Z tego artykułu dowiesz się:

  • Dlaczego Morze Kaspijskie stało się nowym teatrem ukraińskich działań wojennych i jaką rolę odgrywa w tym Iran.
  • Na czym polega współpraca wojskowa między Teheranem a Moskwą.
  • Jaki scenariusz odwetowy rozważano w Iranie i co powstrzymało tamtejsze elity przed eskalacją konfliktu.
  • Jak wydarzenia z przeszłości rzutują na obecne relacje Ukrainy i Iranu.

„Każdy atak na naszych obywateli i nasze interesy jest niedopuszczalny” – napisał w internecie irański minister spraw zagranicznych Abbas Aragczi.

Najprawdopodobobniej w sobotę ukraińskie drony uderzyły statki pływające do i z rosyjskich portów na Morzu Kaspijskim. Trafiły co najmniej dwa rosyjskie statki handlowe, obłożone sankcjami i transportujące uzbrojenie do Iranu. Wraz z nimi trafiono także w ochraniającą je korwetę (lub kuter rakietowy) Stupiniec.

Ukraińcy trafili też irański statek handlowy Ana. Według ekspertów ta 90-metrowa jednostka używana była do transportu broni i uzbrojenia z portów w północnym Iranie (Bandar Azali i Amirabad) do Rosji. Drony znalazły go gdzieś w pobliżu rosyjskiego Astrachania.

Iran dostarcza Rosji broń w zamian za informacje wywiadowcze, które pomagają w atakach na bazy USA 

„Zostały trafione statki biorące udział w transporcie ładunków wojskowych między Rosją a Iranem, a także okręt wojenny” – poinformował prezydent Wołodymyr Zełenski. Na pokładzie Any zginął jeden z marynarzy, a sam statek został mocno uszkodzony.

Ukraiński ambasador w Izraelu Jewhen Kornijczuk potwierdził, że jednostka przewoziła części irańskich dronów i rakiet dla rosyjskiej armii. Dodał też, że Kijów już niejednokrotnie atakował „wojskowe transporty związane z Iranem”. – Walczymy z jednym wrogiem – powiedział w wywiadzie dla izraelskiej telewizji.

Czytaj więcej

Tajemnica Morza Kaspijskiego: to tam Rosja skutecznie omija sankcje

Z kolei Zełenski poinformował, że Rosja przekazuje Iranowi dane swego zwiadu satelitarnego z rejonu Zatoki Perskiej. Zasugerował, że Irańczycy płacą za te informacje właśnie dostawami uzbrojenia.

Iran rozważał odwetowe rakietowe uderzenie na Odessę

Ukraińcy zaczęli atakować cele na Morzu Kaspijskim w 2024 roku. „Zasadniczo irański eksport wojskowy do Rosji obejmował pociski artyleryjskie kalibru 122 i 155 mm oraz tysiące dronów Szahed-136. (…) W jednym z najlepiej zadokumentowanych przypadków, w styczniu 2025 roku w irańskich mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia oczekujących na załadunek w Bandar Azali irańskich systemów obrony powietrznej oraz montowanych na ciężarówkach wyrzutni taktycznych pocisków balistycznych Fatah-360 (porównywanych do HIMARS-ów)” – napisał jeden z zachodnich ekspertów.

Obecnie jednak Teheran twierdzi, że Ana wiozła ładunek rudy żelaza z Rosji. – Odpowiedź na ten fajerwerk na Morzu Kaspijskim powinna być widoczny na Morzu Czarnym – oświadczył były konserwatywny irański deputowany Nezameddin Musawi.

„New York Times” poinformował, że w Teheranie rozważają zaatakowanie rakietą balistyczną jednego z portów Odessy – „niewielką głowicą bojową, by dokonać symbolicznego gestu, ale nie zrobić zbyt dużych szkód”. Samym portom niewiele by to już zaszkodziło po kilkutygodniowym, nieustannym ostrzale rosyjskim.

Czytaj więcej

Nieoficjalnie: Iran chciał zaatakować Ukrainę

Jednak w irańskiej elicie politycznej miał przeważyć pogląd, że bez względu na wielkość głowicy bojowej, atak byłby „ostrą eskalacją konfliktu i może doprowadzić do wojny o większej skali”. Tym bardziej, że stosunki Kijowa z Teheranem są bardzo napięte, właśnie z powodu wojskowego wsparcia, jakie reżim ajatollahów udziela Władimirowi Putinowi od początku jego wojny z Ukrainą.

Teheran żąda odszkodowania. Sam jednak ma dług wobec Kijowa

– Ukraina to nie jest małe i nic nieznaczące państwo. Ona ma doświadczenie wojenne i materialno-techniczne wsparcie Ameryki i Europy. Niczego nie zyskamy, tworząc nowy front w naszej wojnie – powiedział irański analityk Mehdi Ahmati.

To jednak Ukraińcy wykonali pierwszy gest. Minister spraw zagranicznych Andrij Sybiha zadzwonił do swojego irańskiego odpowiednika i zapewnił, że atak na cywilny statek był nieumyślny, a Ukraina nie dąży do eskalacji. Szef ukraińskiej dyplomacji rozmawiał z Irańczykiem w trakcie wizyty w Waszyngtonie, co mogło sugerować, że Kijów posiada wsparcie USA.

Abbas Aragczi przyjął ukraińskie wyjaśnienia, ale zażądał rekompensaty za straty. W Teheranie jednak, zdaje się, zapomnieli że sami są winni Ukrainie odszkodowanie. W 2020 roku obrona powietrzna Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przez pomyłkę zestrzeliła ukraiński samolot pasażerski startujący z lotniska w Teheranie.

Czytaj więcej

Iran zestrzelił ukraińskiego Boeinga

W tamtej katastrofie zginęło 176 pasażerów i członków załogi. Większość ofiar stanowili irańscy pasażerowie, ale na pokładzie byli też obywatele Kanady, Ukrainy czy Wielkiej Brytanii. Teheran przyznał się w końcu do pomyłki, ale kategorycznie odmówił wypłacania odszkodowania rodzinom ofiar oraz ukraińskiej linii lotniczej. Sprawy sądowe związane z zestrzeleniem samolotu trwają do dziś.