Z tego artykułu dowiesz się:
- Jak Maroko wykorzystuje zorganizowaną migrację jako narzędzie nacisku w relacjach z Hiszpanią.
- Jaką rolę w eskalacji konfliktu odgrywają Stany Zjednoczone i regionalna polityka energetyczna.
- Dlaczego hiszpańskie siły porządkowe, mimo wsparcia armii, pozostają bezbronne wobec kryzysu.
Ilu ich przedostało się od czwartku? 40 tysięcy? 50 tysięcy? Nikt nie wie, choć hiszpańskie MSW podało rano, że mowa o 49 tysiącach osób. Pewne jest jedno: Hiszpania staje w obliczu największego kryzysu migracyjnego od lat. Ulice Ceuty, jednej z dwóch obok Melilli eksklaw królestwa w Afryce, pełne są nielegalnych migrantów, w ogromnej większości młodych mężczyzn czy wręcz chłopców w samych spodenkach i koszulkach. Schronisko pomyślane dla około 500 osób dawno zostało zapełnione. Noc z czwartku na piątek wielu uciekinierów spędziło więc na ulicach śpiąc wprost na ziemi czy znalezionym kartonie. W tym samym czasie do Melilli przedostało się około 400 osób. W morzu śmierć znalazło przynajmniej 19 osób.
Czytaj więcej
Przegrać, by jednak wygrać. Ten sam mecz. O Maroku, nie tylko futbolowym – dla początkujących i lekko zdezorientowanych.
Premier Pedro Sánchez, który już wcześniej zrezygnował z wakacji z powodu bezprecedensowych pożarów u wrót Madrytu, pojawił się w piątek w Ceucie w towarzystwie ministra spraw wewnętrznych Fernando Grande-Marlaski. Nie zarządził co prawda stanu wyjątkowego, zasłaniając się ograniczeniami prawnymi, ale posłał armię na odsiecz siłom Guardia Civil.
Akcja przerzutu migrantów wydaje się świetnie zorganizowana. Potężna ich grupa ruszyła nie przez przejście lądowe, ale drogą morską, ku plaży w Ceucie. Organizatorzy przerzutu doskonale wiedzieli, że w ten sposób hiszpańskie siły porządkowe będą w zasadzie bezbronne. A to dlatego, że kilka dni wcześniej Sąd Najwyższy orzekł, iż wypychanie (push back) imigrantów, którzy przedostali się przez morze, jest nielegalne (na lądzie pozostaje dopuszczalne).
Maroko pokazuje Hiszpanii, że dysponuje potężną bronią przeciwko niej. Byli więźniowie kierowani na granicę
Nie przez przypadek w chwili, gdy ruszały na Ceutę pierwsze zastępy imigrantów, król Mohamed VI kończył przemówienie do narodu. Jego głównym przesłaniem była wizja stabilnego Maroka. Paradoksalnie tłumy uciekające do Hiszpanii do takiej wizji pasują. Maroko chce bowiem najwyraźniej pokazać, że ma potężną broń przeciwko sąsiadowi z północy.
Hiszpańskie eksklawy w Afryce Północnej
– Schemat się powtarza. Wysłannicy monarchy krążą po kraju. Szukają po tarasach kafejek, na placach i ulicach młodych ludzi, spośród których wielu ma na koncie wyroki skazujące. Mówią im, że to jest ten moment, że teraz Hiszpania musi ich z powodów prawnych przyjąć – mówi „Rzeczpospolitej” Talib Alisalem, analityk i aktywista związany z ruchem na rzecz niepodległej Sahary Zachodniej. Wskazuje, że tylko w zeszłym roku monarcha darował karę więzienia 20 tysiącom skazanych.
Co prawda w ostatnim roku Maroko rozwija się w tempie prawie 5 proc., ale pozostaje bardzo ubogim krajem. Poziom życia jest tu zdaniem MFW pięć razy niższy niż w Hiszpanii. Wedle tego samego źródła poziom życia u naszego sąsiada, Białorusi, jest tylko dwa razy niższy niż w Polsce.
Czytaj więcej
Ceuta i Melilla to dwa autonomiczne miasta należące do Hiszpanii, choć leżą na północnym wybrzeżu Afryki i teoretycznie znajdują się na terenie Mar...
W Rabacie oficjalnie tłumaczą, że fala imigrantów to sprawka grup mafijnych. Ale jeśli faktycznie za tym stoją władze marokańskie, sprawa dla Hiszpanii jest jeszcze poważniejsza. Może oznaczać, że Mohamed VI planuje powtórkę Zielonego Marszu: masowej demonstracji przeprowadzonej w 1975 r. z inicjatywy jego ojca, poprzedniego króla Hasana II. Wykorzystując moment słabości Hiszpanii po śmierci Franco, monarcha wysłał około 300 tysięcy Marokańczyków do Sahary Hiszpańskiej. Chciał zapobiec organizacji przez Madryt referendum niepodległościowego w tej hiszpańskiej kolonii.
