Marcyś został znaleziony w lutym br. niedaleko Dworca Głównego w Krakowie. Zwierzę było w bardzo ciężkim stanie, miało m.in. obcięte uszy, rany cięte, kłute oraz złamane i pocięte łapki, które trzeba było amputować. Był bardzo wychudzony.

Oprawca został znaleziony dwa tygodnie później. Przyznał się do okaleczenia zwierzęcia i porzucenia na ulicy. W jego domu znaleziono narzędzie, którym maltretował królika oraz marihuanę. 21-latkowi groziło do trzech lat więzienia.

Krakowskie Towarzystwo Opieki nad Zwierzętami poinformowało we wtorek, że  21-latek usłyszał wyrok. Oprócz kary więzienia sąd orzekł także 15-letni zakaz posiadania zwierząt oraz zasądził 10 tys. zł nawiązki na rzecz Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami. 

KTOZ nie chce oceniać, czy kara dla oprawcy Marcysia jest adekwatna do popełnionego czynu. Jednak inne organizacje broniące praw zwierząt uważają, że kara nie jest adekwatna do skali cierpienia zwierzęcia.