O tym, że część polskiego prawa rodzinnego, coraz wyraźniej rozmija się z rzeczywistością świadczyć może kwestia ojcostwa dziecka, które przyszło na świat po rozwodzie. Zgodnie z obowiązującymi przepisami, jeśli urodzi się przed upływem 300 dni od ustania lub unieważnienia małżeństwa, zostaje automatycznie uznane za potomka byłego męża.

Reforma przepisów o pochodzeniu dziecka konieczna

Nierzadko oznacza to, że wspólne dziecko jest przypisywane z mocy prawa osobom, które od dawna są ze sobą w faktycznej separacji i ułożyły sobie życie z nowymi partnerami. Negatywne skutki tego rozwiązania już kilka lat temu wskazywał rzecznik praw obywatelskich, apelując o pilne zmiany w tym zakresie: biologiczny ojciec nie tylko nie może uznać dziecka i nadać mu swego nazwiska, ale nie ma też prawa choćby do informacji o jego stanie zdrowia czy odwiedzin w szpitalu. 

Czytaj więcej

Będzie zmiana przepisów o uznaniu ojcostwa? RPO pisze do Bodnara

Jedyną drogą do uregulowania stanu prawnego dziecka urodzonego w ciągu 300 dni po rozwodzie i formalnego uznania go przez biologicznego ojca jest powództwo o zaprzeczenie ojcostwa. To stwarza jednak liczne problemy, rodzi niemałe koszty oraz obciąża rodzinę niepewnością i stresem. Co więcej, przyczynia się to też do większego obciążenia sądów rodzinnych, które rozpoznają takie sprawy.

O skali problemu poinformowało niedawno Ministerstwo Sprawiedliwości w odpowiedzi na interpelację poselską Barbary Dolniak (KO). Jak się okazuje, w ubiegłym roku do sądów rodzinnych wpłynęły 3392 sprawy o zaprzeczenie ojcostwa. W latach 2020-2024 było ich rocznie średnio 3650, z czego 70 proc. z nich zostało uwzględnionych.

Fikcyjny spór? Symboliczne postępowania dowodowe w sprawach o zaprzeczenie ojcostwa

Ministerstwo podaje też dane z badania przeprowadzonego w wytypowanych sądach w 2019 r. przez Instytut Wymiaru Sprawiedliwości, które obejmowało sprawy o zaprzeczenie pochodzenia dziecka od męża matki.

– W 85 proc. spraw, już na początku rozprawy, przed przeprowadzeniem postępowania dowodowego, strona pozwana oświadczyła, że uznaje żądanie pozwu i przyznaje okoliczności faktyczne przedstawione na jego uzasadnienie. W 95,5 proc. spraw sąd ustalił, że mąż matki nie jest ojcem dziecka – czytamy.

Oznacza to, że jedynie w niespełna 5 proc. spraw, które trafiły do sądów, biologiczne ojcostwo rzeczywiście należało do byłego męża matki.

Tymczasem takie sprawy są czasochłonne. W zbadanych przypadkach postępowanie w I instancji trwało średnio 5,5 miesiąca. Najkrótsze z nich toczyło się przez miesiąc, a najdłuższe przez 19 miesięcy. Jedynie w 9 proc. spraw przeprowadzono dowód z badań genetycznych, a głównym środkiem prowadzącym do ustalenia stanu faktycznego sprawy były zeznania: stron oraz domniemanego ojca genetycznego.

Do tych danych w rozmowie z „Rzeczpospolitą” odnosi się radca prawny Lucyna Szabelska, specjalizująca się w prawie rodzinnym.

– Podane statystyki świadczą o tym, że problem dotyczący domniemania ojcostwa po ustaniu małżeństwa jest niebagatelny. Z mojego doświadczenia zawodowego wynika, że w 99 proc. takich spraw sądy uwzględniają powództwo. Dopiero wtedy biologiczny ojciec może uznać dziecko w urzędzie – mówi mec. Szabelska.

Przepisy oderwane od rzeczywistości. Krzywda dla dziecka i rodziny

Podobnego zdania jest adwokat Anna Grabowska zajmująca się sprawami rodzinnymi. Jej zdaniem statystyki pokazują, że korygowanie prawnego ojcostwa nie jest zjawiskiem marginalnym.

– Szczególnie ważne są wyniki badania IWS, wskazujące, że w 85 proc. spraw pozwany uznawał żądanie już na początku postępowania, a w 95,5 proc. sąd ustalał, że mąż matki nie jest ojcem dziecka. Rodzi to pytanie, czy każda bezsporna sytuacja wymaga pełnego procesu. W wielu sprawach strony od początku wiedzą, kto jest biologicznym ojcem, a postępowanie służy głównie formalnemu usunięciu skutków ustawowego domniemania, a nie rozstrzyganiu rzeczywistego sporu – twierdzi mec. Grabowska.

Podkreśla przy tym, że obowiązujący mechanizm domniemania pochodzenia dziecka od byłego męża matki stwarza duże trudności, gdy stan prawny przestaje odpowiadać rzeczywistej sytuacji rodzinnej.

– Byli małżonkowie mogą od dawna żyć osobno i pozostawać w nowych związkach, a dziecko urodzone przed upływem 300 dni od ustania małżeństwa nadal objęte jest domniemaniem pochodzenia od byłego męża matki. Dlatego konieczne staje się wszczęcie postępowania o zaprzeczenie ojcostwa, mimo że biologiczne pochodzenie dziecka nie budzi sporu. Dla rodziny oznacza to dodatkowe koszty, czas i niepewność co do sytuacji prawnej dziecka – tłumaczy adwokat.

