Z tego artykułu dowiesz się:

  • Na czym polega „proceder neapolitański”, w którym dziesiątki tysięcy włoskich kierowców omijają lokalne podatki i płacą mniejsze składki za ubezpieczenia.
  • Jaką rolę w mechanizmie oszustwa odgrywają polskie firmy-wydmuszki oraz nieuczciwi diagności.
  • O lawinowym wzroście liczby szkód z udziałem pojazdów z polskimi tablicami rejestracyjnymi we Włoszech
  • O konsekwencjach finansowych tego zjawiska dla Polski.

O tej sprawie w „Rzeczpospolitej” już pisaliśmy. Teraz trafiła ona także na łamy „Financial Timesa”.

Tak działa „proceder neapolitański”

Brytyjski dziennik pisze, że dziesiątki tysięcy włoskich kierowców kupiło polskie tablice rejestracyjne do swoich samochodów, motocykli i skuterów w skomplikowanym schemacie omijania podatków drogowych i płacenia niższych składek ubezpieczeniowych.

– Proceder polega na tym, że włoscy kierowcy rejestrują samochody w Polsce, by płacić mniej za ubezpieczenie OC i AC. Pomagają im w tym firmy pośredniczące, dzięki którym auto przekracza granicę wyłącznie na papierze. Taka firma kupuje pojazd we Włoszech i rejestruje go w Polsce, po czym oddaje go dotychczasowemu użytkownikowi na podstawie umowy użyczenia. Zmieniają się więc właściciel i tablice rejestracyjne, ale samochód nadal jeździ po włoskich drogach – tłumaczy „FT”.

Czytaj więcej

Włoska jazda, polski rachunek. Po co kierowcom w Neapolu nasze tablice?

Proceder ten jest oczywiście znany ubezpieczycielom w Polsce. Zyskał nawet swoją nazwę. Ubezpieczyciele mówią w tym przypadku o procederze włoskim, bądź neapolitańskim, bo występuje przede wszystkim w Neapolu i jego okolicach, gdzie podatki i opłaty związane z użytkowaniem pojazdów są najwyższe. – Celem tych procederów jest przede wszystkim uzyskanie korzystniejszej składki za ubezpieczenie. Odbywa się on poprzez wprowadzanie w błąd zakładów ubezpieczeń w zakresie danych, o jakie zakłady pytają przy zawarciu umowy. Oszuści oszukują w ten sposób ocenę ryzyka i systemy kalkulacji składki – tłumaczy „Rzeczpospolitej” Polska Izba Ubezpieczeń.

Wskazuje przy tym, że schematów i scenariuszy działania jest wiele. Procedery przestępcze dotyczą także obywateli np. Rumunii czy świadczących w Polsce usługi przewozu osób. Wszędzie tam, gdzie ocena ryzyka powoduje wzrost składki, pojawiają się oszuści, którzy chcą zarabiać na „pomocy w załatwieniu” taniego ubezpieczenia.

– W ramach „procederu włoskiego” obywatele włoscy, między innymi z okolic Neapolu, „sprzedają” swoje pojazdy na rzecz między innymi specjalnych spółek zarejestrowanych w Polsce. Właścicielami tych spółek często są obcokrajowcy lub osoby, których miejsce pobytu trudno jest ustalić. A same spółki zarejestrowane są często na wirtualne adresy. Przestępcy, zawierając umowy ubezpieczenia, podają jako dane ubezpieczającego dane fałszywe. Są to dane osób fikcyjnych lub skradzione dane prawdziwych osób lub dane osób tzw. „słupów” – tak PIU tłumaczy nam jeden ze schematów działania przestępców. – Jednocześnie „sprzedawca” zawiera z taką spółką zarejestrowaną w Polsce umowę „najmu” na swój pojazd. Pojazd pozostaje przez cały czas w dyspozycji pierwotnego włoskiego właściciela. Do Polski wysyłane są jedynie dokumenty pojazdu. Osoby uczestniczące w tym procederze często nie opłacają składki w całości. Opłacają tylko pierwszą ratę, co skutkuje brakiem ochrony w przyszłości, po zakończeniu okresu ubezpieczenia – dodaje.

W proceder uwikłane są polskie Stacje Kontroli Pojazdów. – Nieuczciwi diagności wystawiają zaświadczenia o przeprowadzonych badaniach technicznych, co umożliwia rejestrację tych pojazdów w Polsce. Oznacza to, że w błąd wprowadzani są również polscy urzędnicy, uczestniczący w rejestracji pojazdów. To obciąża polski system ewidencji pojazdów oraz cały rynek ubezpieczeń – zaznacza Polska Izba Ubezpieczeń.

Czytaj więcej

Fascynujący wyścig o fotel lidera segmentu ubezpieczeń OC. PZU dogania Wartę

Zwraca przy tym uwagę, że proceder motywowany jest ekonomicznie. – Średnia wysokość składki OC posiadaczy pojazdów mechanicznych w Polsce to 548 zł, we Włoszech ok. 600 euro. Ale w Neapolu to jest aż ok. 1100 euro. Tak wysoka składka wynika z ryzyka, jakie kalkulują włoscy ubezpieczyciele na podstawie ogromnej szkodowości mieszkańców tamtego rejonu. Dzięki takiemu mechanizmowi „sprzedawca” nie tylko płaci niższą składkę, może przy okazji ukrywać swój majątek oraz unikać lokalnych podatków i mandatów – wyjaśnia PIU.

