Hiszpania stanęła w nocy z czwartku na piątek w obliczu największego kryzysu migracyjnego w swojej współczesnej historii. Straż graniczna patrzyła bezradnie, jak w ciągu zaledwie doby do Ceuty, jednej z dwóch obok Melilli eksklaw królestwa w Afryce, przedostało się około 60 tys. nielegalnych migrantów, w ogromnej większości młodych mężczyzn czy wręcz chłopców w samych spodenkach i koszulkach. I choć po kilkudziesięciu godzinach znakomita ich większość dobrowolnie powróciła do Maroka, to przecież pozostało wrażenie, że Madryt nie potrafi skutecznie ochronić swoich granic. A to potencjalnie naraża na szwank całą Strefę Schengen, nawet jeśli z Ceuty nie przedostał się na kontynent europejski ani jeden migrant (ci, co poruszają się z Ceuty na Półwysep Iberyjski są poddawani dodatkowym kontrolom). Dlatego 22 przywódców UE, w tym Niemiec, Włoch czy Danii, podpisało się pod listem do przewodniczącej Komisji Europejskiej Ursuli von der Leyen, w którym domagają się zaostrzenia hiszpańskich kontroli granicznych. Mimo letnich wakacji sprawa ma być omawiana już we wtorek w trakcie zdalnego spotkania ministrów spraw wewnętrznych „27”.