Z tego artykułu dowiesz się:

  • Kim jest ukraiński prawnik rosyjskich oligarchów, z którym współpracował obecny prezes giełdy Zondacrypto.
  • Na czym polegała jego działalność w Polsce i jak pomagał klientom w usuwaniu ich z list poszukiwanych Interpolu.
  • Dlaczego prokuratura w Kijowie oskarża go o pomoc w umocnieniu władzy przez prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza.
  • Jakie znaczenie te powiązania mają dla reputacji giełdy Zondacrypto i potencjalnej odpowiedzialności państwa.

Zdjęcie młodego Przemysława Krala, adwokata z polskim adresem e-mail, znajdujemy na archiwalnej stronie kancelarii adwokackiej Bogatyr i Partnerzy w Kijowie. Wpis nosi datę: marzec 2016 r. Kral jest jedynym zagranicznym prawnikiem w ośmioosobowym zespole Wołodymyra Bogatyra. 

Reklama
Reklama

Wołodymyr Bogatyr nie jest zwykłym adwokatem. W latach 2007–2011 był zastępcą ministra sprawiedliwości Ukrainy, a w okresie 2012–2014 piastował funkcję członka Zgromadzenia Konstytucyjnego Ukrainy – gremium powołanego przez ówczesnego prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. Bogatyr w swoim dossier chwali się także tytułem Zasłużonego Prawnika Ukrainy (nadaje go prezydent kraju dekretem – w tym przypadku najprawdopodobniej otrzymał go z rąk Janukowycza) oraz prowadzoną międzynarodową działalnością adwokacką w Polsce i Rosji. 

Czytaj więcej

Zondacrypto była o krok od ucieczki na Cypr. Polskie służby zadziałały w ostatniej chwili

Wołodymyra Bogatyra (druga poprawna pisownia to Bohatyr) znajdujemy również w rejestrze adwokatów zagranicznych w katowickiej Izbie Adwokackiej we wpisie z datą: marzec 2015 r. Dziś przy jego nazwisku widnieje również adnotacja: „nieświadczący pomocy prawnej”. Dzięki wywiadowi, którego udzielił periodykowi „Ukraiński adwokat” jesienią 2015 r., wiemy, że we wpisaniu do rejestru pomógł mu wówczas 40-letni, szerzej nieznany adwokat z Tychów – Przemysław Kral. W wywiadzie Iryny Honczar znajduje się nawet zdjęcie Bogatyra i Krala na tle siedziby Izby. Podpis pod nim brzmi: „Pierwszy ukraiński i pierwszy adwokat spoza państw członkowskich UE w Polsce Wołodymyr Bogatyr z kolegą po fachu Przemysławem Kralem przy Radzie Adwokatów w Katowicach”.

Bogatyrowi adresu użyczała tyska kancelaria Przemysława Krala mieszcząca się przy ul. Fabrycznej. „W momencie złożenia wniosku byłem pierwszym ukraińskim adwokatem, który został wpisany do rejestru w którymkolwiek kraju UE. Oczywiście są koledzy, którzy mają kancelarie w UE, a nawet obywatele Ukrainy, którzy są adwokatami w państwach europejskich, jednak zgodnie z procedurą uzyskania prawa do wykonywania praktyki jako adwokat Ukrainy, według mojej wiedzy, nikt wcześniej nie dołączył do szeregów europejskiej adwokatury” – chwali się Bogatyr. Adwokat przyznaje, że starał się niemal rok, „aby uzyskać potwierdzenie wpisania do rejestru i otworzyć kancelarię”.

Foto: Paweł Krupecki

Wołodymyr Bogatyr mówi: „Właściwie otwarcie kancelarii z adresem prawnym w granicach województwa, w którym dokonuje się wpisu do rejestru, jest jednym z wymogów polskiego ustawodawstwa. Jestem zarejestrowany jako ukraiński adwokat w Radzie Adwokatów w Katowicach, dlatego kancelarię razem z polskimi kolegami otworzyłem w województwie śląskim. Sama kancelaria znajduje się w mieście Tychy, 19 km od stolicy województwa – Katowic. Jest to jeden z tych regionów, w których istnieje zapotrzebowanie na znawców prawa ukraińskiego. Nie można więc po prostu zostać wpisanym do rejestru i od czasu do czasu praktykować: trzeba mieć stałą kancelarię, adres prawny i przynajmniej sekretarza, który będzie utrzymywał stałą komunikację”.

W Tychach tę kancelarię prowadził mec. Przemysław Kral, który cztery lata później został pełnomocnikiem Sylwestra Suszka, twórcy największej polskiej giełdy bitcoinów BitBay, a siedem lat później prezesem Zondacrypto. 

