Dostał siarczysty policzek, zanim jeszcze opuścił PiS. Mateusz Morawiecki zaczyna misję samodzielnego lidera od głupawej porażki. I to ze Sławomirem Mentzenem.
Być mu najbliższym, to płynąć po tych samych wodach. Poddawać się działaniu jednakowych prądów, wystawiać na pierwotne, oryginalne niebezpieczeństwa. Nie wystarczy go znać, trzeba się nim stawać.
Nowoczesne armatohaubice, lśniące w słońcu czołgi, pokaz zdolności pilotów na niebie czy marynarzy na wodzie nie powinny nam przesłonić poważnych bolączek Wojska Polskiego. Wciąż nie mamy sprawnego systemu kształcenia rezerw, dobrego systemu kierowania i dowodzenia, a zaplecze przemysłowe się dopiero tworzy.
„Prezydencki samolot” – to ciągle brzmi strasznie po polsku.
W firmach rodzinnych zdarza się, że założyciel formalnie rezygnuje z funkcji w zarządzie, jednak nadal podejmuje kluczowe decyzje finansowe. Brak jego nazwiska w rejestrze przedsiębiorców nie wyłącza ryzyka odpowiedzialności za działania firmy.