Opinia dla „Rzeczpospolitej”
Katarzyna Piotrowska, sędzia wydziału rodzinnego, prezeska Stowarzyszenia Sędziów Rodzinnych w Polsce

Funkcjonujące domniemanie ojcostwa byłego męża po rozwodzie odbiega od rzeczywistości biologicznej i życiowej. Zazwyczaj małżonkowie rozchodzą się i żyją w faktycznej separacji na wiele lat zanim małżeństwo ustanie przed sądem. Osoby te zbudowały sobie nowe życie i są w innych związkach, w których rodzą się dzieci. Przepisy o domniemaniu ojcostwa niezwykle komplikują im życie, bowiem biologiczny ojciec nie ma żadnych uprawnień wobec dziecka i w świetle prawa jest dla swojego potomka nikim. Jak pokazują statystyki, spraw o zaprzeczenie ojcostwa jest sporo. Mimo że są to co do zasady sprawy bezsporne, to obciążają one mocno sądy rodzinne. Przepisy nakładają bowiem obowiązek wyjścia na rozprawę i przeprowadzenia postępowania dowodowego. A nie jest tajemnicą, że sądy rodzinne są obecnie sparaliżowane i zmagają się z ogromnym wpływem spraw. Chociażby w Gdańsku sędziowie mają po ok. 600 spraw czynnych w referacie. Z nadzieją przyjmuję więc wiadomość o planowanym uchyleniu domniemania pochodzenia dziecka po ustaniu małżeństwa. Oceniam ten pomysł bardzo pozytywnie. W aktualnym stanie prawnym dopiero po stresującym postępowaniu o zaprzeczenie ojcostwa, biologiczny ojciec i matka dziecka mogą ustalić ojcostwo składając oświadczenie w urzędzie. Skrócenie tego czasu i umożliwienie niezwłocznie po formalnym ustaniu małżeństwa dokonania tej czynności to krok w stronę zwiększenia ochrony nowo powstałej rodziny i dostosowanie do obecnej rzeczywistości.

Na negatywne konsekwencje związane z obowiązującym domniemaniem ojcostwa dla dobra rodziny wskazuje też mec. Szabelska.

– Problemy są liczne. Biologiczny ojciec nie może dowiedzieć się o stanie zdrowia dziecka w szpitalu czy udzielić zgody na przeprowadzenie procedury medycznej. Nie ma też żadnych praw w placówkach edukacyjnych, jak żłobek . Konieczny jest podpis domniemanego ojca pod wnioskiem o paszport dla dziecka, a z tym bywa różnie i nierzadko jest to zależne od relacji między byłymi małżonkami. Sytuacje te świadczą o tym, że przepisy są archaiczne i nierzadko prowadzą do krzywdy dziecka – twierdzi ekspertka.

Zniknie domniemanie ojcostwa byłego męża po rozwodzie. Ministerstwo Sprawiedliwości ma gotową reformę

Choć rządzący od lat zapewniają, że dostrzegają problem, to dotychczas w przepisach dotyczących domniemania ojcostwa nic się nie zmieniło. Już w 2020 r. resort Zbigniewa Ziobry z aprobatą odnosił się do postulatu uregulowania problematyki domniemania pochodzenia dziecka i zapewniał, że przy okazji szerszych prac nad kodeksem rodzinnym zostanie rozważona nowelizacja spornych przepisów. Obecne kierownictwo Ministerstwa Sprawiedliwości także widzi potrzebę zmian i zapowiada reformę przepisów.

Jak poinformowano w odpowiedzi na interpelację, w MS opracowano już projekt noweli ustawy, zakładający likwidację domniemania ojcostwa w okresie 300 dni od jego ustania wskutek rozwodu lub unieważnienia. Co więcej, od grudnia 2025 r. projekt ten czeka na wpis do wykazu prac legislacyjnych rządu.

Czytaj więcej

Uznanie ojcostwa: kiedy trzeba powiedzieć dziecku, że ma innego tatę - wyrok SN

Oznacza to, że szykuje się uchylenie domniemania pochodzenia dziecka z małżeństwa po jego ustaniu. Autorzy argumentują, że ta zmiana ma na celu poprawę ochrony praw biologicznych ojców i praw dzieci do poznania prawdy o swoim pochodzeniu.

Resort zastrzega jednak, że domniemanie pochodzenia dziecka od męża matki nie powinno zostać całkowicie zlikwidowane. Konieczna jest bowiem ochrona praw dzieci tych rodziców, których małżeństwo ustało wskutek śmierci męża – ojca dziecka.

– Kierunek reformy odpowiada problemowi widocznemu w praktyce. Po prawomocnym rozwodzie dalsze utrzymywanie domniemania wobec byłego męża może nie odpowiadać rzeczywistym relacjom rodzinnym. Warto jednak spojrzeć szerzej na pełny model ustalania pochodzenia dziecka i rozważyć prostszy tryb dla spraw bezspornych, przy zachowaniu gwarancji ochrony dobra dziecka – komentuje mec. Grabowska.

Ministerialną propozycję nowelizacji kodeksu rodzinnego chwali też mec. Szabelska.

– To bardzo dobra wiadomość. Uchylenie domniemania ojcostwa po rozwodzie rozwiąże realne problemy, które utrudniają rodzinom funkcjonowanie i uderzają w dobro dziecka. Biologiczny ojciec będzie miał bowiem prawa, których obowiązujące domniemanie go pozbawia – mówi prawniczka i dodaje, że należałoby przy tym nadać aktualnemu partnerowi matki uprawnienie do wytoczenia powództwa o zaprzeczenie ojcostwa.