Eksperci: dzieci w sieci nie będą bezpieczne, póki warunki gry dyktuje biznes

Najmłodsi w sieci nie będą bezpieczni, póki warunki dyktują biznes, a rodzice bezrefleksyjnie publikują zdjęcia swoich pociech - podkreślali uczestnicy konferencji zorganizowanej przez Urząd Ochrony Danych Osobowych i rzeczniczkę praw dziecka.

Publikacja: 28.04.2024 10:19

Eksperci: dzieci w sieci nie będą bezpieczne, póki warunki gry dyktuje biznes

Foto: Adobe Stock

Danymi i wizerunkiem dzieci można dzisiaj wywalczyć promocję na oferowane w sieci produkty lub zupełnie „za darmo” zasilać nimi branżę pornograficzną, która żeruje na wrzucanych do internetu fotografiach. A jeśli mamy odpowiednie zasięgi i potomstwo w interesującym np. marki odzieżowe wieku, to i wynegocjować z nimi intratne kontrakty. Zarówno najmłodsi, jak i nastolatkowie niejednokrotnie sami już robią zakupy, korzystając z podpiętych kart rodziców. Dlatego technologicznym gigantom nie zależy na restrykcyjnych i spójnych regulacjach, które zobowiązywałyby ich do weryfikacji wieku użytkowników. Takie głosy wybrzmiały podczas konferencji pt. „Wyzwania dla ochrony danych osobowych dzieci”, zorganizowanej przez prezesa UODO i rzeczniczkę praw dziecka. „Rzeczpospolita” była patronem wydarzenia.

Sześć godzin w sieci, a w niej: mowa nienawiści, deepfake i cyberbullying

Zdaniem debatujących to dorośli odpowiadają za to, że internet dla najmłodszych nie jest dzisiaj środowiskiem bezpiecznym. Przestrzegali oni, że problemu nie rozwiąże za nas „legislacyjne tsunami” unijne, kiedy sami nie zachowamy czujności, a reguły gry dyktować chcą technologiczni giganci.

Kluczowe jest teraz wspólne stanowisko w kwestii weryfikacji wieku zgody na dostęp do treści w internecie: dzisiaj często wystarczy jednym kliknięciem potwierdzić, że jest się osobą pełnoletnią, ale czasem potrzeba do tego wskazania daty urodzenia czy nawet skanu dowodu osobistego. Dlatego jakiekolwiek zmiany w przepisach nie mogą stać w sprzeczności z RODO. Te w polskim prawie powinny zacząć się z kolei od wprowadzenia pojęcia „dobra dziecka”, przez pryzmat którego można byłoby oceniać inne proponowane regulacje. Dorośli jednak nie mogą stawiać się w roli arbitra, który decydował będzie, czego dzieci i młodzież mogą szukać czy co udostępniać w internecie.

Według danych przedstawionych przez Naukową i Akademicką Sieć Komputerową, w swoje dni wolne dzieci spędzają w sieci ponad sześć godzin. Jak unaoczniła Magdalena Wilczyńska, szefowa pionu ochrony informacyjnej cyberprzestrzeni w NASK, w tym czasie doświadczać mogą mowy nienawiści, cyberbullyingu, wycieku danych i wykorzystywania wizerunku do tworzenia deepfaków. Ale to rolą dorosłych jest zadbanie, aby takie zachowania nie stały się oczywistością. – Najbardziej boję się, że dzieci i młodzież przyjmą w pewnym momencie tok myślenia, w którym uznają, że jest to nieodłączna część internetu. Naszym zadaniem jest, żeby tak się nie stało – podkreśliła.

Za późno na walkę z ciemną stroną internetu?

Zdaniem Magdaleny Bigaj, prezeski Fundacji Instytut Cyfrowego Obywatelstwa, dyskusja o bezpieczeństwie w sieci powinny toczyć się już około dwie dekady wcześniej, kiedy internet dopiero zwiększał swoje zasięgi i stawał się powszechnie używanym przez nas narzędziem. Jako że przyjęliśmy cyfrową rewolucję z „dobrodziejstwem inwentarza”, teraz – w jej opinii - żyjemy już w rzeczywistości, w której warunki dyktują technologiczni giganci. Którzy narzędzia do weryfikacji wieku co prawda mają, ale niekoniecznie chętnie z nich korzystają, zaś dokonanie zmian zarówno legislacyjnych, jak i mentalnościowych, będzie wielkim wyzwaniem.

- Moim zdaniem zagrożeniem dla praw dziecka i danych osobowych w internecie są dorośli, którzy dzisiaj dzieci używają do realizacji swoich rozmaitych celów. Zatrzymanie tego będzie bardzo trudne, ponieważ światem rządzi gospodarka. A gospodarką, zwłaszcza tą nowotechnologiczną – dwie rzeczy: chciwość i niepohamowana chęć zysku oraz ciekawość i wyścig o to, kto będzie pierwszy – komentowała ekspertka. W jej opinii dlatego też tak trudno będzie zatrzymać rozwój sztucznej inteligencji i postawić jej granicę, jaką postawiono np. w dziedzinie badań genetycznych.

W opinii szefowej Fundacji, ryzyko na najmłodszych sprowadzają często rodzice zamieszczający w sieci ich zdjęcia, wykorzystywane również przez branżę pornograficzną. Magdalena Bigaj negatywnie odniosła się też do aktywności influencerów, angażujących synów i córki np. do promocji marek. - Mamy dziś do czynienia z ogromną skalą przymusowej pracy dzieci, polegającej na oddawaniu swoim rodzicom swojego wizerunku w celach zarobkowych – komentowała.

Czytaj więcej

Posłowie chcą nowych obowiązków dla firm, by chronić dzieci w internecie

„Podwórkiem dzieci XXI wieku stał się internet”

Dlatego najważniejszym zadaniem jest dostrzeganie podmiotowości dziecka, co mocno akcentowała wiceministra sprawiedliwości Zuzanna Rudzińska-Bluszcz. Zwróciła uwagę na zmianę poziomu świadomości, przytaczając w tym kontekście historię wyroku polskiego sądu, który to kilka lat temu orzekł, że internet nie jest miejscem publicznym, tylko zbiorem danych na komputerze. Podobny poziom świadomości dotyczył zagrożeń takich, jak choćby patostreaming. – Do dziś dobrze pamiętam, że kiedy sprawa ze skargi jednego z obywateli trafiła na moje biurko w biurze Rzecznika Praw Obywatelskich, musiałam wyguglować, czym patostreaming jest, bo nie było to powszechne zjawisko – podkreśliła. Wiceministra postawiła tezę, że „podwórkiem dzieci XXI wieku stał się internet”, więc rolą urzędów i instytucji jest nadążanie za dynamicznie zmieniającą się rzeczywistością oraz zagwarantowanie im bezpieczeństwa.

Aby zapewnić lepszą ochronę danych osobowych i zadbać o dobro dzieci, podczas konferencji UODO podpisało umowę o współpracy z biurem rzeczniczki praw dziecka. Spotkanie było też okazją do wręczenia wyróżnienia za zasługi w tej dziedzinie, a Nagrodę im. Michała Serzyckiego - za promowanie wartości ochrony danych osobowych i prawa do prywatności - otrzymała dr Joanna Hałoń-Gnutek.

Danymi i wizerunkiem dzieci można dzisiaj wywalczyć promocję na oferowane w sieci produkty lub zupełnie „za darmo” zasilać nimi branżę pornograficzną, która żeruje na wrzucanych do internetu fotografiach. A jeśli mamy odpowiednie zasięgi i potomstwo w interesującym np. marki odzieżowe wieku, to i wynegocjować z nimi intratne kontrakty. Zarówno najmłodsi, jak i nastolatkowie niejednokrotnie sami już robią zakupy, korzystając z podpiętych kart rodziców. Dlatego technologicznym gigantom nie zależy na restrykcyjnych i spójnych regulacjach, które zobowiązywałyby ich do weryfikacji wieku użytkowników. Takie głosy wybrzmiały podczas konferencji pt. „Wyzwania dla ochrony danych osobowych dzieci”, zorganizowanej przez prezesa UODO i rzeczniczkę praw dziecka. „Rzeczpospolita” była patronem wydarzenia.

Pozostało 87% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Biznes
Duże korporacje sięgają po dane osobowe dzieci
ABC Firmy
Nowa usługa w aplikacji mObywatel 2.0. Ministerstwo: to przełom
Aplikacje i egzaminy
Nowa KRS nie zostawia suchej nitki na kandydacie Bodnara na dyrektora KSSiP
Sądy i trybunały
Wznowienie postępowania z powodu "neosędziego"? Sąd nie czuje się związany wyrokiem ws. Wałęsy
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Prawo dla Ciebie
Prof. Andrzej Kidyba: decyzja o odsunięciu mnie od zajęć jest skandaliczna
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?