Z komunikatu lokalnych władz wynika też, że ponad 115 tys. osób musiało opuścić swoje domy w związku z intensywnymi opadami deszczu i podtopieniami.
Gubernator stanu w Brazylii mówi o „wojennym scenariuszu” w związku z ulewami
Do dotkniętego intensywnymi opadami deszczu stanu przybył w niedzielę rano prezydent Brazylii, Luiz Inacio Lula da Silva, wraz z większością ministrów ze swojego gabinetu. Prezydent i członkowie administracji omawiali z lokalnymi władzami szczegóły akcji ratunkowej i działań niezbędnych do usunięcia zniszczeń na terenie stanu.
Czytaj więcej
W mijającym tygodniu ceny ropy naftowej spadły rekordowo. Dynamika okazała się największa od trzech miesięcy. Marka Brent potaniała o 6,2 proc. Jed...
- Biurokracja nie stanie nam na drodze, nie przeszkodzi nam w odbudowie wielkości stanu — powiedział Lula na konferencji prasowej. - To scenariusz wojenny, będziemy potrzebować środków powojennych — mówił z kolei gubernator stanu, Eduardo Leite.
Jedyna rzecz, jaką słyszymy pływając po ulicach, to okrzyki „pomocy”, „pomocy”
Ochotnicy w łódkach, a nawet pokonujący wodę wpław, pomagali służbom w akcji ratunkowej. W stolicy stanu, Porto Alegre, jeden z takich ochotników, Fabiano Saldanha wraz z trzema przyjaciółmi pływając skuterami wodnymi, podjęli z wody od piątku ok. 50 osób.
- Jedyna rzecz, jaką słyszymy pływając po ulicach, to okrzyki „pomocy”, „pomocy” - dodał Saldanha.
Ulewy i powodzie w Brazylii. Liczba ofiar będzie rosła?
Liczba ofiar ulewnych opadów deszczu i powodzi w stanie Rio Grande do Sul może jeszcze wzrosnąć, ponieważ 105 osób uważa się za zaginione. Dzień wcześniej za zaginione uważano ok. 70 osób.
Gwałtownych opadów deszczu doświadczyło w ostatnich kilku dniach ponad 2/3 z blisko 500 miast w stanie, który graniczy z Urugwajem i Argentyną. Woda niszczyła drogi i zrywała mosty w niektórych miastach. W wielu miejscach doszło też do osunięć ziemi. Częściowo zawaliła się tama niewielkiej elektrowni wodnej. W niedzielę bez prądu pozostawało ponad 400 tys. osób w stanie, podczas gdy 1/3 mieszkańców stanu było odciętych od dostaw bieżącej wody.
W mieście Canoas, w pobliżu Porto Alegre, 76-letni Julio Manichesque został uratowany przez wolontariuszy po tym jak w piątek schronił się na dachu domu, w którym mieszkał od 52 lat. - Nigdy nie widziałem tyle wody - przyznał mężczyzna.