Ale to jeszcze nie koniec problemów. Okazuje się bowiem, że nie wszystkie z pojazdów użytkowanych we Włoszech, a jeżdżących z polskimi tablicami rejestracyjnymi, są ubezpieczone w zakresie obowiązkowego OC posiadaczy pojazdów mechanicznych. – A za szkody spowodowane poza granicami Polski, pojazdami bez ubezpieczenia zarejestrowanymi w Polsce, odpowiada Polskie Biuro Ubezpieczeń Komunikacyjnych, które jest finansowane przez polskie zakłady ubezpieczeń – zaznacza PIU.

Liczba szkód wzrosła niemal 17-krotnie

Biuro Ubezpieczycieli Komunikacyjnych mówi tymczasem wprost, że na gwałtowne zwiększenie się jego zobowiązań finansowych jako Biura Gwaranta w ostatnich latach duży wpływ miał proceder transgranicznej rejestracji włoskich pojazdów w Polsce. Chodzi właśnie o samochody, motocykle i skutery, które formalnie posiadają polskie tablice rejestracyjne, ale są użytkowane na terytorium Włoch, często bez ważnego ubezpieczenia OC.

– Analiza danych sprawców szkód oraz fakt, że większość prowadzonych przez nich pojazdów jest zarejestrowana we włoskim rejestrze pojazdów zagranicznych, pozwala ocenić, że proceder ten odpowiada za niemal wszystkie włoskie szkody wypłacane przez PBUK – skomentował Mariusz Wichtowski, prezes zarządu Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych. Jego zdaniem skala zjawiska narasta w tempie, którego nie można traktować jako zwykłego wzrostu statystycznego. – W latach 2021–2025 liczba szkód wypłacanych przez PBUK za zdarzenia we Włoszech wzrosła prawie 17-krotnie, a kwota wypłat z tego tytułu zwiększyła się prawie 10-krotnie. Oznacza to, że problem, który jeszcze kilka lat temu był jedną z wielu zagranicznych kategorii szkodowych, stał się jednym z najpoważniejszych obciążeń finansowych Biura Gwaranta – dodał Mariusz Wichtowski.

Zdaniem Polskiego Biura Ubezpieczycieli Komunikacyjnych dodatkowy niepokój budzi charakter zgłaszanych zdarzeń. W przeważającej mierze do PBUK trafiają nieduże szkody rzeczowe, a tylko niewielka część z nich jest udokumentowana przez włoską policję. W większości przypadków odpowiedzialność ustalana jest na podstawie oświadczeń świadków lub uczestników zdarzenia. W praktyce Biuro mierzy się więc nie tylko z lawinowym wzrostem liczby zgłoszeń, ale także z coraz większym wyzwaniem związanym z weryfikacją ich zasadności.

W ciągu pięciu lat udział wydatków PBUK jako Biura Gwaranta na szkody włoskie w ogólnej kwocie wydatków z tytułu szkód spowodowanych przez kierowców pojazdów bez OC wzrósł z 10 do 44 proc., czyli ponad czterokrotnie. Największy skok nastąpił po 2023 r. W efekcie szkody włoskie z pozycji jednego z wielu zagranicznych rynków stały się dominującą kategorią kosztową Biura Gwaranta. W ocenie PBUK to już nie jest marginalny problem, lecz zjawisko o charakterze systemowym, które coraz silniej obciąża mechanizm ochrony poszkodowanych.

Pierwsze zatrzymania w Polsce

Ubezpieczyciele zapewniają, że działania przestępców są przez nich systematycznie analizowane przez ubezpieczycieli. – Na forum Polskiej Izby Ubezpieczeń ubezpieczyciele we współpracy między innymi z Ubezpieczeniowym Funduszem Gwarancyjnym wymieniają się informacjami na temat zidentyfikowanych metod działania sprawców i wdrażają odpowiednie procedury kontrolne w swoich procesach – słyszymy w PIU.

Izba organizuje dla ubezpieczycieli szkolenia w tym zakresie, prowadzi działania edukacyjne oraz wspiera zakłady w wymianie informacji o zjawisku. Rynek współpracuje także z organami ścigania. – Miały już miejsce pierwsze zatrzymania nieuczciwych diagnostów. Współpraca ma miejsce również z instytucjami na terenie Włoch. Tym obszarem zajmuje się głównie PBUK – wskazuje PIU. – Wszystkie instytucje rynku ubezpieczeniowego kooperują, aby przeciwdziałać tym praktykom. Działania są wielokierunkowe. Rynek zabiega o możliwość uszczelnienia systemu przeprowadzania badań technicznych pojazdów czy też o możliwość łatwiejszej weryfikacji autentyczności danych. UFG poinformował ostatnio o dostępności dla obywateli powiadomień o nowych umowach ubezpieczenia OC zawartych na dane użytkownika aplikacji i o zgłoszonych szkodach – dodaje.