fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Handel w internecie nielegalnymi lekami na potencję z VAT

Adobe Stock
Kto nielegalnie sprzedaje w sieci to, co może być oferowane legalnie, np. podrobione specyfiki medyczne, nie uniknie opodatkowania.

Internet daje nieograniczone możliwości handlowania wszystkim, choć nie zawsze legalnie. Ci, którzy decydują się na wprowadzanie tą drogą do obrotu czegoś, co wymaga pozwoleń, muszą pamiętać nie tylko o odpowiedzialności karnej. Może się okazać, że do ich drzwi zapuka fiskus. Przekonał się o tym mężczyzna, który przegrał przed Naczelnym Sądem Administracyjnym sprawę o VAT od podróbek specyfików na potencję.

Kłopoty zaczęły się, gdy fiskus namierzył jego działalność w sieci. Uznał, że aktywność polegająca na sprzedaży w 2010 r. środków farmaceutycznych na potencję to odpłatna dostawa towarów na terytorium kraju. Mimo niezachowania warunków oraz form określonych przepisami prawa na gruncie VAT była to działalność gospodarcza.

Mężczyzna bronił się, że nawet jeśli dokonał sprzedaży jakichkolwiek środków na potencję, nie kwalifikowały się one do sprzedaży, bo nie były prawnie dopuszczone do obrotu na terytorium RP. Inaczej mówiąc, były to czynności, które nie mogły być przedmiotem prawnie skutecznej umowy, gdyż – na co wskazuje sama prokuratura – stanowią czyny bezwzględnie zabronione.

Ta argumentacja nie przekonała skarbówki. Jej zdaniem, nawet jeśli podatnik złamał prawo, VAT i tak się należy. Oferowane przez niego specyfiki mogłyby być przedmiotem legalnego obrotu rynkowego, gdyby dochował warunków formalnych dotyczących dopuszczenia do obrotu i sprzedaży na podstawie recept.

Spór o opodatkowanie towarów trafił na wokandę, ale racji podatnikowi nie przyznał ani Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach, ani ostatecznie NSA. Oba sądy nie miały wątpliwości, że rację ma fiskus. NSA zgodził się, że zgodnie z art. 6 pkt 2 ustawy o VAT jej przepisów nie stosuje się do czynności, które nie mogą być przedmiotem prawnie skutecznej umowy. W ocenie sądu normę tę należy jednak interpretować z uwzględnieniem dyrektywy 112 oraz orzecznictwa unijnego i krajowego. A wynika z nich, że dla opodatkowania VAT nie jest istotna nielegalność danej transakcji, lecz to, jak rzutuje ona na przestrzeganie zasady neutralności, głównie w aspekcie konkurencyjności.

Tylko gdy nie jest możliwa żadna konkurencja między legalnym sektorem i nielegalnym, np. w handlu narkotykami czy fałszywymi pieniędzmi, ich import lub dostawa nie są w ogóle objęte systemem VAT.

W konsekwencji, jak tłumaczył NSA, VAT nie podlegają jedynie te czynności nielegalne, które nie mają wpływu na konkurencyjność w legalnym sektorze. Jeżeli zaś istnieje legalny rynek obrotu danymi towarami lub usługami, nielegalny nimi obrót, który ma wpływ, ze względu na konkurencyjność na rynek legalny, nie może pozostawać poza obrotem komercyjnym i nie podlegać VAT.

W sprawie nie kwestionowano, że skarżący wprowadzał do obrotu preparaty stosowane na zaburzenia erekcji u mężczyzn. Z opinii wynika, że przekazane do badań substancje należy uznać za produkty lecznicze. Badania potwierdzają zaś, że oferowane specyfiki nie są oryginalnymi produktami leczniczymi pochodzącymi od producentów, a przekazane do badań substancje produktami dopuszczonymi do obrotu w Polsce.

W ocenie NSA, skoro środki oferowane przez skarżącego mogły być przedmiotem legalnego obrotu rynkowego, gdyby tylko dochował warunków formalnych, ich sprzedaż należy objąć VAT, choć była niezgodna z prawem.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: I FSK 837/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA