Ta interpretacja zmartwi przedsiębiorców, którzy inwestują w elektryczne samochody dla pracowników. Fiskus uznał, że zwrot kosztów doładowania samochodu trzeba dodatkowo opodatkować.

Z wnioskiem wystąpiła spółka, która zajmuje się m.in. produkcją części do samochodów. Udostępnia swoim pracownikom służbowe auta. Mogą je wykorzystywać także na cele prywatne. Z tego tytułu nalicza im zryczałtowany przychód w kwocie 250 zł miesięcznie (na podstawie art. 12 ust. 2a ustawy o PIT).

Czytaj też:

"Polski Ład" wspiera elektromobilność, a skarbówka w niego uderza

Elektryczne auto dla pracownika z niższym PIT

Spółka zapytała fiskusa o doładowanie samochodów. Podkreśla, że posiada własne stacje, auta elektryczne mają jednak mniejszy zasięg niż konwencjonalne i nie wszyscy pracownicy mogą je doładować na terenie zakładu. Dlatego robią to w domu, co powoduje wzrost kosztów energii elektrycznej. Spółka chce wypłacać im za to rekompensatę, odzwierciedlającą ponoszone wydatki. Uważa, że ta dopłata mieści się w 250 zł ryczałcie i pracownik nie uzyskuje z tego tytułu dodatkowego, opodatkowanego przychodu.

Firma powołała się na dotyczące tradycyjnych samochodów wyroki sądowe, z których wynika, że ryczałt obejmuje też udostępnione pracownikowi paliwo. A w autach elektrycznych paliwem jest prąd.

Fiskus uznał jednak, że kwota na pokrycie kosztów ładowania służbowego samochodu elektrycznego w domu jest dla pracownika dodatkowym świadczeniem, które należy zaliczyć do jego przychodów. I opodatkować, niezależnie od 250 zł ryczałtu. Skarbówka podkreśliła, że przepisy prawa pracy nie nakładają na pracodawcę obowiązku rekompensowania takich wydatków.

nr interpretacji: 0112-KDIL2-1.4011.153.2021.1.DJ

Autopromocja
SZKOLENIE ONLINE

Prawne uwarunkowania prowadzenia e‑sklepu w 2022 roku

WEŹ UDZIAŁ

Ryczałt jak w tradycyjnych autach

Z ustawy o PIT wynika, że jeśli pracownik jeździ prywatnie firmowym samochodem, pracodawca powinien naliczać mu co miesiąc przychód w wysokości uzależnionej od pojemności silnika pojazdu. Do 1600 cm3 jest to 250 zł, powyżej 400 zł. Auta elektryczne nie mają jednak takiego parametru jak pojemność silnika. Jak wobec tego wyliczyć przychód? Jeszcze w 2019 r. fiskus chciał, aby określać go według cen rynkowych, czyli stosowanych przez wypożyczalnie aut. Jak pisaliśmy w „Rzeczpospolitej" z 4 października 2019 r., przy takim podejściu mogłoby się okazać, że podatek od możliwości korzystania z elektrycznego samochodu jest wyższy niż płacony od pensji. Skarbówka zmieniła jednak stanowisko w tej sprawie. Teraz przyjmuje, że pojemność silnika elektrycznego auta wynosi zero, a więc mieści się w przedziale do 1600 cm3. A miesięczny przychód dla pracownika to 250 zł (korzystną dla podatników interpretację opisywaliśmy m.in. w „Rz" z 5 marca 2020 r.).