Prokuratura Okręgowa w Warszawie sprawdza, kto przekazał mediom nagranie z przesłuchania prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego w nieprawomocnie umorzonym później śledztwie dotyczącym tzw. dwóch wież. Fragmenty przesłuchania opublikował portal Goniec.pl, a po tej publikacji warszawska prokuratura podała, że o udostępnienie całości akt wystąpił tylko jeden z pełnomocników pokrzywdzonego. Dodała też, że osobę tę pouczono o odpowiedzialności karnej za publiczne rozpowszechnianie bez zezwolenia wiadomości ze śledztwa.
Czytaj więcej
Prokuratura Okręgowa w Warszawie poinformowała w poniedziałek, że prowadzi czynności związane z publikacją nagrań z fragmentami czerwcowego przesłu...
Umorzenie nie otwiera akt śledztwa
– Materiały postępowania przygotowawczego, które nie zostało prawomocnie zakończone, nie podlegają udostępnieniu jako informacja publiczna – podkreśla w rozmowie z „Rzeczpospolitą” rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie prok. Piotr Antoni Skiba. Prokurator poinformował też, że jedynym pełnomocnikiem, który uzyskał taki dostęp, był Roman Giertych, reprezentujący pokrzywdzonego w tej sprawie.
W ocenie rzecznika nawet gdyby np. redakcja lub jakakolwiek inna osoba wystąpiła o udostępnienie konkretnych materiałów ze śledztwa, np. zanonimizowanego dokumentu, możliwość taka mogłaby być rozważana na podstawie art. 156 par. 5 kodeksu postępowania karnego dopiero po prawomocnym zakończeniu postępowania przygotowawczego.
– Na obecnym etapie nie ma takiej możliwości. Protokół przesłuchania mógłby być udostępniany wyłącznie w trybie art. 156 k.p.k., natomiast decyzja kończąca postępowanie mogłaby zostać opublikowana w całości po jej uprawomocnieniu – zaznacza prok. Skiba. Zwraca też uwagę, że nawet po uprawomocnieniu się umorzenia śledztwa, prokuratura jako „gospodarz postępowania” nadal ma prawo decydować o tym, co może zostać upowszechnione, a co nie. – Z całą pewnością nie jest to adwokat występujący jako pełnomocnik strony – dodaje prokurator.
Czytaj więcej
We wtorek weszła w życie nowelizacja Kodeksu postępowania karnego, która umożliwia sądową kontrolę decyzji prokuratora o odmowie udziału w przesłuc...
Odpowiedzialność adwokata
Stanowisko dotyczące ujawniania informacji ze śledztwa potwierdza w rozmowie z „Rzeczpospolitą” dr Paweł Czarnecki, adiunkt w Katedrze Postępowania Karnego Uniwersytetu Jagiellońskiego. – Postępowanie przygotowawcze co do zasady jest niejawne i bez zgody prowadzącego je prokuratora nie można ujawniać pochodzących z niego informacji. Reguła jest prosta: co jest w aktach, zostaje w aktach. Nie wynosimy materiałów, nie rozpowszechniamy nagrań, nie robimy zdjęć bez zgody prokuratora. Dobro postępowania jest najważniejsze – przypomina prawnik.
Postępowanie przygotowawcze co do zasady jest niejawne i bez zgody prowadzącego je prokuratora nie można ujawniać pochodzących z niego informacji. Reguła jest prosta: co jest w aktach, zostaje w aktach. Nie wynosimy materiałów, nie rozpowszechniamy nagrań, nie robimy zdjęć bez zgody prokuratora. Dobro postępowania jest najważniejsze.
Inaczej wygląda sytuacja adwokata. – Wszystko, czego dowiedział się przy prowadzeniu sprawy, a więc z akt, przesłuchań, rozmów z klientem czy innych czynności, jest objęte tajemnicą zawodową. Obowiązek ten trwa także po zakończeniu wykonywania zawodu. W przypadku gdyby adwokat ujawnił mediom informacje z postępowania przygotowawczego, nawet na prośbę klienta, co do zasady zastosowanie może znaleźć art. 241 kodeksu karnego dotyczący ujawnienia tajemnicy postępowania przygotowawczego – zaznacza ekspert.
