Państwowa Inspekcja Pracy zaprezentowała na posiedzeniu Radzie Ochrony Pracy raport dotyczący zaległości w wypłatach dla pracowników w czasie kryzysu.

– Ograniczenie tych naruszeń należy do priorytetów urzędu, albowiem niewywiązywanie się przez pracodawców z obowiązku prawidłowej i terminowej wypłaty wynagrodzenia nie tylko działa destrukcyjnie na rynek pracy, ale też pozbawia pracowników niezbędnych środków utrzymania i rzutuje na ich funkcjonowanie w wielu sferach życia – powiedziała Katarzyna Łażewska-Hrycko, główny inspektor pracy.

Czytaj także:

Zaległe wynagrodzenie: kiedy wzajemne roszczenia pomiędzy pracodawcą i pracownikiem umorzy sąd

Z danych PIP wynika zaś, że w 2020 r. średnia zaległość w wypłacie wynagrodzeń wynosiła aż 1333 zł na jednego pracownika, podczas gdy w 2019 r. było to 706 zł. Najwięcej nieprawidłowości inspektorzy wykryli w branży przetwórstwa przemysłowego, handlu, transporcie i gospodarce magazynowej oraz gastronomii i hotelarstwie.

PIP zaznacza jednak, że po ograniczeniu bezpośrednich kontroli od marca 2020 r. w reakcji na wzrastające zagrożenie epidemiczne obraz nieprawidłowości może być niepełny. W poprzednich latach inspektorzy PIP przeprowadzali średnio 16 tys. kontroli wskutek skarg pracowników, a w 2020 r. takich kontroli było tylko 10,5 tys.

W czasie zeszłorocznych kontroli inspektorzy wydali prawie 4 tys. decyzji płacowych na prawie 80 mln zaległych pensji.

Wskutek kontroli na 2686 osób nałożone zostały mandaty karne na kwotę ponad 3 mln 243 tys. zł. Przeciwko 220 osobom łamiącym rażąco przepisy inspektorzy skierowali wnioski o ukaranie do sądu.

PIP zakłada, że przedłużające się ograniczenia w działalności pracodawców z wybranych branż sprawią, że nieprawidłowości będzie coraz więcej.