Dziś celem Rabatu miałoby być przejęcie Ceuty i Melilli. Pierwszym etapem, uważa Talib Alisalem, byłaby wedle tego planu zmiana charakteru obu eksklaw. Chodzi o to, aby ich ludność była w większości marokańska.
Czytaj więcej
Represje i obietnice zwiększenia wydatków na służbę zdrowia wygasiły protesty w Maroku. - Pod wieloma względami to państwo autorytarne - mówi „Rzec...
Wyrok hiszpańskiego Sądu Najwyższego oznacza, że nielegalni imigranci mają też prawo do normalnej procedury rozpatrzenia ich podań o azyl, co z uwagi na wielką liczbę spodziewanych podań będzie trwać długo. Nie jest też jasne, w jaki sposób armia miałaby wstrzymać dalszy napływ przez morze migrantów. Strzelać do nich? Rząd hiszpański podkreśla natomiast, że ci, którzy dostali się do Ceuty, nie będą w żadnym wypadku objęci akcją legalizacji pobytu nielegalnych imigrantów. Tu warunkiem jest, aby dana osoba żyła przez przynajmniej pięć miesięcy na terenie królestwa przed 1 stycznia 2026 r.
Kryzys imigracyjny. Dlaczego Maroko uderzyło w Hiszpanię właśnie teraz?
Dlaczego Mohamed VI zdecydował się na uderzenie teraz? W Madrycie wskazuje się na jego dobre relacje z Donaldem Trumpem. Amerykański prezydent od dawna szuka zemsty na Hiszpanach nie tylko dlatego, że jego zdaniem za mało wydają na obronę i nie zgodzili się na użycie amerykańskich baz na Półwyspie Iberyjskim na początku operacji irańskiej.
Pedro Sánchez, którego czekają w przyszłym roku trudne wybory parlamentarne, lansuje się jako przywódca antytrumpizmu w skali globalnej. Liczy, że zdobędzie w ten sposób głosy krytycznych wobec Trumpa Hiszpanów. Amerykański prezydent kilka dni temu musiał wziąć udział w dość upokarzającej operacji, kiedy w jego rodzinnym mieście, Nowym Jorku, Hiszpanie nie tylko zdobyli mistrzostwo świata w piłce nożnej, ale też nie chcieli, aby fotografował się z nim po wygranym finałowym meczu z Argentyną.
Być może nie przez przypadek czwartkowemu przemówieniu marokańskiego króla przysłuchiwał się na miejscu szef FIFA Gianni Infantino, który wielokrotnie pokazał, że dla Trumpa zrobi wszystko. W 2030 r. Maroko organizuje wraz z Hiszpanią i Portugalią Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Na razie królestwo chce nadać imię amerykańskiego prezydenta nowej autostradzie, mającej połączyć główne miasta kraju.
Czytaj więcej
Premier Hiszpanii Pedro Sánchez potępił w środę atak Ameryki i Izraela na Iran. Stanął w ten sposób na czele światowej koalicji przeciwników ameryk...
Ale może być też inny powód marokańskiego uderzenia w Hiszpanię. W rozmowie z „Rzeczpospolitą” wywodzący się z Maroka i żyjący w Madrycie analityk Amin Lejarza wskazuje, że w połowie lipca Sánchez był w Algierze, gdzie negocjował porozumienia o imporcie gazu. W ten sposób pokrzyżował plany Maroka eksportu do Europy surowca poprzez gazociąg budowany od Nigerii. Ale Lejarza uważa także, że do pewnego stopnia Hiszpania sama jest sobie winna. A to dlatego, że jego zdaniem zawsze ulega szantażowi Maroka.
– Algieria gra twardo z Marokiem. Zamyka granicę, ucina relacje. I powoduje, że Marokańczycy ją szanują. Madryt stara się zaś zawsze ułożyć z Marokańczykami – wskazuje.
Faktem pozostaje, że po zapowiedzianym przez Giorgię Meloni czasowym przywróceniu kontroli w strefie Schengen z powodu kryzysu w Ceucie, do MSZ w Madrycie został wezwany włoski ambasador. Marokański wezwany nie został, a Fernando Grande-Marlaska zapewniał, że współpraca między Hiszpanią a Marokiem w sprawach migracyjnych pozostaje „znakomita”.
Czytaj więcej
Maroko wyrasta na głównego gracza w aferze Pegasusa. Marokański wywiad mógł szpiegować prezydenta Francji, a nawet własnego króla.
– Hiszpanie obawiają się, że w razie otwartego kryzysu z Rabatem, kryzys migracyjny będzie jeszcze większy. Ale ta strategia nie prowadzi donikąd. Za chwilę ruszą uciekinierzy na Wyspy Kanaryjskie – przewiduje Amin Lejarza.
Ostatni raz fala migracyjna uderzyła w Ceutę pięć lat temu także z inicjatywy władz Maroka. Hiszpański rząd wcześniej zgodził się na przyjęcie do szpitala w Logroño zwalczanego przez Rabat przywódcy Sahary Zachodniej Ibrahima Ghaliego. W ciągu kilku dni do Ceuty przedostało się wówczas 14 tysięcy nielegalnych migrantów.