opinia dla „Rzeczpospolitej”
dr Anna Malicka-Ochtera, adwokat specjalizująca się w prawie karnym, Uniwersytet SWPS
Postępowanie przygotowawcze jest co do zasady niejawne, podczas gdy jawność dotyczy przede wszystkim rozprawy sądowej. Wynika to z charakteru prawa karnego, które silnie ingeruje w prawa i wolności jednostki. Tajność tego etapu ma chronić uczestników postępowania, realizować zasadę domniemania niewinności oraz zapobiegać przedwczesnemu osądzaniu, stygmatyzacji i wyciąganiu pochopnych wniosków na podstawie niepełnych materiałów. Od tej zasady istnieją jednak wyjątki. Strony mogą uzyskiwać dostęp do akt w zakresie niezbędnym do realizacji ich praw procesowych, a w wyjątkowych sytuacjach materiały mogą zostać udostępnione także osobom trzecim. Decyzję podejmuje prokurator, uwzględniając dobro postępowania. Prokurator lub upoważniony rzecznik prasowy może również przekazywać określone informacje opinii publicznej, jeżeli przemawia za tym interes publiczny. Są to jednak kryteria ocenne, dlatego w praktyce często powstają spory o to, dlaczego jedne wiadomości zostały ujawnione, a inne pozostały niejawne. Najważniejsza furtka kryje się w samym art. 241 Kodeksu karnego, który przewiduje odpowiedzialność za publiczne rozpowszechnianie wiadomości z postępowania przygotowawczego bez zezwolenia. Kluczowe są właśnie słowa „bez zezwolenia”. Nie oznacza to jednak, że strona lub pełnomocnik, którym udostępniono akta do prowadzenia sprawy, mogą następnie swobodnie publikować ich treść. Zgoda na dostęp służy realizacji interesu procesowego i nie jest automatycznie zgodą na upowszechnienie materiałów. Każdorazowo trzeba więc ustalić, kto ujawnił informacje, w jakim celu, na jakiej podstawie i czy działał za zgodą właściwego organu i od tego zależy, czy dane działanie było legalne.
Prawnik zwraca uwagę, że w określonych okolicznościach można też rozważać art. 267 kodeksu karnego dotyczący ujawnienia tajemnicy zawodowej, odpowiedzialność dyscyplinarną na podstawie art. 80 prawa o adwokaturze, a także odpowiedzialność za naruszenie dóbr osobistych na podstawie przepisów kodeksu cywilnego. – Zgoda klienta nie usuwa automatycznie odpowiedzialności karnej. W praktyce żaden adwokat nie powie nic wbrew woli swojego klienta, bo oznaczałoby to śmierć... zawodową. Adwokata można wyjątkowo zwolnić z tajemnicy adwokackiej, ale dzieje się to bardzo rzadko, natomiast nie można go zwolnić z tajemnicy obrończej – dodaje dr Czarnecki.
Ekspert zwraca uwagę, że znaczenie ma też prawomocność umorzenia. – Dopóki postępowanie nie zostało prawomocnie zakończone, nadal trwa i obowiązują ograniczenia właściwe dla fazy przygotowawczej. Po prawomocnym umorzeniu dostęp do akt może zostać udzielony na zasadach określonych w art. 156b kodeksu postępowania karnego, ale nadal wymaga decyzji prokuratora, który może zgodę ograniczyć. Jest to uzasadnione, ponieważ akta zakończonej sprawy mogą zawierać informacje istotne dla innych postępowań albo dane podlegające ochronie – podsumowuje.
Dobro klienta nie usprawiedliwia procesu w mediach
– Dobro klienta jest dla adwokata wartością nadrzędną, a tajemnica zawodowa jest dla nas świętością – podkreśla dla „Rz” adwokat dr Aleksandra Kluczewska z kancelarii adwokackiej w Krakowie i Olkuszu. To dwa fundamenty wykonywania zawodu, które wzajemnie się uzupełniają i wyznaczają granice działania niezależnie, czy w roli pełnomocnika czy obrońcy. Jako adwokat mam obowiązek wykorzystać wszelkie zgodne z prawem środki, aby skutecznie chronić interesy swojego klienta, jednak nie może czynić tego kosztem naruszenia tajemnicy zawodowej ani zasad etyki – dodaje..
Prawniczka zwraca też uwagę, że w praktyce oznacza to, że nawet jeśli sprawa budzi ogromne zainteresowanie opinii publicznej, adwokat ma obowiązek zachować szczególną rozwagę w posługiwaniu się informacjami pochodzącymi z akt postępowania.
– Akta służą prowadzeniu procesu, a nie prowadzeniu procesu w mediach. Wypowiedzi publiczne mogą być uzasadnione, zwłaszcza gdy wymagają tego interesy klienta lub konieczność sprostowania nieprawdziwych informacji, jednak zawsze powinny być ograniczone do tego, co rzeczywiście niezbędne. Jeśli adwokat tego nie przestrzega, może ponosić odpowiedzialność cywilną, dyscyplinarną, a nawet karną. Przysłowiowe parcie na szkło może się skończyć zarzutami i kłopotami już nie tyle dla klienta, ale dla adwokata – a tego przecież nikt nie chce – podsumowuje adw. Kluczewska.
