To ważne stanowisko dla osób, które nie znają swoich korzeni, potwierdził właśnie Naczelny Sąd Administracyjny (NSA). Spór zaczął się w maju 2023 r., gdy kierownik jednego z urzędów stanu cywilnego odmówił  wydania odpisu zupełnego aktu urodzenia. Chodziło o dokument dotyczący biologicznej matki kobiety, która została przysposobiona. We wniosku tłumaczyła, że została przysposobiona, ale chce poznać swoje pochodzenie genetyczne, w tym etniczne, czyli dowiedzieć się, kim są bądź byli jej biologiczni dziadkowie. Obecnie jest to zaś możliwe jedynie od strony matki biologicznej. Kobieta podkreśliła, że nie ma żadnych informacji o rodzonym ojcu, które pozwalałyby na jego prawidłową identyfikację. 

Wniosek o odpis zupełny aktu urodzenia 

Urzędnik podstaw do wydania dokumentu się jednak nie dopatrzył. A zasłonił się brakiem interesu prawnego u wnioskodawczyni. Ta nie pogodziła się z odmową. W odwołaniu powtórzyła, że jej interesem prawnym w uzyskaniu odpisu jest chęć poznania swojego pochodzenia, do czego jako człowiek ma przecież prawo. Wojewoda decyzji kierownika urzędu nie zmienił. Wskazał na art. 45 prawa o aktach stanu cywilnego zgodnie z którym, by uzyskać żądany odpis  trzeba wykazać w tym własny interes prawny. Przyznał, że pojęcie to nie jest zdefiniowane. Niemniej w świetle orzecznictwa i doktryny jego istnienie uzależnione jest od przepisu powszechnie obowiązującego prawa, na podstawie którego można żądać skutecznie czynności z zamiarem zaspokojenia jakiejś potrzeby albo żądać zaniechania lub ograniczenia czynności sprzecznych z potrzebami danej osoby. Wojewoda zgodził się, że w spornej sprawie dla uznania istnienia interesu prawnego w uzyskaniu odpisu aktu stanu cywilnego nie wystarcza sama chęć poznania swojego pochodzenia. Nie jest to bowiem interes aktualny, obiektywnie istniejący i konkretny, powiązany z istnieniem konkretnego przepisu.

Czytaj więcej

TSUE: polskiemu dziecku dwóch matek lub ojców trzeba wydać dokument

Kobieta nie dała za wygraną. Zaskarżyła odmowę i powołała się m.in. na konstytucję i konwencje o prawach człowieka oraz o prawach dziecka. Zaznaczyła, że poznanie swojej tożsamości biologicznej i genetycznej ma dla niej znaczenie nie tylko w kwestii budowania świadomości, ale też systemu wartości oraz rozwoju. Chodzi też o względy medyczne, np. z uwagi na ewentualne schorzenia genetyczne, diagnostykę, leczenie. Skarżąca nie kwestionowała, że w kontrze do prawa dziecka do poznania własnej tożsamości biologicznej stoi prawo rodziców adopcyjnych do zachowania tajemnicy. Jednak w jej ocenie poznanie własnej tożsamości biologicznej jest w tym przypadku ważniejsze. Ta argumentacja nie wystarczyła do przekonania Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego (WSA) w Łodzi. Sąd podkreślił, że na skutek czynności prawnej w postaci pełnego przysposobienia, biologiczna matka nie należy już do wymienionych w art. 45 prawa o aktach stanu cywilnego wstępnych i zstępnych. Przysposobienie pełne oznacza bowiem zerwanie więzi z rodziną naturalną i zawiązanie ich z nową rodziną. W konsekwencji warunkiem uzyskania żądanego aktu jest wykazanie przez skarżącą istnienia po jej stronie interesu prawnego. A w ocenie WSA nie może być nim chęć poznania swojego pochodzenia. Sąd zauważył, że w konwencjach , na które powołuje się skarżąca nie ma przepisu, który wprost przyznawałby adoptowanemu dziecku prawo do uzyskania informacji na temat swoich biologicznych krewnych. Poza tym skarżąca dzieckiem już nie jest. 

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy: DNA nie zawsze decyduje o ojcostwie – liczy się dobro dziecka

Prawo do poznania własnej tożsamości a informacja o przodkach

Rację kobiecie przyznał dopiero NSA. Jego zdaniem w sporze o uzyskanie informacji przez akt urodzenia biologicznej matki o pochodzeniu, należy rozróżnić dwie relacje prawne. To znaczy wynikające z powszechnie obowiązującego prawa – w tym przypadku dotyczącego przysposobienia –  i naturalnego związanego z biologią i tożsamością. Prawo do poznania tożsamości ma charakter osobisty, jest chronione przez konstytucję. A możliwość ubiegania się o odpis aktu urodzenia biologicznej matki w spornym przypadku oparta jest o ogólną klauzulę interesu prawnego, który zdaniem NSA został wykazany. Przemawia za tym konstytucja oraz konwencja o ochronie praw człowieka. Sąd podkreślił, że w sprawie nie chodzi o regulacje związane z przysposobieniem. Jak bowiem tłumaczyła sędzia sprawozdawca Anna Szymańska, chodzi o podmiotowe prawo do potwierdzenia własnej tożsamości, która ma swoje źródło w naturze i biologii. Ponadto w ocenie NSA problem w sprawie nie wynika z zaniedbania państwa, bo to dało instrument do realizacji uprawnienia, ale ze złej wykładni i z błędnej praktyki. Wyrok jest prawomocny. 

Sygnatura akt: II OSK 884/24