Siły irańskie poinformowały w piątek, że zaatakowały nocą amerykańskie obiekty w Kuwejcie – przekazała agencja AFP. Celem nalotu dronów była baza lotnicza Ahmad al-Dżaber, w tym hangary, systemy łączności i magazyny. Teheran określił ostrzały jako „odpowiedź na niedawną agresję na (Iran), dokonaną przez amerykańskie siły terrorystyczne, i brutalny atak na osadę na wyspie Keszm”.

Czytaj więcej

Widmo wojny z Iranem zawisło nad Ukrainą. Morze Kaspijskie nowym teatrem walki

Odwet Teheranu za atak na wyspę Keszm

Według irańskich mediów w wyniku czwartkowych uderzeń na Keszm, wyspę położoną w cieśninie Ormuz, zginęły trzy osoby należące do tej samej rodziny.

AFP podkreśliła, powołując się na władze Pakistanu, że – mimo wzajemnych ataków – trwają amerykańsko-irańskie rozmowy, które mają doprowadzić do deeskalacji konfliktu. Pakistańscy dyplomaci oświadczyli, że robią „wszystko, co możliwe, aby skłonić wszystkie strony do powrotu do tzw. porozumienia z Islamabadu”, podpisanego w połowie czerwca. Umowa ta miała utorować drogę do rozmów pokojowych.

Proces ten utknął w martwym punkcie na początku lipca wraz ze wznowieniem ataków przez Stany Zjednoczone i Iran.

Amerykański republikański senator Ted Budd, zapytany o szansę na rozmowy pokojowe, ocenił w czwartek, że Teheran „nie był szczery”, gdy zasiadał do stołu negocjacyjnego. – To problem trwający od 1979 r. (rewolucji islamskiej w Iranie – PAP). Stworzył on niebezpieczny świat. Zginęły tysiące Amerykanów, w tym setki żołnierzy piechoty morskiej – powiedział Budd w wywiadzie wyemitowanym przez stację telewizyjną ABC.

Czytaj więcej

Amerykanie wznowili ataki na Iran. Zaatakowano kilkadziesiąt celów

Iran określony państwem-sponsorem terroryzmu

Budd wyraził przekonanie, że pod wodzą ajatollahów Iran rozbudował zdolności do działań terrorystycznych za pośrednictwem różnych grup zbrojnych w regionie – palestyńskiego Hamasu, libańskiego Hezbollahu, irańskich milicji szyickich i jemeńskich Huti. Nazwał Iran „państwem-sponsorem terroryzmu numer jeden na świecie”.