fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Podatek dochodowy

Spółka nie musi rozliczać wynagrodzenia z zaniżonego kontraktu

123RF
Spółka, która wygrała w sądzie dodatkowe wynagrodzenie do zaniżonego kontraktu, powinna je rozliczyć wstecz, ale po przedawnieniu już nie musi.

Nie jest niczym nadzwyczajnym, że czasami po wykonaniu kontraktu okazuje się, że pierwotna cena była niedoszacowana i kontrahent domaga się podwyższenia wynagrodzenia. Można się też spierać, jak taki ekstraprzychód rozliczyć podatkowo. Rzadko jednak fiskus wpada w pułapkę zastawioną przez podatnika i zostaje z niczym. A tak właśnie stało się w sprawie, którą w środę zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny.

Nowe okoliczności

Kanwą sporu była interpretacja. We wniosku spółka wyjaśniła, że w 2005 r. wygrała przetarg na budowę osiedla dla gminy. Wynagrodzenie ustalono ryczałtem. Realizacja zajęła kilka lat, a ostatnią fakturę wystawiła we wrześniu 2008 r.

Firma wyjaśniła, że na przełomie 2006 i 2007 r. nastąpił gwałtowny wzrost cen materiałów i usług w budownictwie. Zdaniem spółki była to nadzwyczajna zmiana stosunków umownych grożąca nadmierną stratą, więc wystąpiła z pozwem o zasądzenie podwyższonego wynagrodzenia. Proces trwał kilka lat, ale w 2013 r. sąd prawomocnie podwyższył wynagrodzenie i gmina przelała na konto spółki zasądzoną kwotę. Ta miała wątpliwości, jak ją rozliczyć, ale o ich rozwianie wystąpiła z pewnym opóźnieniem. Było ono na tyle duże, że zobowiązanie podatkowe dotyczące usług wykonywanych w ramach projektu już się przedawniło. Spółka uważała, że dodatkowe wynagrodzenie zasądzone przez sąd należy rozliczać metodą memoriałową, czyli wstecz. Korekta ta jest jednak niemożliwa z uwagi na przedawnienie, więc przychód jest neutralny.

Koncepcja, że z powodu przedawnienia spółka nie musi dopłacić CIT od dodatkowego wynagrodzenia, nie spodobała się fiskusowi. Odpowiedział, że skoro spółka nie ma możliwości korekty przychodów za lata, w których projekt był realizowany, to powinna go rozpoznać w dacie otrzymania zasądzonego wynagrodzenia.

Spółka zaskarżyła interpretację i wygrała. Najpierw rację przyznał jej Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach. Wskazał zwłaszcza na art. 12 ust. 3 i 3a ustawy o CIT. Uznał, że przychód powstał, gdy wierzytelność stawała się należna. Wykonanie prac, za które zostało określone wynagrodzenie, dawało podstawę do żądania zapłaty (wniesienie powództwa). W konsekwencji też do uznania, że należność, której wysokość była sporna, stanowiła przychód należny, opodatkowany zgodnie z art. 12 ust. 3 ustawy o CIT. Wyrok sądu cywilnego nie kreował przychodu, jedynie potwierdził zasadność roszczenia.

Takie mamy prawo

Racji fiskusowi nie przyznał też NSA. Podkreślił, że istotne jest w pierwszej kolejności źródło powstania przychodu. W spornej sprawie chodzi o przychód związany z prowadzeniem działalności. W konsekwencji momentem jego powstania w spornym przypadku zgodnie z art. 12 ust. 3 a ustawy o CIT jest dzień wykonania usługi (nie zachodziły wyjątki z tego przepisu). NSA zgodził się, że spółka powinna rozliczyć dodatkowy przychód – nie na bieżąco, ale przez wsteczną korektę (memoriałowo).

Sądowi nie umknęło, że fiskus niejako wpadł w pułapkę zastawioną przez podatniczkę, która w roku zasądzenia i otrzymania dodatkowej płatności mogła skorygować zeznanie wstecz, ale odczekała i wystąpiła o interpretację po przedawnieniu. Jak jednak tłumaczył sędzia NSA Krzysztof Winiarski, nie ma przepisu, który pozwalałby na zastąpienie, przejście z reguły memoriałowej na kasową. Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt: II FSK 598/17.

Opinia dla „rzeczpospolitej"

Marek Kolibski , radca prawny, doradca podatkowy, partner w kancelarii KNDP Kolibski, Nikończyk, Dec & Partnerzy

To ważne orzeczenie, bo podwyższanie wynagrodzenia z powodu jego niedoszacowania może się przydarzyć każdej firmie. Poza tym NSA podkreślił w nim, że fiskus nie może żonglować metodami rozliczenia przychodu w zależności od tego, co jest dla niego korzystniejsze. Trzeba jednak pamiętać, że każdą sytuację należy oceniać indywidualnie. W spornym przypadku istotne jest, że w chwili ukończenia kontraktu i wystawiania faktur rozliczeniowych spółka wiedziała, że będzie się domagać dodatkowego wynagrodzenia. Dlatego mogę się zgodzić, że w takiej sytuacji przychód z tytułu zasądzenia dodatkowych pieniędzy należało rozliczyć wstecz poprzez korektę. W mojej ocenie jednak tej metody nie można odnosić do zapewne nawet powszechniejszej sytuacji, gdy po pewnym czasie okazuje się, że kontrakt został niedoszacowany i kontrahenci umawiają się na podwyższenie wynagrodzenia, np. aneksem. W takim przypadku ten dodatkowy przychód powinien być rozliczany na bieżąco, bo przyczyna podwyższenia wynagrodzenia była wtórna, podatnik nie mógł jej przewidzieć i nie powinien ponosić negatywnych skutków wstecznej korekty.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA