Dmitrij Pieskow stoi u boku Władimira Putina od początku jego politycznej kariery. Od ponad dekady jako rzecznik prezydenta pełni funkcję głównej tuby propagandowej Kremla. Gdy mordowano przeciwników władz (m.in. Aleksandra Litwinienkę czy Borysa Niemcowa), przekonywał, że władze Rosji nie mają z tym nic wspólnego. Uzasadniał też wtargnięcie Rosji do Gruzji w 2008 roku, aneksję ukraińskiego Krymu w 2014 r. i działania sterowanych z Kremla separatystów w Donbasie. Piąty rok z rzędu zarządza frontem informacyjnym w pełnoskalowej wojnie z Ukrainą, ale też w konfrontacji hybrydowej Rosji z NATO. To wszystko jednak nie przeszkadza jego małżonce (trzeciej) procesować się z Radą Unii Europejskiej i domagać się zniesienia sankcji.