W czołówce tegorocznego rankingu nastąpiły duże zmiany w stosunku do roku ubiegłego. Nie zmienił się lider pod względem liczby zatrudnionych prawników – wciąż jest nim CMS. To jedyna kancelaria w rankingu, której prawnicza załoga przekracza dwieście osób. Rzuca się też w oczy awans kancelarii Baker McKenzie z pozycji szóstej na trzecią. Po kilku latach nieobecności w rankingu powróciła do niego Greenberg Traurig, zajmując wysokie, ósme miejsce.
Czytaj więcej
Dwie największe w Polsce kancelarie – CMS oraz SK&S – utrzymały swoją pozycję liderów. Na trzecie miejsce w klasyfikacji wielkościowej awansowała B...
Wielcy przestali rosnąć
Jednak oprócz zmian pozycji poszczególnych uczestników rankingu daje się zauważyć inne zjawisko: zahamowanie wzrostu lub wręcz redukcja kadr w największych kancelariach. Jeśli zsumować liczbę wszystkich prawników pracujących w kancelariach z pierwszej dziesiątki rankingu z ostatnich lat, to do ubiegłorocznej edycji widać było stałe zwiększanie personelu. W rankingu z 2023 roku w pierwszej dziesiątce pracowało 1620 prawników, rok później – 1642, a w 2025 roku – 1659. Natomiast w obecnej edycji było ich już mniej, bo 1629 (nastąpił spadek o 1,8 proc.).
Oczywiście w każdej kancelarii statystyki kadrowe wyglądają inaczej. Wciąż rosną zespoły kancelarii obsługujących tzw. frankowiczów. Jednak to specyficzna kategoria, opierająca się na chwilowej koniunkturze rynkowej. Bardziej zastanawiają redukcje załogi w tak renomowanych kancelariach jak Rymarz Zdort Maruta (aż o dwudziestu czterech prawników), DZP (o dziesięciu) czy WKB (o jedenastu). Czasem przyczyna jest podobna jak w poprzednich latach: zdarza się, że odchodzi jeden z partnerów wraz z zespołem wyspecjalizowanym w jakiejś dziedzinie prawa czy sektorze biznesu. Jednak w przeszłości, o ile zdarzały się takie przypadki, prawniczy personel takiej kancelarii bywał prędzej czy później uzupełniany. Teraz już tak nie jest.
Czyżby miały na to wpływ tak popularne wśród wielkich kancelarii narzędzia sztucznej inteligencji? Innymi słowy: czy to roboty zastępują ludzi?
Z rozmów z liderami dużych kancelarii wynika, że przyczyny są daleko bardziej złożone. Jak zauważa Andrzej Pośniak, partner zarządzający CMS w Polsce i dyrektor zarządzający CMS na Europę Środkowo-Wschodnią, dotychczas zdarzało się, że prawnicy z dużych kancelarii odchodzili, nawet grupowo, ale dołączali do innych gigantów. Teraz wolą zasilać zespoły mniejszych firm prawniczych albo zakładać własne.
– Inna przyczyna wynika z wciąż wielkiej presji cenowej na bardzo konkurencyjnym rynku. Kancelarie stawiają na zwiększenie przychodów raczej nie poprzez rozrost załogi, jak to bywało do niedawna, ale poprzez działania intensyfikujące wydajność pracy – tłumaczy lider CMS. I przyznaje, że w tym celu są stosowane rozmaite narzędzia wspomagające pracę prawników, w tym oczywiście te oparte na sztucznej inteligencji.
O tym, że liczba prawników kancelarii przestaje już być wyznacznikiem prestiżu i siły, jest przekonana Joanna Wierzejska, członkini zarządu DZP. – Konkurencja i realia rynkowe sprawiają, że teraz bardziej stawia się na zyskowność – dodaje.
W przypadku DZP był to kolejny rok redukcji personelu spowodowany odejściem grupy prawników. Jednak – jak zapewnia Joanna Wierzejska – w miejsce utraconych zespołów, które odeszły, pojawiają się nowe. – Są one czasami mniej liczne, ale za to bardziej efektywne. Zresztą w DZP ogólna liczba prawników spadła, wzrosła natomiast liczba tych doświadczonych, z tytułem radcy prawnego lub adwokata – przypomina liderka DZP.
Średniacy są silnymi rywalami
Przykładem zjawiska sformowania nowego zespołu z „emigrantów" z wielkich firm prawniczych jest powstająca w bieżącym roku kilkudziesięcioosobowa kancelaria Pinsent Masons. To polskie wcielenie funkcjonującej od dawna brytyjskiej kancelarii, a tworzą ją prawnicy z doświadczeniem w firmach z czołówki naszego rankingu, m.in. Dentons, DLA Piper czy Greenberg Traurig. Nie bierze ona udziału w tegorocznym rankingu (mogły się zgłaszać tylko kancelarie działające w 2025 roku), podobnie zresztą jak wspomniane Dentons i DLA Piper (te akurat mogły, ale się nie zgłosiły).
Jak zauważa Jakub Marcinkowski, partner współzarządzający biurem Pinsent Masons w Polsce, takie warunki dyktuje rynek. I daje przykład segmentu obsługi fuzji i przejęć, w którym sam się specjalizuje.
– Polski rynek fuzji i przejęć mocno się przez ostatnie lata skonsolidował. Co za tym idzie, skończył się już czas wielkich transakcji opiewających na miliardy złotych. Takie właśnie gigantyczne transakcje obsługiwali giganci prawniczego rynku. Teraz kancelarie kilkudziesięcioosobowe, takie jak nasza, bez trudu dają sobie radę z obsługą wszelkich transakcji M&A na polskim rynku – tłumaczy Marcinkowski.
– Widoczna jest również tendencja powstawania kancelarii butikowych – zauważa Joanna Wierzejska. Przyznaje ona, że takie kancelarie, wąsko specjalizujące się w jakiejś dziedzinie prawa lub sektorze biznesu, działają często w obszarach, które do tej pory były domeną dużych firm.
Czytaj więcej
Ranking regionalny pokazuje różnorodność lokalnych rynków prawniczych. W jednych województwach największe kancelarie rosną dzięki obsłudze przemysł...
Dwieście osób na pokładzie – cel trudno osiągalny
Liderzy dużych kancelarii przyznają też, że niezwykle trudno jest stworzyć i utrzymać kancelarię z ponad stu prawnikami, a wśród nich kilkudziesięcioma partnerami. Dzieje się tak choćby dlatego, że nie zawsze wszyscy wspólnicy mają wspólną – nomen omen – wizję rozwoju firmy.
Jednak zdaniem dr. Marcina Olechowskiego, partnera zarządzającego kancelarią SK&S, wielu nieporozumień można uniknąć dzięki odpowiedniej polityce awansów. – Na partnerów promujemy osoby, które nie tylko są wybitnymi prawnikami i umieją zarabiać pieniądze, ale też są ludźmi, z którymi pracuje się komfortowo, z którymi po prostu można dojść do porozumienia – twierdzi Olechowski. Jego kancelaria w bieżącej edycji rankingu nieznacznie zwiększyła zatrudnienie: ze 193 do 197 prawników. – Być może nasi konkurenci popełniają błędy, których my unikamy – dodaje.
Dr Marcin Olechowski stawia jeszcze jedną diagnozę obecnej sytuacji. – Wciąż słaba jest skłonność polskich przedsiębiorców do korzystania z usług prawników. A przecież na znacznie mniejszych rynkach, na przykład w Portugalii, jest miejsce na kancelarie zatrudniające ich nawet 300–400 – zauważa lider SK&S.
Z kolei Jakub Marcinkowski uważa, że polska gospodarka, choć rozwinięta, nie jest i nie będzie tak wielka jak w USA czy w Chinach. – Nie ma na niej takich ogromnych przedsiębiorstw wymagających obsługi przez gigantyczne kancelarie. Ale na pewno rynek tych średnich będzie się dynamicznie rozwijał – przewiduje Marcinkowski. Uważa on, że o wiele łatwiej wychodzi zarządzanie kancelarią mniejszą, gdzie łatwiej o porozumienie czysto osobowe, jak również w sprawach finansów.
Być może za wcześnie jeszcze mówić o zmierzchu kilkusetosobowych kancelarii. Zresztą zjawisko redukcji kadr wśród liderów rankingu wcale nie musi się utrzymać. Dr Marcin Olechowski twierdzi, że receptą na utrzymanie dużego zespołu – oprócz współpracy partnerów – jest też multidyscyplinarność. – Jeśli nawet na rynku zmniejsza się popyt na usługi z danej dziedziny prawa czy danego sektora gospodarki, to prawnicy, którzy specjalizują się w dochodowych dziedzinach, pozwolą kancelarii przetrwać takie zawirowania rynkowe – uważa lider SK&S.
Czytaj więcej
Transakcją Roku zostało przejęcie przez Erste Group 49 proc. akcji Santander Bank Polska oraz 50 proc. udziałów w Santander TFI od Santander Group.
Czytaj więcej
Najwięksi gracze rynku prawniczego pokazują, że przewagę daje dziś nie tylko skala, ale przede wszystkim komplementarne zespoły, zdolne łączyć spec...
Czytaj więcej
Mniejsi gracze na rynku potwierdzają, że kompleksowość obsługi i specjalistyczna głębia nie wykluczają się nawzajem. Oto lista najlepiej ocenianych...
Czytaj więcej
To był dobry rok dla kancelarii, które charakteryzuje silna specjalizacja w jednym z trzech obszarów (windykacja, działalność odszkodowawcza i obsł...
Czytaj więcej
W 2025 roku liderem innowacyjności w branży prawniczej była kancelaria DSK Depa Szmit Kuźmiak Jackowski. Wyróżnienia trafiły do trzech firm: Greenb...