Co robił w Polsce mecenas Wołodymyr Bogatyr?

„Adwokat Volodymyr Bogatyr (taką pisownię imienia posługuje się Izba) nie posiadał i nie posiada uprawnień umożliwiających wykonywanie zawodu adwokata w rozumieniu przepisów prawa o adwokaturze. Adwokat ten nigdy nie wykonywał zawodu adwokata czynnego w Polsce, albowiem wpis na listę adwokatów zagranicznych nie statuuje uprawnienia wykonywania zawodu adwokata w Polsce” – odpowiada na pytania „Rzeczpospolitej” mec. Rafał Stęchły, skarbnik Izby Adwokackiej w Katowicach, podkreślając, że dla wykonywania zawodu adwokata konieczne jest również uzyskanie wpisu w ewidencji działalności gospodarczej statusu podatnika VAT. 

Jaka była zatem rola Bogatyra w Polsce? Mec. Stęchły wyjaśnia: „Oznacza to, że adwokat zagraniczny nie jest upoważniony do reprezentowania stron w postępowaniu przed sądami, organami administracji. Przez adwokata zagranicznego rozumiemy adwokata, który posiada uprawnienia poza Unią Europejską oraz Szwajcarią – co dotyczy adwokatów ukraińskich”.

Jednocześnie adwokat, który „posiada uprawnienia na terenie Ukrainy może świadczyć pomoc prawną w zakresie prawa ukraińskiego, prawa międzynarodowego – może działać jako doradca wewnętrzny w firmie (korporacji)” – czytamy w piśmie mec. Stęchłego.

Mecenas Bogatyr pomaga ściganym rosyjskim i ukraińskim oligarchom

Kiedy Wołodymyr Bogatyr został zagranicznym adwokatem w Polsce, od roku działał już w ten sam sposób w Rosji, gdzie był także zagranicznym adwokatem wpisanym na listę przez rosyjskie Ministerstwo Sprawiedliwości. O tym, czym się zajmuje, mówił w wywiadzie dla rosyjskiej agencji RAPSI w grudniu 2020 r. Jest tam przedstawiony jako „prawnik specjalizujący się w prawie międzynarodowym” mówiący o „wielopłaszczyznowej strategii obrony praw klientów w sporach międzynarodowych, praktykach śledzenia aktywów, usuwaniu osób poszukiwanych przez Interpol, ekstradycji, azylu politycznym”. 

Kancelaria Bogatyra jest przedstawiona jako „jedna z niewielu, które pomagają usuwać osoby z listy osób poszukiwanych przez Interpol”. Cały tekst wygląda na materiał promocyjny, tym bardziej, że nie ma także autora, który przeprowadza wywiad z adwokatem. „Obecnie większość naszych klientów pochodzi z krajów postsowieckich, głównie z Federacji Rosyjskiej i Ukrainy. Są to zazwyczaj prominentni biznesmeni i wysocy rangą urzędnicy” – opowiada w wywiadzie Bogatyr. 

Prawnik opisuje, jak pomaga m.in. w ucieczkach swoim klientom. „Obecnie nie wszystkie państwa członkowskie Międzynarodowej Organizacji Policji Kryminalnej współpracują ze sobą w zakresie ekstradycji osób poszukiwanych” – stwierdza, tłumacząc powody, dla których „obywatele Rosji i Ukrainy często ukrywają się w Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Tureckiej Republice Cypru Północnego i kilku krajach karaibskich”. Bogatyr przedstawia oszałamiające statystyki. „Od końca 2016 r. w dziesiątkach spraw z powodzeniem uzyskaliśmy dla klientów usunięcie prominentnych biznesmenów, polityków opozycji i byłych urzędników z międzynarodowej listy poszukiwanych przez Interpol i Europol. W wielu przypadkach wiązało się to z postępowaniem o azyl polityczny lub skuteczną odmową ekstradycji w Wielkiej Brytanii, Szwajcarii, Hiszpanii, Polsce, na Cyprze i w innych krajach UE”. 

Czytaj więcej

Obrońca podejrzanych w sprawie Zondacrypto odsunięty. Przez rajdy samochodowe

Z dumą podkreśla również, że jego kancelaria „reprezentowała duże rosyjskie banki na Ukrainie w sprawach o finansowanie terroryzmu, broniła interesów najważniejszej międzynarodowej europejskiej instytucji finansowej w dużym procesie sądowym na Ukrainie, reprezentowała różne banki w związku z wysokimi grzywnami oraz opracowywała odwołania sądowe od sankcji nałożonych na szereg rosyjskich firm na Ukrainie i w Wielkiej Brytanii, a także mechanizmy uwolnienia rosyjskich statków zatrzymanych na Ukrainie”.

Niezwykle ważny jest geopolityczny kontekst działalności Bogatyra. Od 2014 r. Rosja za działania destabilizujące Ukrainę, m.in. za aneksję Krymu, w tym portu w Sewastopolu, oraz zajęcie Donbasu, została objęta sankcjami gospodarczymi UE. W 2020 r. w ramach sankcji Unia zamroziła aktywa wobec 10 obywateli Ukrainy za sprzeniewierzenie ukraińskich środków publicznych – na liście jest również Wiktor Janukowycz i jego syn Ołeksandr, a także szef MSW, finansów i prokurator generalny Ukrainy.

Bogatyr nie podaje w wywiadzie nazwisk klientów, którym pomógł „zniknąć” z bazy ściganych przez Europol i Interpol. Należy jednak zauważyć, że Wiktor Janukowycz był objęty czerwoną notą Interpolu wydaną na wniosek Ukrainy od stycznia 2015 r. w związku z zarzutami dotyczącymi sprzeniewierzenia i przywłaszczenia środków zaledwie do lipca tego roku. Później Interpol zawiesił wpis, oczekując na dalszą analizę sprawy. W kolejnym roku nazwisko byłego prezydenta Ukrainy trafiło do zamkniętej, niepublicznej bazy Interpolu. Czy jest w niej dzisiaj? Nie wiadomo.

Bogatyr miał pomóc w przejęciu władzy Wiktorowi Janukowyczowi sterowanemu z Moskwy

W czasie, gdy Wołodymyr Bogatyr zakładał kancelarię w Katowicach z Przemysławem Kralem, Prokuratura Generalna Ukrainy od roku prowadziła śledztwo w związku z „przejęciem przez Wiktora Janukowycza władzy państwowej w 2010 r.”. W śledztwie przewijał się także sam Bogatyr. Chodziło o „nielegalną prawnie zmianę konstytucji, która pozwoliła na pełne przejęcie władzy w państwie przez Wiktora Janukowycza”, a Rosji – na utrzymanie swoich wpływów w tym kraju.

Janukowycz, były gubernator obwodu donieckiego, od 2002 r. do 2007 r. był ukraińskim premierem, a w lutym 2010 r. został wybrany prezydentem Ukrainy. W 2010 r. ukraiński Trybunał Konstytucyjny przywrócił obowiązywanie wcześniejszej wersji konstytucji z 1996 r., tym samym anulował reformę z czasów Pomarańczowej Rewolucji, a Ukraina z republiki parlamentarnej zmieniła się w prezydencką. Dało to Janukowyczowi pełnię władzy – w tym decydowania o składzie rządu. Rządy Janukowycza miały jeden naczelny cel – odsunąć Ukrainę od Europy i zachować rosyjską strefę wpływów.

Gdy pod koniec 2013 r. Wiktor Janukowycz zdecydował o zawieszeniu przygotowań do podpisania umowy stowarzyszeniowej Ukrainy z UE, wybuchły masowe protesty – znane później jako Euromajdan. Doprowadziły do utraty władzy Janukowycza w lutym 2014 r. i przywrócenia przepisów konstytucji z 2004 r. Skompromitowany Wiktor Janukowycz zostaje zmuszony do ucieczki przez Krym do Rosji, w czym bezpośrednio pomogły mu rosyjskie służby specjalne oraz wojsko, co oficjalnie potwierdził później prezydent Rosji Władimir Putin. Według ostatnich doniesień mediów Wiktor Janukowycz żyje w rosyjskim Soczi pod zmienioną tożsamością jako Oleg Leonow. 

W styczniu 2019 r. sąd w Kijowie zaocznie (Rosja odmawia jego ekstradycji) skazał Wiktora Janukowycza na 13 lat pozbawienia wolności za zdradę stanu i współudział w prowadzeniu wojny napastniczej przeciwko Ukrainie. Przeciwko byłemu prezydentowi toczy się ponadto dziesięć innych postępowań. Wszystkie zaocznie.

Rachunek za związki z Janukowyczem musiał zapłacić także jego były wiceminister sprawiedliwości. W 2022 r. Wołodymyr Bogatyr został oskarżony o pomocnictwo przy zmianie konstytucji w 2010 r., która pozwoliła na przejęcie niemal dyktatorskiej władzy w państwie przez Wiktora Janukowycza. Na stronach Sądu Rejonowego Dnieprowskiego miasta Kijowa znajduje się informacja o wezwaniu „Wołodymyra Wiktorowycza Bohatyra jako oskarżonego na przygotowawcze posiedzenie sądu wyznaczone na 23 grudnia 2025 r. o godz. 11, w sprawie rozpoznania aktu oskarżenia w postępowaniu karnym wpisanym do Jednolitego Rejestru Postępowań Przygotowawczych pod numerem 42017000000003538 z dnia 7 listopada 2017 r.”.

