fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Płace

Wyłączenie emerytów z nagród to dyskryminacja

Fotolia
Zawarcie przez pracodawcę umowy z organizacją związkową wykluczającej emerytów i rencistów z grupy osób, którym należy się nagroda jubileuszowa w razie utraty pracy, stanowi dyskryminację pośrednią.

Tak uznał Sąd Najwyższy w wyroku z 28 lutego 2019 r. (I PK 50/18).

Stan faktyczny będący podstawą wydanego orzeczenia przez Sąd Najwyższy nie był skomplikowany. W spółce akcyjnej zawarto porozumienie ze związkami zawodowymi dotyczące zmiany warunków pracy. Zmiany były związane z restrukturyzacją i przejęciem zakładu pracy przez nowego pracodawcę.

W porozumieniu wykluczono emerytów i rencistów z grona pracowników uprawnionych do otrzymania odprawy i nagrody jubileuszowej w razie wypowiedzenia im umowy o pracę. Zdaniem stron miało to na celu zapewnienie zabezpieczenia finansowego pracownikom, którzy nie posiadali statusu rencisty czy emeryta. Emerytura czy renta pełniła więc rolę substytutu odprawy i nagrody jubileuszowej.

Z takim rozwiązaniem nie zgodził się jeden z pracowników posiadający status emeryta. Wskazał w pozwie, że zgodnie z art. 183a § 1 kodeksu pracy pracownicy powinni być równo traktowani w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania oraz dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych, w szczególności bez względu na płeć, wiek, niepełnosprawność, rasę, religię, narodowość itd.

Zarówno sąd I, jak i sąd II instancji nie dopatrzyły się przejawu dyskryminacji – czy to bezpośredniej, czy pośredniej.

Z takim stanowiskiem nie zgodził się skarżący, który wniósł skargę kasacyjną od wyroku sądu II instancji.

Sąd Najwyższy wskazał, że doszło w spawie do dyskryminacji pośredniej pracowników posiadających status emeryta lub rencisty. Wskazał, że w tym konkretnym przypadku ww. porozumienie zawarte ze związkami zawodowymi, wykluczające emerytów i rencistów z grona pracowników uprawnionych do otrzymania odprawy i nagrody jubileuszowej w razie wypowiedzenia im umowy o pracę, jedynie z pozoru nie miało charakteru dyskryminującego. SN przypomniał definicję tzw. dyskryminacji pośredniej, którą jest sytuacja, gdy na skutek pozornie neutralnego postanowienia, podjętego działania lub zastosowanego kryterium występują lub mogą wystąpić niekorzystne dysproporcje w zakresie nawiązania i rozwiązania stosunku pracy, warunków zatrudnienia, awansowania czy dostępu do szkolenia w celu podnoszenia kwalifikacji zawodowych wobec wszystkich lub znacznej liczby pracowników należących do grupy wyróżnionej ze względu na jedną lub kilka przyczyn, np. z uwagi na niepełnosprawność – chyba, że środki służące osiągnięciu celu są obiektywnie uzasadnione ze względu na zgodny z prawem cel. Wyrokiem z 28 lutego 2019 r. SN uchylił wyrok sądu okręgowego i przekazał mu sprawę do ponownego rozpoznania.

Komentarz eksperta

dr Łucja Kobroń-Gąsiorowska, adwokat Kancelaria Prawa Pracy i HR

Duże zdziwienie budzą stanowiska sądu I i II instancji, które nie dopatrzyły się w porozumieniu zawartym ze związkami zawodowymi żadnego przejawu nierównego traktowania pracowników.

Z pozoru rewolucyjne orzeczenie Sądu Najwyższego tak naprawdę stanowi swego rodzaju przypomnienie, że dyskryminacja, a w szczególności zjawisko dyskryminacji pośredniej, stanowi zdecydowanie dużo większe zagrożenie dla pracowników. Dzieje się tak dlatego, że w przypadku dyskryminacji pośredniej bardzo trudno ocenić, czy dane postanowienie kształtujące sytuację pracowników u pracodawcy narusza minimalne standardy prawa pracy, czy wręcz przeciwnie – działa bardziej korzystnie na uprawnienia pracownicze.

Trybunał Sprawiedliwości UE wskazał z orzeczeniu z 23 maja 1996 r. w sprawie C-237/94 John O'Flynn przeciwko Adjudication Officer, że dyskryminacja pośrednia zawiera w sobie dwa elementy:

- pozornie zastosowanego neutralnego środka, który nie opiera się na zakazanym kryterium, oraz

- zgodności zastosowanego środka z zasada proporcjonalności.

W komentowanym stanie faktycznym mieliśmy do czynienia z ukrytą dyskryminacją, która przy zastosowaniu pozornie neutralnego kryterium doprowadziła do tego samego rezultatu – czyli niedopuszczalnego różnicowania pracowników.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA