Mówią, że nikt nie jest prorokiem we własnym kraju. A on postanowił zanegować tę zasadę. I to w sposób spektakularny, bo podwójny.
Wbrew temu, co deklarował wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, rząd nie ujawnia donacji sprzętu wojskowego dla Ukrainy, by pochwalić się udzielonym Kijowowi wsparciem, lecz głównie po to, by podkreślić, że wspiera Ukrainę w znacznie mniejszym zakresie niż poprzednicy.
Jeśli ktoś liczył, że znajdzie tu wyliczankę kłamstw wygłoszonych przez wicepremiera i ministra obrony Władysława Kosiniaka-Kamysza, to się srodze zawiedzie. Nie on bowiem w tej sprawie stara się wprowadzić rodaków w błąd. Choć oczywiście jego polityczne intencje wcale nie są tak czyste, jak chciałby nam to wmówić.
Nikt nie oczekuje od Karola Nawrockiego okazywania dowodów miłości wobec Wołodymyra Zełenskiego. Wystarczy podać mu rękę. Na pewno polskiego prezydenta na to stać.
Radny nie jest przełożonym urzędników i nie może wydawać im poleceń. Ma natomiast uprawnienia kontrolne, które również podlegają ograniczeniom.