Aktem oskarżenia objęto także Janukowycza za obalenie ustroju konstytucyjnego i jego adwokata oskarżanego o pomocnictwo w tym czynie. Sąd ogłasza również, że „w przypadku niestawienia się oskarżonego w sądzie niniejsze ogłoszenie uważa się za prawidłowe zawiadomienie, a postępowanie karne będzie prowadzone pod nieobecność oskarżonego w trybie szczególnego postępowania sądowego”.

Czy o powiązaniach Przemysława Krala z Bogatyrem wiedziały polskie organy?

Wołodymyr Bogatyr nadal prowadzi kancelarię w Kijowie. Przemysława Krala nie ma już wśród członków jego zespołu. Zapytaliśmy go o tę znajomość, a także kłopoty karne związane z pomocnictwem w umocnieniu władzy prorosyjskiego prezydenta Wiktora Janukowycza. Nie odpowiedział.

Według ustaleń „Rzeczpospolitej” dotychczasowe śledztwo prokuratury nie badało tego wątku, służby również się tym do czasu upadku giełdy nie zajmowały. – Takich wątków historycznych jest znacznie więcej – mówi nam jeden z rozmówców związany ze służbami.

– Ujawnioną relację Przemysława Krala z Wołodymyrem Bogatyrem należy rozpatrywać w szerszym kontekście informacji o rosyjskich powiązaniach Zondacrypto – ocenia w rozmowie z „Rzeczpospolitą” dr Wojciech Zawadzki, radca prawny. Jak przypomina, sami członkowie polskiego rządu publicznie wskazywali bowiem na związki giełdy z rosyjską mafią oraz na finansowanie jej środkami pochodzącymi z działalności przestępczej. Według przywoływanych przez nich informacji powiązania te miały sięgać 2018 r. – Doniesienia te nabierają szczególnego znaczenia w kwestii prawnych aspektów zasad udzielania zezwoleń na działalność giełd kryptowalut oraz obowiązków przeciwdziałania praniu pieniędzy w tym sektorze – dodaje dr Zawadzki. 

Po wpisaniu polskiego operatora giełdy na listę ostrzeżeń publicznych KNF w lutym 2018 r., działalność przeniesiono na Maltę, a następnie – wobec nieuzyskania zezwolenia w tym państwie – do Estonii. Tamtejszy operator uzyskał pierwsze zezwolenia w 2019 r., a kolejne w październiku 2020 r., już po głośnym reportażu „Superwizjera” TVN dotyczącym powiązań osób stojących za giełdą ze środowiskiem przestępczym. 

Czytaj więcej

Cała prawda o Sylwestrze Suszku. Król bitcoinów mógł zniknąć, by chronić najbliższych

Według Wojciecha Zawadzkiego pytanie zasadnicze jest takie: czy przy udzielaniu i późniejszym utrzymywaniu zezwoleń należycie zweryfikowano tożsamość i reputację beneficjentów rzeczywistych operatora giełdy oraz osób nim zarządzających, a także czy właściwe organy państw członkowskich skutecznie wymieniały informacje o ujawnianych powiązaniach giełdy ze środowiskiem przestępczym? – Odpowiedź na to pytanie warunkuje potencjalną odpowiedzialność państwa za szkody poniesione przez użytkowników Zondacrypto – podkreśla prawnik.

W opinii dr Roberta Nogackiego z rady wierzycieli przy estońskim syndyku giełdy, której upadłość ogłoszono, sama „znajomość nie jest zarzutem”. – Zarzut zaczyna się tam, gdzie zaczynają się wspólne pieniądze i wspólne decyzje. To samo kryterium stosuje się do państwa. Organ wydający zezwolenie ma sprawdzić nie to, kogo prezes zna, lecz kto giełdą naprawdę rządzi, czyje są w niej pieniądze i czy wśród tych osób nie ma skazanych ani ich wspólników. Tak każe od lat dyrektywa o praniu pieniędzy, a dziś również MiCA, która wymaga oceny reputacji zarządu i znaczących udziałowców, zanim postawi się pieczęć. Jeżeli ta weryfikacja była fikcją, państwo, które pieczęć postawiło, ma problem – podkreśla dr Nogacki.

Jego zdaniem „tego państwa trzeba szukać raczej w Valletcie i Tallinie niż w Warszawie. – BitBay uciekł z Polski w 2018 r. Przeprowadzka na Maltę, a potem do Estonii, była ucieczką przed lokalnym nadzorem i wyborem nadzorcy, który nie był restrykcyjny” – dodaje Nogacki.