„Realizujemy swój plan” – zapewniają „Rzeczpospolitą” w kuluarowych rozmowach politycy nowego klubu parlamentarnego Rozwój Plus. Klubu, którego powstanie ogłosił w środę z samego rana były premier Mateusz Morawiecki.

Podział w PiS staje się faktem. Z naszych rozmów wynika, że obecnie, poza przygotowaniem do piątkowego „grilla” (nazywanego też „laboratorium idei”) stronnicy Morawieckiego szykują się do intensywnej pracy w sierpniu, by wykorzystać czas wakacji parlamentarnych na budowę struktur w całej Polsce. Już teraz – co wynika z naszych nieoficjalnych informacji – do ludzi Morawieckiego mają zgłaszać się radni i politycy lokalni z całego kraju. Ich nie dotyczyła „lojalka”, do której podpisania zostali zmuszeni parlamentarzyści i europosłowie. PiS więc czekają mniejsze lub większe pęknięcia w regionach. Słyszymy, że sierpień ma być też czasem na budowę tzw. zaplecza komunikacyjnego i organizacyjnego przed jesiennym sezonem politycznym. 

Kto kogo wyrzucił. Mateusz Morawiecki i Jarosław Kaczyński walczą tą grą o elektorat PiS 

W praktyce ostatnie kilkadziesiąt godzin to tylko gra – głównie obliczona na medialną narrację, zwłaszcza dla elektoratu PiS – która dotyczy tego, kto kogo wyrzucił i dlaczego. 28 lipca komitet polityczny PiS podjął decyzję o skierowaniu spraw wszystkich parlamentarzystów, którzy nie podpisali „lojalek”, do rzecznika dyscypliny Karola Karskiego, a później do sądu partyjnego. W praktyce oznaczałoby to, że decyzje o wyrzuceniu polityków Morawieckiego z PiS zapadną dopiero w połowie sierpnia. Ale politycy Mateusza Morawieckiego uznali, że nie powinno to zmieniać ich planu. I dlatego ogłosili powstanie klubu w Sejmie, a także transfer posła Piotra Uścińskiego, który do tej pory należał do konserwatywnego skrzydła w PiS.

Czytaj więcej

Michał Szułdrzyński: Mateusz Morawiecki zakłada klub. Kto kogo przechytrzył na prawicy

Politycy Morawieckiego zdają sobie sprawę z tego, że cała ta gra z rzecznikiem dyscyplinarnym ma na celu tylko to, by Kaczyński mógł narzucić elektoratowi PiS opowieść o tym, iż to Morawiecki „wyszedł” z PiS, a nie został wyrzucony. Morawiecki mimo wszystko nie chciał czekać, by nie tracić politycznego impetu – stąd decyzja o założeniu klubu w Sejmie bez czekania na decyzje w PiS. 

„Zdradeusz” – napisał na X w środę Tobiasz Bocheński, jeden z głównych adwersarzy Morawieckiego w PiS, należący do tzw. frakcji maślarzy. To najlepiej opisuje obecnie klimat panujący między byłymi już konkurentami wewnątrz partii. I nic nie zapowiada, by ta wojna domowa miała się zakończyć. To wszystko jest o tyle istotne, że jak wynika z badania IBRiS dla „Rzeczpospolitej” opublikowanego w poniedziałek, aktualnie Morawiecki może liczyć przede wszystkim na wyborców wywodzących się z PiS, co przekłada się na 7,4 proc. poparcia. 

Grill programowy Mateusza Morawieckiego już w piątek. PiS czeka wewnętrzne przetasowanie? 

Zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami w piątek w Warszawie odbędzie się spotkanie środowiska Mateusza Morawieckiego – seria debat programowych na różne tematy, w tym bezpieczeństwo, demografia, infrastruktura. – Mamy szereg bardzo ciekawych propozycji, niektóre z nich w formacie niepartyjnym pokażemy za dwa dni na naszym pikniku merytorycznym – zapewniał w środę Morawiecki. Na spotkaniu gośćmi będą m.in. Jan Rokita, Paulina Matysiak, Rajmund Andrzejczak. 

Foto: Tomasz Sitarski

Otwarte pozostaje pytanie o wewnętrzny układ sił w samym PiS. Bo niewątpliwie zmieni się on po tym, jak doszło do secesji środowiska Morawieckiego. Sam były premier wielokrotnie o całą sytuację oskarżał „intrygantów”. Od ubiegłego tygodnia jedyny nowy ruch polityczny, jaki dokonał prezes Kaczyński: to zapowiedź, że kandydatem PiS na stanowisko wicemarszałka Sejmu zostanie Marcin Ociepa, były szef MON i szef Stowarzyszenia OdNowa RP. Ociepa i jego ludzie to część dawnego środowiska Jarosława Gowina, a on sam uznawany jest za polityka umiarkowanego.

– Kaczyński nigdy nie lubił sytuacji, gdy jedna grupa ma zdecydowaną przewagę – mówi „Rzeczpospolitej”, puentując sytuację w PiS, jeden z polityków, którzy zostali w partii. Większość z naszych rozmówców z PiS szacuje też, że jakiś powrót do budowy wspólnych list z grupą Morawieckiego w 2027 r. jest możliwy. O ile emocje między środowiskami nie będą zbyt duże. I o ile taką decyzję podejmie na „koniec dnia” Kaczyński.

– Miejmy nadzieję, że Kaczyński nie lubi Tuska bardziej niż nas – śmieje się jeden ze zwolenników Morawieckiego. Bo we wspominanym wcześniej sondażu IBRiS premię za podział PiS w mandatach – zgodnie z przeliczeniem prof. Flisa – zgarnia KO. I to bez robienia czegokolwiek.