Spór o pieniądze w Sejmie. Kancelaria domaga się podwyżek

Kilkuset pracowników Kancelarii Sejmu podpisało się pod pismem do marszałka Hołowni, w którym domagają się podwyżek, obiecanych przez premiera Tuska.

Publikacja: 24.04.2024 04:30

Kancelaria Szymona Hołowni twierdzi, że pracownicy Sejmu dostali już obiecane podwyżki

Kancelaria Szymona Hołowni twierdzi, że pracownicy Sejmu dostali już obiecane podwyżki

Foto: PAP, Marcin Obara

„Decyzja o waloryzacji wynagrodzeń o 7,7 proc. zamiast o 20 proc. przewidziane w ustawie budżetowej na rok 2024 narusza obowiązujące przepisy ustaw oraz zasadę równego traktowania pracowników administracji państwowej” – brzmi fragment pisma, które do marszałka Szymona Hołowni z Polski 2050, wicemarszałków oraz szefa Kancelarii Sejmu Jacka Cichockiego skierowali pracownicy kancelarii. W instytucji tej trwa konflikt dotyczący podwyżek, obiecanych przez Donalda Tuska z KO.

Ten ostatni, zanim jeszcze został premierem, obiecał podwyżki o 30 proc. dla nauczycieli i o 20 proc. dla reszty budżetówki. Swoje przyrzeczenie powtórzył podczas exposé w Sejmie. Tymczasem pracownikom kancelarii podniesiono w tym roku płace tylko o 7,7 proc.

Podwyżki, ale jakie?

 O konflikcie wokół wynagrodzeń pisaliśmy po raz pierwszy w połowie marca, cytując pismo, jakie do Jacka Cichockiego skierowała zakładowa Solidarność oraz Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Pracowników Kancelarii Sejmu. „Pragniemy podkreślić, że wysoka inflacja z lat 2021–2023 nie była wystarczająco rekompensowana” – napisali związkowcy, narzekając, że „zapowiadane 20-proc. podwyżki nie obejmą Kancelarii Sejmu”.

Problem w tym, że zdaniem kierownictwa kancelarii podwyżki wyniosły właśnie obiecane 20 proc. Chodzi o to, że w listopadzie ubiegłego roku podwyżki w średniej wysokości 12,3 proc. przyznała pracownikom odchodząca szefowa Agnieszka Kaczmarska, związana z PiS. Podwyżki przyznane przez nową ekipę, wynoszące 7,7 proc. wraz z tymi wcześniejszymi sumują się do 20 proc. Z tą metodologią obliczania podwyżek nie zgadzają się związkowcy, których zdaniem tylko w tym roku powinny wynieść one 20 proc.

Czytaj więcej

Płaca minimalna jeszcze wyższa. Minister pracy zapowiada rewolucję

Gdy po raz pierwszy pisaliśmy o konflikcie, kością niezgody była nie tylko wysokość podwyżek, ale też to, że tegoroczne podniesienie płac miało nastąpić od marca, a nie od stycznia, a jego część miała zależeć od uznania dyrektorów biur. Kancelaria Sejmu informowała nas wówczas, że pod wpływem związkowców zgodziła się na podwyżki bez wydzielania części fakultatywnej i na wyrównanie od stycznia.

Rzeczowe argumenty

Jednak nastrojów to nie uspokoiło, o czym świadczy kolejne pismo, do którego dotarła „Rzeczpospolita”. Jest datowane na końcówkę marca i – jak wynika z naszych informacji – podpisało się pod nim około kilkuset pracowników, czyli znaczna część składu kancelarii, liczącego łącznie 1,7 tys. osób. Pismo jest bardzo profesjonalnie napisane i uargumentowane, co sugerowałoby, że stoją za nim zatrudnieni w Sejmie specjaliści od ekspertyz prawnych.

