Kwestia ta wynikła w sprawie, w której Sąd Okręgowy w Kielcach oddalił apelację wnioskującego o zasiedzenie od postanowienia sądu rejonowego. Chodziło o wniosek o stwierdzenie zasiedzenia części nieruchomości z lokalem mieszkalnym należącym do krewnych wnioskodawcy.

Czytaj więcej

Zasiedzenie nieruchomości. Udział wszystkich zainteresowanych jest konieczny

Domniemanie posiadania samoistnego

Wnioskodawca nie dał za wygraną i złożył skargę kasacyjną do SN. Argumentował, że ciężar dowodu przy obalaniu domniemania posiadania samoistnego, wynikającego z art. 339 kodeksu cywilnego, który stanowi, że domniemywa się, iż ten, kto rzeczą faktycznie włada, jest jej posiadaczem samoistnym, jest obowiązkiem strony, która sprzeciwia się stwierdzeniu zasiedzenia. W sprawie to współwłaściciele nieruchomości sprzeciwiali się zasiedzeniu. To była kluczowa kwestia, bo tylko samoistne posiadanie rzeczy (czyli jak właścicielskie) prowadzi do jej zasiedzenia.

Czytaj więcej

Mieliby ponad 100 lat. Czy sąd może uznać, że nie żyją?

Uciążliwy lokator nie był usunięty z lokalu

Ponadto autor wniosku o zasiedzenie argumentował, że właściciele nieruchomości nie podejmowali przez kilkadziesiąt lat kroków faktycznych i prawnych zmierzających do usunięcia uciążliwego lokatora, nieposiadającego stałego zatrudnienia i uszkadzającego wręcz nieruchomość. To, zdaniem skarżącego, uzasadnia dorozumiane przyznanie przez właścicieli nieruchomości samoistnego posiadania jej części przez tego krewnego.

Nieodpłatne użyczenie i posiadanie zależne

Sąd Najwyższy nie podzielił tej argumentacji, wskazując, że sądy obu instancji doszły do wniosku, iż skarżący korzystał z części nieruchomości w ramach nieodpłatnego użyczenia, zatem był posiadaczem zależnym. W orzecznictwie SN przyjmuje się, że ustalenie dysponowania nieruchomością na podstawie stosunków prawnych oddających ją w posiadanie zależne obala domniemanie samoistności posiadania z art. 339 k.c. W tym przypadku zmiana charakteru posiadania wymagała wykazania przez posiadacza domagającego się stwierdzenia zasiedzenia, że jego władztwo nad rzeczą oderwało się od zakresu przekazanych mu uprawnień i stało się posiadaniem samoistnym, właścicielskim, niezależnym od istniejących stosunków umownych. Zmiana charakteru władztwa była dostrzegalna dla właściciela nieruchomości.

Czytaj więcej

Sąd Najwyższy powiedział, co trzeba zrobić, żeby zasiedzieć działkę sąsiada

Zamieszkiwanie w ramach użyczenia

– W orzecznictwie SN podkreślano również, że zasiadujący nieruchomość nie może zaskakiwać osób, przeciwko którym biegnie termin zasiedzenia, zwłaszcza w sytuacji tolerowania przez właściciela (właścicieli) zamieszkiwania członka rodziny, często właśnie w ramach użyczenia. Do zmiany charakteru posiadania z zależnego w samoistne musi więc dojść na podstawie zamanifestowanych na zewnątrz przejawów władania rzeczą. Jeśli takie nie nastąpią, nie można wymagać od właściciela, by podejmował działania zmierzające do zachowania swojego prawa – wskazał w konkluzji uzasadnienia sędzia Marcin Krajewski.

 Sygnatura akt: I CSK 3193/24

Opinia dla "Rzeczpospolitej"

Stefan Jacyno, adwokat, kancelaria Wardyński i Wspólnicy

Bierność właściciela wobec uciążliwego lokatora nie może zastąpić braku zewnętrznych manifestacji woli posiadania samoistnego tego lokatora. Skarżący myli tolerancję właściciela z jego milczącym przyzwoleniem na zmianę tytułu posiadania. Szczególnie w stosunkach rodzinnych nie wszystkie zachowania mają charakter czysto ekonomiczny. Posiadacz zależny, który chce nabyć nieruchomość przez zasiedzenie, musi wykazać konkretny moment i sposób uzewnętrznienia zmiany charakteru władztwa, dostrzegalny dla właściciela. Gdyby samodzielnie inwestował w lokal, przebudowywał go, oddawał w najem, ponosił wszystkie koszty i podatki, manifestował swoje samodzielne władztwo na nieruchomości, to można by dyskutować o zmianie charakteru posiadania. Akty wandalizmu i zaniedbania nie prowadzą do nabycia własności, lecz do powstania zobowiązań odszkodowawczych względem właściciela.