Czytaj więcej
Dowody nie pozwalają przyjąć, że Jarosław Kaczyński prezentował się wobec Geralda Birgfellnera jako decydujący o wszystkim w sprawie budowy tzw. dw...
Inna prokuratura sprawdzi źródło przecieku
Rzecznik warszawskiej prokuratury ocenia też, że publikacja materiałów z Kaczyńskim miała uderzyć w prokuraturę i stworzyć wrażenie, że to z jej struktur pochodzą przecieki. – Jesteśmy pewni, kto miał dostęp do akt, gdzie akta się znajdowały i że materiały nie wyciekły bezpośrednio z prokuratury. Nie jest to pierwszy przypadek, gdy w związku z tym postępowaniem pojawiają się sugestie, że prokuratura jest jak sito – mówi „Rz” prok. Skiba.
Prokurator zwrócił też uwagę na wcześniejszą publikację „Gazety Wyborczej”, która przytoczyła fragmenty postanowienia o umorzeniu. Jak zaznaczył, przed ukazaniem się tego tekstu dokument otrzymała jedynie kancelaria Romana Giertycha. – Mecenas Giertych miał dostęp do materiałów, o których mówimy. Gdy wycieka nagranie, musimy zweryfikować wszystkie okoliczności i respektować domniemanie niewinności. Jeżeli jednak w drugim przypadku określone materiały również trafiają do mediów, a dostęp do nich miała konkretna osoba, która następnie włącza się w krytyczną wobec prokuratury narrację, trzeba brać pod uwagę rzeczywiste okoliczności i motywy osoby, która dokonała publikacji. Rozumiem zasadę domniemania niewinności i art. 5 par. 2 k.p.k., ale nie mogę być na tyle naiwny, żeby tych okoliczności nie dostrzegać – dodał.
Rzecznik zapowiedział przekazanie materiałów Prokuraturze Regionalnej w Warszawie, która ma wyznaczyć inną jednostkę do prowadzenia ewentualnego postępowania. – Nie możemy być sędzią we własnej sprawie, natomiast z naszego punktu widzenia system obiegu akt był szczelny i nie ma istotnych podstaw do podejrzenia, że materiały wyszły bezpośrednio z naszej jednostki – podsumowuje prok. Skiba.
Czytaj więcej
Adwokaci Geralda Birgfellnera zapowiadają zażalenie na umorzenie sprawy „dwóch wież”. Jednak wygląda na to, że mogą to zrobić tylko w jednym wątku...
Giertych odrzuca podejrzenia
Giertych, który reprezentuje w sprawie austriackiego biznesmena Geralda Birgfellnera, zapowiada zaskarżenie postanowienia o umorzeniu śledztwa, a także odrzuca sugestie prokuratury, by był odpowiedzialny za przeciek.
– To oczywiste, że do nagrania przede wszystkim dostęp miała prokuratura, a to, że w obecnej prokuraturze cieknie wszystko, to widzimy każdego dnia – napisał na platformie X Giertych, oceniając informacje prokuratury w tej sprawie jako „bezczelne”, ponieważ wraz z informacją o wszczęciu czynności sprawdzających prokuratura zasugerowała, że to on może być źródłem nagrania. Dodał też, że przepis chroniący materiały postępowania ma służyć jego zabezpieczeniu, tymczasem prokurator prowadząca śledztwo w sprawie tzw. dwóch wież umorzyła je, ponieważ – według Giertycha – „dała się zastraszyć”.
– Informuję, że w tym tygodniu złożę zawiadomienie o możliwości popełnienia przestępstwa przez Jarosława Kaczyńskiego polegającego na groźbach karalnych wobec prokurator prowadzącej postępowanie. Wszyscy mogą usłyszeć, jak te groźby brzmiały. To te groźby moim zdaniem spowodowały, że najpierw uchyliła mi ona 80 proc. pytań, a potem umorzyła z absurdalną argumentacją postępowanie – stwierdził Giertych.
Śledztwo w sprawie „dwóch wież”
Śledztwo Prokuratury Okręgowej w Warszawie w sprawie tzw. dwóch wież obejmowało trzy wątki. Główny dotyczył podejrzenia doprowadzenia austriackiego przedsiębiorcy Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w wysokości co najmniej 1,3 mln euro poprzez wprowadzenie go w błąd w związku z przygotowaniem planowanej inwestycji wysokościowej przy ul. Srebrnej 16 w Warszawie. Prokuratura umorzyła śledztwo 25 czerwca, uznając, że badane zachowania nie zawierały znamion czynu zabronionego.