Jeśli ktoś głosuje na koalicję rządzącą, uważa, że wszystkich powinna oburzać obojętność policji wobec ustronnego pałacyku w al. Szucha. Jeśli jest za opozycją, to żywi przekonanie, że wszystkim podoba się obozowisko na chodniku przylegającym do pałacyku i błazenada tam uprawiana.
Kiedyś potrafiliśmy być solidarni i solidarnie zwyciężyliśmy
Czemu tak odmiennie nazywamy ten sam obraz świata? Przecież kiedyś potrafiliśmy być solidarni i solidarnie zwyciężyliśmy. Ale jak do tego doszło? Może mogliby nam opowiedzieć ostatni żyjący przedstawiciele pokolenia Solidarności? Ale po co? Przecież to próchno; nie znają internetu, nie wiedzą, kto to jest Łatwogang, a co Kanał Zero? Dać im po blaszce albo nawet dodatek do emerytury i niech siedzą cicho. Wolność polega na tym, że ludzie są różni, a my mamy prawo nienawidzić tych, którzy myślą i głosują inaczej niż my!
Takie rozumienie wolności pozwala z góry traktować każdego, kto nie podziela moich przekonań. Cóż z tego, że przy okazji obrażamy zdrowy rozsądek, a nawet przepis prawa? Cóż z tego, skoro tylko my mamy rację?
Jak dwa obozy polityczne inaczej interpretują rzeczywistość
Wracając do pałacyku, można głosić, że wybrani przez Sejm sędziowie Trybunału Konstytucyjnego złośliwie uchylili się od zaprzysiężenia wobec prezydenta, więc bezprawnie zawłaszczyli to miano. Równie zasadne jest twierdzenie, że obecny prezes pałacyku, obściskując się z chodnikowymi błaznami, nie umniejsza godności Trybunału i powinien pozostać prezesem po wsze czasy. Można twierdzić, że były wiceminister Romanowski wróci do Polski, gdy tylko dostanie list żelazny i jak gdyby nigdy nic podejmie pracę posła, ale można też głosić (jak minister Waldemar Żurek), że rozproszona kontrola konstytucyjna jest tylko wtedy słuszna, gdy my ją prowadzimy, ale bezprawna w wykonaniu opozycji. Na koniec podpisanie przez prezydenta ustawy umożliwiającej obniżkę cen paliw zostaje obudowane orędziem pełnym kłamstw i przemilczeń. Inaczej bywało… Ale kiedy?
50. rocznica KOR-u
Niedawno – nieco po 46. rocznicy utworzenia Solidarności – obchodziliśmy 50. rocznicę KOR-u. Była to mała jeszcze grupa, która wykreowała wielki ruch społeczny. Od Antoniego Macierewicza przez ks. Jana Ziaję po Jacka Kuronia; ich drogi się rozeszły, ale wtedy potrafili mówić wspólnie. Nie głosili, że komuniści z zasady nie mają racji, ale że każdy człowiek ma prawo do racji swojej własnej. Inaczej nazywa się to skromnością, pokorą albo nawet wstydem. Dlaczego tak łatwo o tym zapomnieliśmy?