We wrześniu ruszyły kolejne przesłuchania przed Komisją. Jak informuje Radio ZET, świadkowie, którzy wcześniej masowo bojkotowali wezwania lub przedstawiali zwolnienia lekarskie, zaczęli się stawiać po tym, jak sądy zaczęły nakładać na nich kary porządkowe w postaci grzywien. 

15 września przed Komisją pojawiła się Kamila Sukiennik, dyrektor Departamentu Generalnego NBP. Jak zauważa Radio ZET, Sukiennik miała zeznawać już w marcu, ale nie pojawiła się w Sejmie, nie przedstawiając też usprawiedliwienia. W rezultacie kierownictwo komisji wystąpiło do sądu z wnioskiem o ukaranie jej grzywną. – Świadek została ukarana przez sąd grzywną. To najmniej dolegliwy środek, który można zastosować wobec braku stawiennictwa – wyjaśnia przewodniczący Komisji Zbigniew Gawlik z Koalicji Obywatelskiej. Jak dodaje, „wciąż są osoby, które nic nie mówią lub lawirują przy odpowiedziach, ale widać zmianę trendu po rozstrzygnięciach sądu”.

Czytaj więcej

Rada Polityki Pieniężnej nie chce majstrować przy stopach procentowych

28 września przed Komisją pojawią się kolejne dwie osoby: była minister finansów w rządzie Mateusza Morawieckiego Magdalena Rzeczkowska oraz Ilona Wołyniec, dyrektor Pionu Relacji z Klientami Strategicznymi i Finansowania Projektów w PKO BP.

Ambicją sejmowej większości jest postawienie prezesa NBP przed Trybunałem Stanu jeszcze w tej kadencji.

Osiem zarzutów wobec Adama Glapińskiego

Zarzuty zawarte we wstępnym wniosku o postawienie Glapińskiego przed Trybunałem Stanu dotyczą m.in. pośredniego finansowania deficytu budżetowego w okresie pandemii (2020–2021), podejmowania interwencji walutowych bez upoważnienia Zarządu NBP, utrudniania pracy części członków RPP i Zarządu NBP. Ponadto szef NBP oskarżany jest o wprowadzenie w błąd ministra finansów odnośnie do przewidywanego wyniku finansowego instytucji za 2023 r., a także o złamanie zasady apolityczności i zachowania niedające się pogodzić z godnością urzędu.

Narodowy Bank Polski dysponuje pozytywnym dla siebie orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego, zgodnie z którym polskie przepisy w zakresie pociągnięcia prezesa NBP do odpowiedzialności przed Trybunałem Stanu są niezgodne z Konstytucją. Argumentację tę wspierają również opinie Komisji Europejskiej oraz Europejskiego Banku Centralnego, wskazujące, że polskie regulacje o Trybunale Stanu naruszają standardy niezależności banku centralnego. Mając to na uwadze, prezes Glapiński odmawia stawienia się przed komisją.

W lutym agencja Bloomberga podawała, że ekipa rządząca rezygnuje z planów postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu m.in. ze względu na sytuację fiskalną Polski i obawy o zaufanie zagranicznych inwestorów do polskich papierów. Miano uznać też, że kontynuowanie tej sprawy nie przyniesie istotnych korzyści politycznych. Sytuacja nabrała jednak nowej dynamiki po marcowej konferencji w Kancelarii Prezydenta dotyczącej propozycji programu SAFE 0 proc., podczas której wystąpił też Glapiński. W maju premier Donald Tusk odmówił kontrasygnaty postanowienia dotyczące powołania czworga członków zarządu NBP: Marty Kightley, Ludwika Koteckiego, Przemysława Litwiniuka i Marcina Zarzeckiego. Sytuacja robi się o tyle podbramkowa, że w listopadzie – wraz z zakończeniem kadencji wiceprezesa NBP Adama Lipińskiego – zarząd NBP bez nowych członków będzie miał tylko pięć osób, tymczasem ustawa o NBP mówi o minimum sześciu osobach.