otoczenia makro. Jeszcze latem – gdy sytuacja na rynku ropy i paliw wydawała się uregulowana – oczekiwań na podwyżki nie było w ogóle. W ostatnich dniach września kontrakty na przyszłą stopę sugerowały nawet 125 pb podwyżek, ale przełom września i października – w tym prawdopodobnie też efekt powrotu CPN – „zabrał” z tych oczekiwań jedną podwyżkę o 25 pb.