W poniedziałek w jednym z warszawskich hoteli odbyła się gala 24. rankingu kancelarii prawniczych Rzeczpospolitej z udziałem szerokiej reprezentacji środowiska prawniczego i największych graczy na rynku. Postronny obserwator musiał mieć wrażenie niezwykłej witalności tej branży i jej rosnącego znaczenia. Największe kancelarie mają w swoich kadrach setki prawników. Zajmują się dziesiątkami niezwykle skomplikowanych tematów, a obsługiwane transakcje sięgają miliardów euro (obsługiwane przez trzy wielkie kancelarie przejęcie banku Santander przez grupę Erste warte 7 mld euro było nie tylko największą transakcją w historii polskiego rynku finansowego, ale też największym przejęciem w europejskim sektorze bankowym od 20 lat). To jedna strona polskiej rzeczywistości najszerzej rozumianej sfery prawa; profesjonalna, technologiczna, nieustępująca swoim odpowiednikom w Europie i na świecie.

Czytaj więcej

24. Ranking Kancelarii Prawniczych „Rzeczpospolitej”. Oto zwycięzcy

Tu jest przepaść

Ale jest i druga – polski wymiar sprawiedliwości, który dramatycznie odstaje od tej pierwszej na niekorzyść. I jest to schizis niezwykle groźne i destrukcyjne. Bowiem ta druga część istniejąca na potrzeby ochrony interesów nowoczesnego państwa i jego obywateli nie daje wystarczającej gwarancji jej skuteczności. Pominę tu sprawców tej katastrofy; skandalem jest, że nie ponieśli żadnej, ani politycznej, ani sądowej odpowiedzialności za destrukcję. Ważniejszy jest dramatyczny efekt tego idącego od polityki zniszczenia. Kompletnie rozbite są czołowe instytucje wymiaru sprawiedliwości: całkowicie zdewastowany i bojkotowany przez rządzących Trybunał Konstytucyjny, obsadzony w nieprawidłowy sposób Sąd Najwyższy z nieuznawanymi przez europejskie sądownictwo izbami, przechodząca przez kolejne kataklizmy Krajowa Rada Sądownicza. Na koniec sądy powszechne, w których legitymacja do orzekania sędziów ze stygmatem „neosędziów” jest podważana nie tylko w sensie moralnym, ale i procesowym. Oto złowieszczy i niezwykle groźny obraz destrukcji państwa, który jest w Polsce – niestety – trwałym elementem krajobrazu prawniczego.

Wiele w rękach prezydenta

Czego potrzebujemy? Dojrzałości władz naszego państwa. Porozumienia w duchu kompromisu i resetu zdegradowanych instytucji. Jest szansa na normalną pracę KRS. Nawołuję prezydenta, by w tym nie przeszkadzał

Niby to nic nowego, o czym piszę, ale wciąż trzeba podkreślać, że pomiędzy obiema sferami nie może być takiej przepaści, a jeśli jest, jeśli ta druga sfera nie daje gwarancji bezpieczeństwa, które jest niezbędne dla pracy pierwszej, to dowód kompletnej niedojrzałości i nieodpowiedzialności naszej klasy politycznej. Parlamentarzystów, rządzących, prezydenta. Schizis, o którym piszę, może przynieść nieskończoną ilość szkód, gdy ktoś podważy wynik pracy niezależnych prawników i sprawa trafi do sądu. Bo tam może się zacząć korowód kwestionowania decyzji i autorytetu systemu z wielką szkodą dla tych, którzy decydują się dochodzić sprawiedliwości.

Czego potrzebujemy? Dojrzałości władz naszego państwa. Porozumienia w duchu kompromisu i resetu zdegradowanych instytucji. Jest szansa na normalną pracę KRS. Nawołuję prezydenta, by w tym nie przeszkadzał. Potrzebna jest też jego wola naprawy sądu konstytucyjnego i Sądu Najwyższego. Niech się wykaże dobrą wolą i nie chroni  interesów tych, którzy doprowadzili do zniszczenia. Przyszłość polskich sądów jest w pańskich rękach, panie prezydencie. To sytuacja zero-jedynkowa. Niech pan się wykaże w tej kwestii patriotyzmem, a podręczniki historii panu tego nie zapomną.

Czytaj więcej

24. Ranking Kancelarii Prawniczych. Najważniejsze transakcje roku 2025