Punktem wyjścia rozmowy jest komentarz Marcina Dumy opublikowany na łamach „Rzeczpospolitej”, w którym analizuje on ostatnie napięcia w relacjach polsko-ukraińskich. Zdaniem gościa nie były one przypadkowe. – Ukraińcy wiedzą, co robią, wiedzą, jak to robić i wiedzą, gdzie nacisnąć, żeby uzyskać odpowiedni efekt – mówi Marcin Duma. Jak wyjaśnia, działania Kijowa są efektem dobrego rozpoznania polskich emocji, historycznych traum i mechanizmów funkcjonowania naszej debaty publicznej.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Marcin Duma: Ukraińcy badają nastroje społeczne w Polsce i potem nas rozgrywają

Rozmówca przekonuje, że skuteczność takich działań opiera się przede wszystkim na wiedzy o społeczeństwie. – Trzeba dokładnie mieć zmapowane, czyli zbadane polskie społeczeństwo, żeby wiedzieć, w jaki sposób będzie ono reagować na określone bodźce – tłumaczy Marcin Duma. Dzięki temu możliwe staje się przewidywanie reakcji opinii publicznej oraz wywieranie pośredniej presji na polityków i instytucje państwa.

Soft power jako narzędzie skutecznego oddziaływania

Marcin Duma podkreśla, że podobnych narzędzi od lat używają także inne państwa. Niemcy, Francja, Stany Zjednoczone czy Wielka Brytania rozwijają sieci fundacji, think tanków i organizacji pozarządowych, które analizują społeczeństwa oraz wspierają prowadzenie polityki zagranicznej. – U podstaw każdego z tych instrumentów leży wiedza i doskonałe rozpoznanie społeczeństw, bo bez wiedzy, jak celować komunikat, jaką narrację zbudować, skuteczne oddziaływanie nie jest po prostu możliwe – tłumaczy gość podcastu.

Czytaj więcej

Putin mówił o roszczeniach Polski wobec Ukrainy. Jest ostra reakcja polskiego MSZ

Duma zwraca uwagę, że koszty budowy takich narzędzi są niewielkie w porównaniu z ich potencjalną skutecznością. – Informacja i narracja są bronią – stwierdza jasno. Jego zdaniem inwestowanie w badania społeczne i analizę procesów komunikacyjnych może przynosić efekty znacznie większe niż tradycyjne działania propagandowe czy kampanie informacyjne.

Polska w tyle w stosunku do Ukrainy

Jednocześnie Marcin Duma ocenia, że Polska pozostaje w tej dziedzinie wyraźnie w tyle. W jego ocenie Warszawie brakuje nie tylko odpowiednich narzędzi, ale przede wszystkim wiedzy pozwalającej skutecznie oddziaływać na debatę publiczną w innych państwach i realizować własną rację stanu. Rozmowa dotyczy również instytucji, które mogłyby wypełnić tę lukę. Choć w Polsce funkcjonują cenione ośrodki eksperckie, ich możliwości są ograniczone przez formalne związki z państwem. Dlatego – jak przekonuje rozmówca – „to, czego nam brakuje, to aktywność i rozbudowa trzeciego sektora”. Chodzi o organizacje niezależne od bieżącej polityki, zdolne prowadzić długofalowe badania i budować wpływy poza granicami kraju.

Czytaj więcej

Polacy uważają, że rząd straci władzę po wyborach. Nowy sondaż

Jak przeciwdziałać zagranicznym operacjom wpływu

Marcin Duma podkreśla również, że czasu na stworzenie takich narzędzi jest coraz mniej. – To jest taki element, który powinniśmy bardzo pilnie zbudować – wskazuje. W jego ocenie przygotowanie odpowiednich struktur jeszcze w czasie względnego spokoju pozwoliłoby Polsce lepiej reagować na przyszłe kryzysy bezpieczeństwa oraz przeciwdziałać zagranicznym operacjom wpływu.

Ekspert zaznacza jednak, że potencjał takich narzędzi nie ogranicza się wyłącznie do prowadzenia sporów informacyjnych. – Niszczy się znacznie łatwiej niż się buduje – podkreśla Marcin Duma. Dlatego jego zdaniem dobrze zaprojektowany system soft power powinien przede wszystkim wzmacniać zaufanie, budować trwałe relacje i wspierać realizację polskich interesów na arenie międzynarodowej.

Na zakończenie rozmowy Marcin Duma ostrzega przed odkładaniem tych działań na później. – Dzisiaj, nie podejmując w tej sprawie żadnych działań, generujemy przyszłą stratę – wskazuje rozmówca Marzeny Tabor-Olszewskiej.