Reklama
Rozwiń
Reklama
Reklama

Siedemdziesiąt lat temu nieudana próba przejęcia siłą Kanału Sueskiego położyła kres imperialnym ambicjom Francji i Wielkiej Brytanii. Teraz w ich ślady idą Ameryka Donalda Trumpa i Rosja Władimira Putina.

Spięcie między Donaldem Tuskiem a prawicą w sprawie odblokowania Cieśniny Ormuz nie dotyczyło dołączenia do wojny z Iranem, ale kontroli nad opowieścią o miejscu Polski w świecie. Jedni ufają Trumpowi bardziej niż Europie, drudzy widzą w nim zagrożenie.

Mimo apokaliptycznych zapowiedzi Donalda Trumpa o zniszczeniu „całej cywilizacji” w Iranie, Amerykanie nie mogą wygrać tej wojny, bo nie da się osiągnąć celu, który jest nieokreślony. Efektem konfliktu będzie tylko wzmocnienie reżimu w Teheranie i gorycz porażki, którą Donald Trump będzie chciał czymś sobie zrekompensować.

Kiedy siedem lat temu Emmanuel Macron ogłosił, że NATO znajduje się w stanie śmierci klinicznej, wielu uznało to za prowokację. Dziś brzmi to raczej jak trzeźwa diagnoza.

Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama
Reklama

Cywilizacja

Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama