Z tego artykułu dowiesz się:
- Jaka operacja militarna stoi za paraliżem rosyjskiej logistyki na Półwyspie Krymskim.
- Z jakimi konsekwencjami kryzysu zaopatrzeniowego mierzą się rosyjskie siły i mieszkańcy okupowanego terytorium.
- Dlaczego kluczowy dla Krymu sektor turystyczny przeżywa gwałtowne załamanie i co to oznacza dla lokalnej gospodarki.
- W jaki sposób odcięcie Krymu od Rosji ma stać się kluczem do zmuszenia Kremla do poważnych rozmów o pokoju.
Nad ranem 15 czerwca rządowa Krymska Agencja Informacyjna opublikowała komunikat „Gdzie jest benzyna na Krymie”. Z listy wymienionych stacji wynika, że w 300-tysięcznym Symferopolu benzyna była dostępna wyłącznie na jednej stacji benzynowej przy ulicy Kijowskiej. Tam, czekając w wielogodzinnym korku, kierowcy mogli kupić maksymalnie 20 litrów benzyny 95. Z kolei po olej napędowy trzeba było się udać do dwóch innych stacji, a przy trzech kolejnych ustawiali się kierowcy tankujący LPG.
Codziennie lista pojedynczych stacji, które sprzedają paliwo w krymskich miastach za gotówkę (w ograniczonych ilościach), się zmienia. Na większości obowiązują już kupony, które na paliwo otrzymują wyłącznie służby, urzędnicy czy kierowcy transportu miejskiego. Wielokilometrowych kolejek po paliwo na Krymie nie jest już w stanie ukryć nawet propaganda Kremla. Sytuacja na półwyspie władzom okupacyjnym coraz bardziej wymyka się spod kontroli.
Czytaj więcej
Najważniejsze rosyjskie kurorty, które co roku odwiedzają dziesiątki milionów ludzi, zostały sparaliżowane po powietrznych atakach. Najgorsza sytua...
Krym bez paliwa. Ukraińskie drony uderzają w logistykę Rosji
Tylko w ciągu ostatnich kilku tygodni ukraińskie drony trafiały w magazyn paliw „Siemikołodiezianska” w rejonie kerczeńskim, morski terminal naftowy w Teodozji czy magazyn paliw w miejscowości Gwardiejskoje pod Symferopolem. Na celowniku ukraińskich bezzałogowców znalazły się mosty, drogi i koleje łączące półwysep z Rosją. W poniedziałek lokalne media informowały o uszkodzeniu dwóch mostów łączących Krym z okupowaną częścią obwodu chersońskiego. Ostatnio doszło też do ataku dronów na lokomotywę pociągu jadącego z Moskwy na Krym przez wybudowany po aneksji most łączący półwysep z Rosją przez Cieśninę Kerczeńską, który już kilkakrotnie był uszkadzany przez Ukraińców w czasie trwającej wojny.
Przez to niemal całkowicie zależny od zewnętrznego zaopatrzenia Krym mierzy się już nie tylko z deficytem paliwa. W internecie (głównie w Telegramie i Vkontakte) roi się od zdjęć pustych półek w sklepach, publikowanych przez mieszkańców krymskich miast. Ludzie rzucili się na mąkę, kaszę gryczaną, cukier, sól, ryż czy olej rzepakowy. W niektórych sklepach wprowadzono nawet limit dzienny (np. 3 kg mąki na jedną osobę) na część rozchwytywanych towarów.
– Ludzie starają się zrobić zapasy na wypadek całkowitego wstrzymania dostaw z Rosji. W krymskich sklepach nadal są jeszcze podstawowe produkty, ale szybko znikają z półek – mówi „Rzeczpospolitej” Anna Andrijewska, pochodząca z Krymu i mieszkająca w Kijowie dziennikarka portalu Krym Realii, którą Rosja wpisała na listę „ekstremistów i terrorystów”.
Czytaj więcej
Z państwa niegdyś aspirującego do podium największych potęg gospodarczych i militarnych świata, Władimir Putin w ciągu kilku lat sprowadził Rosję d...
– Wiele osób jest niezadowolonych z tej sytuacji i wyraża swoje oburzenie w mediach społecznościowych. Wielu uświadomiło sobie, że rosyjskie władze nie radzą sobie z takimi wyzwaniami i że mogą liczyć wyłącznie na samych siebie – dodaje.
– Ta panika, która została obecnie wywołana wokół niektórych rodzajów kasz i części podstawowych produktów spożywczych, jest całkowicie bezpodstawna. Po pierwsze, zapasy tych produktów są dostępne w magazynach. Po drugie, nigdy nie utrzymywano ich w ilościach wystarczających jedynie na dzień czy dwa – zawsze były one znacznie większe – uspokajał w ubiegłym tygodniu mianowany tam przez Rosjan na lokalnego „ministra rolnictwa” Denis Kratiuk.
Turystyka na Krymie się załamuje. Rosjanie odwołują wakacje
Utrzymujący się z turystów niemal dwumilionowy Krym, który w ubiegłorocznym sezonie przyjął ponad 6 mln gości, dzisiaj już zaczyna liczyć straty.
Rosyjski dziennik „Kommiersant”, powołując się na dane moskiewskich biur turystycznych, podał ostatnio, że w dniach 24 maja – 6 czerwca w krymskich hotelach odwołano 79 proc. rezerwacji, z kolei w Sewastopolu (jest odrębną jednostką administracyjną) – 71 proc. Rosjanie zmieniają swoje plany wakacyjne i zaczynają masowo rezerwować hotele m.in. w Anapie, choć na rosyjskim wybrzeżu Morza Czarnego ukraińskie drony też w ostatnim czasie demonstrują wielką aktywność, uderzając w tamtejszą infrastrukturę paliwową.
Czytaj więcej
– Nastroje mocno się zmieniły. Ludzie są coraz mocniej zirytowani i mają tego wszystkiego dosyć. Już 60–70 proc. Rosjan mówi o potrzebie rozpoczęci...
Systematyczne bombardowanie rafinerii w Rosji tylko zaostrzyło kłopoty Krymu. Co ciekawe, w latach poprzednich propagandyści Kremla namawiali Rosjan do wczasów na Krymie i przekonywali, że jest tam bezpiecznie. Obecnie zaś odradzają podróże na półwysep.
– Nie ulega wątpliwości, że sytuacja jest bardzo poważna – twierdzi Andrijewska.
Ekspert: Ukraina nie szykuje desantu, lecz izoluje Krym
Robert „Madziar” Browdi, słynny ukraiński dowódca wojskowy stojący na czele Sił Systemów Bezzałogowych Ukrainy (SBS), zapowiedział ostatnio, że w namacalnej przyszłości Krym całkowicie zostanie odcięty od Rosji. Zapowiedział, że w ciągu miesiąca ukraińskie drony będą całkowicie kontrolować jedyne połączenie lądowe prowadzące poprzez okupowaną część południowych regionów kraju.
– Stworzymy warunki, w których każdemu rosyjskiemu żołnierzowi lub pracownikowi przemysłu obronnego będzie niezwykle trudno pozostawać na Krymie, na tymczasowo okupowanych terytoriach, a także korzystać z prowadzących tam szlaków komunikacyjnych – mówił Browdi, cytowany przez Reuters.
Znany ukraiński ekspert wojskowy z kijowskiego Centrum Razumkowa Ołeksij Melnyk uważa, że Ukraina konsekwentnie próbuje „unieszkodliwić” rozmieszczone przez Putina jednostki wojskowe na Krymie.
Czytaj więcej
Przedstawiciele rosyjskich elit po pięciu latach wojny z Ukrainą domagają się zniesienia sankcji i chcą powrócić do europejskich stolic.
– Krym w czasach okupacji stał się jedną wielką bazą wojskową, nazywaną przez Rosjan „niezatapialnym lotniskowcem”. Miejscem, z którego startują uderzające w Ukrainę Szahedy i rakiety balistyczne. Ukraina chce więc sparaliżować ten „lotniskowiec” – mówi „Rzeczpospolitej” Melnyk. – Dwukrotnie uszkodzony był most łączący Kercz z Rosją, który dzisiaj Rosjanie mogą wykorzystywać jedynie w bardzo ograniczonej mierze. Wszystkie alternatywne połączenia kolejowe, które mogły być wykorzystywane w celach logistycznych, zostały zniszczone przez Ukrainę, zniszczono też duże okręty desantowe. Flota Czarnomorska uciekła do baz w Noworosyjsku. Znacząco ograniczono też możliwości rozmieszczonego na Krymie lotnictwa, które w znacznym stopniu zostało stamtąd wycofane – twierdzi.
Melnyk przekonuje jednak, że nie zwiastuje to operacji lądowej Ukrainy na Krymie.
– To duże terytorium i Ukraina dzisiaj nie ma odpowiednich rezerw, by móc je zaangażować do takiej operacji. Ale przypominam, czym skończyła się deokupacja Chersonia. Ukraina pozostawiła tylko jeden most, którym ostatecznie Rosjanie wycofali się w listopadzie 2022 r. Teraz trwa odcinanie ponad 150 tys. rosyjskich żołnierzy rozmieszczonych na południu naszego kraju od zaopatrzenia – uważa.
Czytaj więcej
Władimir Putin rozpoczął kolejne manewry z użyciem broni atomowej. Zanim jednak zacznie straszyć świat nuklearną zagładą, rosyjski dyktator musiałb...
– To nie oznacza, że Rosjanie wycofają się z Krymu tak jak z Chersonia, ale w ten sposób Putin może zostać zmuszony do poważnych rozmów o pokoju – twierdzi ekspert.
Zełenski zaproponował Putinowi spotkanie przy okazji trwającego we Francji szczytu G7. Na razie nic nie wskazuje, by Putin miał przyjąć to zaproszenie.