Mogłoby się wydawać, że przedsiębiorcy w Polsce są równi wobec prawa, zwłaszcza podatkowego. I dla skorzystania z preferencji lub odliczeń nie ma znaczenia, czy ktoś jest wielką spółką czy jednoosobowym przedsiębiorcą. Liczy się to, czy podatnik spełnia ustawowe warunki czy nie. Dla skarbówki nie jest to jednak oczywiste. O tym, że nie trzeba mieć pracowników, aby korzystać ze 100-proc. odliczenia VAT od auta, przypomnieć jej musiał Naczelny Sąd Administracyjny.

Kość niezgody

Sprawa dotyczyła interpretacji indywidualnej. Z wnioskiem o jej wydanie wystąpił przedsiębiorca prowadzący jednoosobową działalność, podatnik VAT. Wyjaśnił, że zajmuje się usługami informatycznymi i komputerowymi. A chciał potwierdzenia, że auto, które wziął w leasing, daje mu prawo do pełnego odliczenia VAT. Podkreślił, że samochód służy wyłącznie do celów służbowych, m.in. do wizyt w banku, urzędach czy dojazdów do kontrahentów. Do spraw prywatnych ma inny. Zapewnił też, że dla leasingowanego pojazdu prowadzona jest ewidencja przebiegu, a także regulamin użytkowania auta wykluczający wykorzystanie do celów innych niż służbowe. Fiskus otrzymał też druk VAT-26.

Czytaj też: Wykorzystujesz firmowe auto również do celów prywatnych? Do końca 2022 r. nie odliczysz 100% VAT

Zapewnienia, że auto nie jest używane prywatnie, nie przekonały fiskusa. Jego zdaniem podatnik nie ma prawa do pełnego odliczenia VAT związanego z opłatą wstępną, bo nie można obiektywnie wykluczyć użycia auta do celów prywatnych. I choć podatnik prowadzi ewidencję, to jednak po godzinach auto jest parkowane przy siedzibie firmy, która jest jego miejscem zamieszkania. A to, zdaniem fiskusa, stwarza możliwość wykorzystania go także do celów prywatnych. Ponadto zasady określone w regulaminie używania samochodu przy braku pracowników obowiązują tę samą osobę, która kontroluje jego prawidłowy użytek.

Przedsiębiorca zaskarżył interpretację i wygrał. Najpierw suchej nitki na podejściu fiskusa nie zostawił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Opolu. Nie miał wątpliwości, że ustalone przez skarżącego zasady korzystania z pojazdu, prowadzenie szczegółowej ewidencji przebiegu i procedura kontrolna wskazują, iż będzie on wykorzystywany wyłącznie do działalności. Zdaniem WSA nie można sprowadzać zasad prawa do odliczenia do bliżej nieokreślonych warunków, niemożliwych do spełnienia. A sporna interpretacja zdaje się je aprobować.

Naciąganie przepisów

Tak samo uznał NSA. Wytknął fiskusowi, że nie mając żadnych do tego podstaw, wysnuł tezę o możliwości wykorzystania samochodu do celów niezwiązanych z prowadzoną działalnością podatnika. Jak podkreślił w pisemnym uzasadnieniu sędzia NSA Jan Rudowski, samo parkowanie samochodu przy siedzibie firmy, która jest miejscem zamieszkania podatnika, nie stwarza podstaw do oceny wykorzystania go także do celów prywatnych.

Zdaniem NSA prawo do pełnego odliczenia VAT przy nabyciu aut dotyczy też podatników prowadzących jednoosobowo działalność bez zatrudniania pracowników, jeśli spełniają warunki wykorzystania go tylko do działalności.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: I FSK 666/18

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

Krzysztof J. Musiał, doradca podatkowy, partner w kancelarii Musiał i Partnerzy

Trzeba przyklasnąć tezom z wyroku NSA i WSA w Opolu. Poza argumentami w nich zawartymi można sformułować dwa wnioski natury prawnej i jeden natury ogólnej. Ten powinien brzmieć tak: w państwie demokratycznym fiskus nie traktuje podatników jako potencjalnych oszustów. Większość rozlicza się zgodnie z prawem i robi to z własnej woli. Co do argumentów natury prawnej, w ordynacji podatkowej jest sformułowane domniemanie prawidłowości rozliczenia podatnika, czyli swoiste domniemanie niewinności. Skarbówka musi o tym pamiętać. Sporna sprawa jest też dowodem na to, że model sądownictwa, który ma na celu kontrole zgodności z prawem działania administracji, jest w Polsce niezbędny. Takie interpretacje „po uważaniu" muszą być bezwzględnie eliminowane z obrotu prawnego. Inaczej to nie prawo, ale urzędnicy będą kreowali wysokość podatku, który każdy z nas musi zapłacić.