Przedstawiają analizę przepisów, m.in. zawartych w ustawie o kształtowaniu wynagrodzeń w państwowej sferze budżetowej, z której ma wynikać, że pracownicy powinni dodać 20 proc. podwyżek w obecnym roku. „Skutki finansowe waloryzacji przewidzianej w ustawie budżetowej na rok 2024 powinny zostać uwzględnione w budżecie Kancelarii Sejmu niezależnie od skutków podwyżek z października 2023 roku” – piszą. Ich zdaniem taka była właśnie intencja poprawki do ustawy budżetowej, dotyczącej budżetu Kancelarii Sejmu.

Czytaj więcej

Sondaż: Czy rząd Donalda Tuska oszukał nauczycieli w sprawie podwyżek?

Dodają, że Kancelaria Sejmu zawarła porozumienie ze związkami zawodowymi, jednak ich zdaniem nie może być ono traktowane jako układ zbiorowy pracy. Z naszych nieoficjalnych rozmów z pracownikami wynika, że konflikt jest poważny. – Podwyżki z października ubiegłego roku wcale nie były przyznane w równej wysokości. Niektórzy dostali wówczas niemal 20 proc., inni zaledwie 7 proc. Sumując to z podwyżkami z obecnego roku, wielu pracowników nie dostało obiecanych 20 proc. Poziom niezadowolenia jest bardzo duży – mówi jeden z pracowników.

Poszukiwanie kasy

Co dalej z podwyżkami w Sejmie? Z naszych ustaleń wynika, że sprawa stanęła na prezydium Sejmu, ale nie podjęto żadnych decyzji. Jeden z wicemarszałków, proszący o zachowanie anonimowości, mówi, że sejmowe władze chciałyby dać podwyżki, jednak nie mają na to środków. – Trwają rozmowy, jednak nie przyniosły żadnych efektów. Nic nie jest przesądzone. Na razie nie ma pieniędzy w budżecie, ale to nie znaczy, że się nie znajdą – mówi wicemarszałek.

Z odpowiedzi, które dostaliśmy z Biura Obsługi Medialnej Kancelarii Sejmu, nie wynika jednak, że są możliwe jeszcze jakiekolwiek podwyżki. „Kwota wynagrodzeń w Kancelarii Sejmu, według stanu na moment udzielania odpowiedzi, wzrosła średnio o 20 proc. w stosunku do poprzedniego poziomu wynagrodzeń sprzed rozpoczęcia cyklu podwyżek” – pisze BOM. Jego zdaniem „okoliczność, że część z podwyżek składających się na średnią przekraczającą 20 proc. została przyznana i wypłacona tuż po rozpoczęciu X kadencji Sejmu (jesień 2023 r.) jest dla pracowników korzystniejsza, gdyż otrzymali je wcześniej niż w innych urzędach”.

„Decyzja o waloryzacji wynagrodzeń o 7,7 proc. zamiast o 20 proc. przewidziane w ustawie budżetowej na rok 2024 narusza obowiązujące przepisy ustaw oraz zasadę równego traktowania pracowników administracji państwowej” – brzmi fragment pisma, które do marszałka Szymona Hołowni z Polski 2050, wicemarszałków oraz szefa Kancelarii Sejmu Jacka Cichockiego skierowali pracownicy kancelarii. W instytucji tej trwa konflikt dotyczący podwyżek, obiecanych przez Donalda Tuska z KO.

Ten ostatni, zanim jeszcze został premierem, obiecał podwyżki o 30 proc. dla nauczycieli i o 20 proc. dla reszty budżetówki. Swoje przyrzeczenie powtórzył podczas exposé w Sejmie. Tymczasem pracownikom kancelarii podniesiono w tym roku płace tylko o 7,7 proc.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Polityka
Spór o ambasadora Polski przy NATO. Deklaracja prezydenta. "Nie zgadzam się"
Polityka
Sondaż: Co drugi Polak niezadowolony z rządu Donalda Tuska
Polityka
Politolog o wiecu 4 czerwca w Warszawie: Polaków trzeba na nowo uczyć Europy. Tusk chce ich obudzić
Polityka
Przedterminowe wybory w Wielkiej Brytanii. Torysom pozostała wiara w cud
Polityka
Jarosław Kaczyński i Antoni Macierewicz dostali nagany. Za "ty gówniarzu" i przepychanki przed Sejmem