W tych dniach Madryt przeżywa chwilę grozy. Od zachodu, od strony miasta Świętej Teresy - Ávili, pożary lasów strawiły przeszło 50 tysięcy hektarów i zbliżyły się na 30 kilometrów do stolicy. A to odległość, którą przy silnym wietrze w parku regionalnym Doliny Iruelas płomienie pokonały w minionym tygodniu w 40 minut.
Hiszpania zmobilizowała więc wszystko, co miała, aby stawić czoła żywiołowi. Pomogły też wspólnoty autonomiczne, gdzie silne są tendencje secesjonistyczne: Katalonia i Kraj Basków. Z Barcelony i Vitorii nadeszły wyspecjalizowane jednostki straży pożarnej, samoloty do gaszenia płomieni, cysterny.