Złotousty premier uważa, że Polska jest „tanią dziwką”, bo pomaga napadniętej przez wspólnego wroga Ukrainie za darmo, zamiast wykorzystać jej tragiczną sytuację i kazać sobie słono płacić za wszystko, co dla niej robimy. Najwyraźniej w uniwersum Leszka Millera bycie dziwką drogą, przeliczającą na złotówki każdą przysługę, jest bardziej szlachetne niż bezpłatne pomaganie, zresztą wcale nie bezinteresowne, bo przecież osłabiana przez ukraińskich żołnierzy rosyjska armia staje się mniej groźna dla naszego własnego bezpieczeństwa.