Taka interpretacja przepisów wynika z komunikatu Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Zdaniem UODO pracodawcy działający w branżach, w których trzeźwość pracowników ma szczególne znaczenie ze względu na bezpieczeństwo publiczne, powinni postarać się o nowelizację przepisów zezwalającą na takie badania np. kierowców, górników czy budowlańców.

Czytaj też:

Badanie pracowników alkomatem już nielegalne

RODO i prawo pracy: wyrywkowe kontrole trzeźwości pracowników nielegalne

Stan trzeźwości pracownika wolno zbadać także profilaktycznie

RODO: jakie błędy wciąż popełniają pracodawcy

Wyłącznie policja

Do tego czasu mogą badać trzeźwość pracowników jedynie w trybie art. 17 ustawy z 26 października 1982 r. o wychowaniu w trzeźwości. Zgodnie z tym przepisem jest to możliwe tylko wtedy, gdy łącznie są spełnione dwa warunki. Po pierwsze badanie odbywa się na żądanie kierownika zakładu pracy, osoby przez niego upoważnionej lub pracownika, co do którego zachodzi uzasadnione podejrzenie, że spożywał alkohol w czasie pracy lub stawił się do niej w stanie po użyciu alkoholu. Poza tym badanie może przeprowadzić tylko uprawniony organ powołany do ochrony porządku publicznego, np. policja. Jeśli zaś badanie trzeźwości wymaga przeprowadzenia zabiegu pobrania krwi, ma go dokonać osoba posiadająca odpowiednie kwalifikacje zawodowe, aby zapewnić wiarygodność wyniku badania.

Zdaniem ekspertów z zakresu prawa pracy pracodawcy będą teraz w bardzo trudnej sytuacji. Wiele firm, szczególnie działających w przetwórstwie i przemyśle, korzysta z możliwości prowadzenia niezapowiedzianych kontroli, np. robotników przychodzących rano do pracy. Ma to ich zmobilizować do przestrzegania trzeźwości. Teraz zostało im wyłącznie reagowanie na ewidentne przypadki nietrzeźwości, gdy zachowanie pracownika nie pozostawia co do tego żadnych wątpliwości. W praktyce bywa to jednak bardzo trudne.

Autopromocja
CFO Strategy & Innovation Summit 2021

To już IV edycja kongresu dla liderów świata finansów

WEŹ UDZIAŁ

– Pracodawcy wpadli w pułapkę przepisów – komentuje Aleksandra Baranowska-Górecka z kancelarii SDZ Legal. – Jeśli będą chcieli badać prewencyjnie trzeźwość pracowników, narażą się na kary finansowe z przepisów o ochronie danych osobowych; gdy jednak tego nie zrobią, grozi im nawet do trzech lat więzienia przewidziane w art. 22 kodeksu karnego za niedopełnienie obowiązku zapewnienia bezpiecznych i higienicznych warunków pracy, przez co naraził pracownika na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu. To poważny problem, bo mimo prowadzonych dotąd wyrywkowych kontroli wiele osób przychodzi do pracy w stanie nietrzeźwości. Szczególnie w poniedziałek rano.

Bez alkomatu, bo RODO

Zdaniem UODO na przeszkodzie prewencyjnego badania trzeźwości pracowników stoi obowiązujący od 4 maja 2019 r. nowy art. 221b Kodeksu pracy. W myśl tego przepisu dane dotyczące stanu zdrowia pracownika, jako dane szczególnie chronione, pracodawca może przetwarzać, gdy zatrudniony bądź kandydat do pracy wyrazi na to zgodę i przekaże te dane z własnej inicjatywy. A w opinii UODO wiedza o tym, czy ktoś jest nietrzeźwy, jest informacją o stanie zdrowia. Skoro ustawa o wychowaniu w trzeźwości i przeciwdziałaniu alkoholizmowi nie przewiduje możliwości prewencyjnego badania trzeźwości pracowników, to jest to możliwe wyłącznie za zgodą zainteresowanego.

– Obawiam się, że takie podejście UODO może wpłynąć na obniżenie stanu bezpieczeństwa w czasie pracy – komentuje mec. Michał Tomczak z kancelarii Tomczak i Partnerzy. – Potrzebna jest więc pilna zmiana tych przepisów tak, by pracodawcy mogli badać wyrywkowo osoby przychodzące do pracy.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Arkadiusz Sobczyk z Uniwersytetu Jagiellońskiego, partner zarządzający w kancelarii Sobczyk & Współpracownicy

Nie zgadzam się z komunikatem Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Moim zdaniem z art. 17 ust. 3 ustawy o wychowaniu w trzeźwości nie wynika monopol państwa na przeprowadzenie badania trzeźwości, a jedynie zobowiązanie do jego przeprowadzenia „na żądanie kierownika zakładu pracy". Pracodawca nie działa jako podmiot prywatny, tylko wykonuje obowiązki publiczne zapewnienia bezpieczeństwa na terenie zakładu pracy, a także chroni osoby postronne, których życie i zdrowie mogą zostać zagrożone przez działania nietrzeźwego pracownika. Wymaganie przez UODO, aby prewencyjne badanie mogło się odbyć wyłącznie za zgodą pracownika, to absurd. Gdyby dało wynik dla niego niekorzystny, wystarczy, że wycofa zgodę na badanie i pracodawca musi zniszczyć wyniki i o nich zapomnieć. Wiem, że wielu przedsiębiorców, szczególnie działających w przemyśle ciężkim, nie wyobraża sobie normalnego funkcjonowania bez możliwości badania trzeźwości pracowników. Aby zapewnić bezpieczeństwo, będą musieli ryzykować kary. Lepsze to niż ponoszenie konsekwencji poważnego wypadku spowodowanego przez nietrzeźwego pracownika.