Sprawa dotyczy głównie lekarzy z Ukrainy i Białorusi, którzy trafili do polskiego systemu ochrony zdrowia w uproszczonym trybie wprowadzonym podczas pandemii COVID-19 i po wybuchu wojny w Ukrainie. Choć część szpitali alarmuje o możliwych brakach kadrowych, skala problemu może być mniejsza, niż się wydaje. Jak podkreśla Dominika Pietrzyk: – Jeżeli chodzi o uszczerbek, to będzie on stosunkowo niewielki.
Czytaj więcej
Karol Nawrocki zawetował regulacje, która miała wydłużyć o rok termin na przedłożenie certyfikatu znajomości języka polskiego na poziomie B1 przez...
Według szacunków Naczelnej Izby Lekarskiej liczba lekarzy, którzy mogą utracić możliwość pracy w Polsce, może wzrosnąć nawet do około 1200 osób. W skali całego systemu to niewielki odsetek, jednak dla mniejszych szpitali i placówek poza dużymi ośrodkami akademickimi może oznaczać poważne problemy organizacyjne.
Bezpieczeństwo pacjentów czy ratowanie kadrowych braków?
W rozmowie pojawia się pytanie o jakość kształcenia medyków spoza Unii Europejskiej. Gościni podcastu zwraca uwagę, że wyniki lekarskiego egzaminu weryfikacyjnego pokazują ogromne różnice pomiędzy systemami edukacji medycznej: – Zdawalność tego egzaminu jest na bardzo niskim poziomie. W przypadku lekarzy z Ukrainy to niespełna 10 proc. w ciągu pięciu lat – podkreśla Pietrzyk.
Czytaj więcej
Brak jednego zgłoszenia w terminie może kosztować przychodnię wstrzymanie wypłat z NFZ nawet na trzy miesiące. Od 1 czerwca obowiązują nowe sankcje...
Dodatkowe kontrowersje budzi kwestia znajomości języka polskiego. Certyfikat B1 jest minimalnym wymogiem, jednak w zawodzie lekarza codzienna komunikacja z pacjentem wymaga znacznie większych kompetencji. – B1 to nie jest zaawansowany poziom znajomości języka – podkreśla Dominika Pietrzyk. Jak dodaje, specjalistyczny język medyczny wymaga zwykle kompetencji na poziomie C1.
Dziennikarka wskazuje również, że decyzja prezydenta spotkała się z rzadko spotykaną zgodnością opinii lekarzy i części społeczeństwa.
Nadchodzi nadmiar lekarzy? Ministerstwo szykuje zmiany
Rozmowa dotyka także tematu przyszłości polskiego rynku medycznego. Według prognoz Ministerstwa Zdrowia już w ciągu najbliższych pięciu lat liczba lekarzy może osiągnąć poziom odpowiadający potrzebom starzejącego się społeczeństwa.
Jednocześnie resort planuje reformy systemu kształcenia. Kontrowersje budzą propozycje zmian w przydziale miejsc rezydenckich oraz skrócenie stażu podyplomowego z 13 do 6 miesięcy. Ministerstwo argumentuje, że obecny model jest kosztowny i nieefektywny, natomiast lekarze obawiają się pogorszenia jakości przygotowania zawodowego młodych medyków. – Ja akurat jestem za tym, żeby ten staż 13-miesięczny został utrzymany – mówi Dominika Pietrzyk.
Czytaj więcej
Jeśli nie zaczniemy projektować naszego życia zbiorowego pod kątem zdrowia, a nie tylko wskaźników ekonomicznych i efektywności, nie odnajdziemy no...
W podcaście pojawia się również temat zapaści w geriatrii. W Polsce na 100 tysięcy mieszkańców przypada zaledwie około półtora lekarza geriatry, a liczba osób powyżej 60. roku życia przekroczyła już 10 milionów. – To brzmi jak zapaść – przyznaje dziennikarka „Rzeczpospolitej”, wskazując na niedobór specjalistów i oddziałów geriatrycznych.
W najnowszym odcinku „Rzecz w tym” usłyszycie o sporze wokół lekarzy zza wschodniej granicy, przyszłości kształcenia medyków, problemach geriatrii oraz o tym, dlaczego w polskiej ochronie zdrowia niemal każda dyskusja prędzej czy później sprowadza się do pieniędzy.
Zachęcamy również do wysłuchania i obejrzenia innych odcinków podcastu: