fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Ochrona przed koronawirusem inwestycji zagranicznych

Adobe Stock
Ograniczenia w prowadzeniu działalności gospodarczej w dobie pandemii dotykają zdecydowaną większość przedsiębiorców, w tym także inwestorów zagranicznych. Prawnicy różnych państw, licząc straty swoich klientów, zastanawiają się nad możliwościami dochodzenia odszkodowań, co do których istnieją także podstawy prawne.

W celu promowania inwestycji transgranicznych, pomiędzy poszczególnymi państwami zawierane są dwustronne umowy o ochronie inwestycji (tzw. BIT, czyli "Bilateral Investment Treatment"). W ten sposób poszczególne państwa chronią swoich inwestorów przed negatywną interwencją danego państwa przyjmującego.

Na świecie podpisano kilka tysięcy BIT-ów. Polska podpisała kilkadziesiąt umów bilateralnych o wspieraniu inwestycji, w tym z tak ważnymi partnerami gospodarczymi spoza UE jak: Stany Zjednoczone, Chiny, Izrael, Japonia czy Kanada. Większość z nich zawiera zarówno klauzule promocji i ochrony inwestycji jak i klauzulę dotyczącą rekompensaty za straty.

Zgodnie z nimi każda z umawiających się stron na swoim terytorium, zobowiązuje się wspierać i stwarzać korzystne warunki dla inwestycji dokonywanych przez inwestorów drugiej umawiającej się strony.

Cytując chociażby umowę zawartą pomiędzy Polską a Izraelem: „(...) Inwestycjom dokonywanym przez inwestorów każdej z umawiających się stron przyznaje się sprawiedliwe i równe traktowanie oraz zapewnia się im pełną ochronę i bezpieczeństwo na terytorium drugiej umawiającej się strony. Żadna też z umawiających się stron nie może w żaden sposób utrudniać, za pomocą nieracjonalnych lub dyskryminujących środków, zarządzania, utrzymywania, wykorzystywania, korzystania lub zbywania inwestycji na swoim terytorium przez inwestorów drugiej umawiającej się strony" (art. 2 in fine umowy z dnia 22 maja 1991 roku uzupełniony protokołem z dnia 27 czerwca 1997 roku).

W zakresie rekompensaty za ewentualne straty, zazwyczaj regulacja BIT-u mówi o tym, że inwestorzy jednej umawiającej się strony, których inwestycje na terytorium drugiej strony poniosły straty w wyniku np. stanu wyjątkowego otrzymują od tej ostatniej traktowanie nie mniej korzystne niż to, które dany kraj przyznaje swoim własnym inwestorom lub inwestorom z jakiegokolwiek państwa trzeciego, w zakresie restytucji, odszkodowania, rekompensaty lub innej ugody.

Nie ma wątpliwości, że środki wprowadzone przez rządy państw w związku z walką z koronawirusem mają i będą miały ogromny wpływ na gospodarkę. Jest oczywiste, że taka wyjątkowa sytuacja daje państwom większe prawa do interwencji niż miałoby to miejsce w normalnych warunkach. Ale czy walka z koronawirusem uzasadnia wszelkie działania? Odpowiedź na to pytanie ma dwie odsłony. Po pierwsze, podobnie jak w przypadku rodzimych przedsiębiorców, nie ma uzasadnienia do działania niezgodnie z prawem, w tym działania niekonstytucyjnego, czy wprowadzania środków ograniczających prawa przedsiębiorców w sposób wadliwy. Po drugie, nie ma uzasadnienia dla działań w jakikolwiek sposób dyskryminujących przedsiębiorców z uwagi na ich pochodzenie.

Duża część BIT-ów zawiera postanowienia dotyczące "sprawiedliwego i równego" traktowania, tzw. standard FET (skrót od "Fair and Equitable Treatment"). Klauzula ta chroni uzasadnione oczekiwania inwestorów i w przypadku naruszenia tych zasad przedsiębiorca ma prawo zwrócić się do właściwego trybunału arbitrażowego i domagać się odszkodowania od państwa przyjmującego. Standardy FET zazwyczaj zapewniają szerokie ramy, dlatego też wynikające z nich obowiązki są również dalekosiężne.

Jak pokazuje orzecznictwo sądów arbitrażowych, ponad wszelką wątpliwość standard FET chroni również "stabilność systemu prawnego". Nadmierna ingerencja, arbitralne działania wynikające z interesów politycznych oraz nieobiektywna dyskryminacja państwa przyjmującego mogą stanowić naruszenie normy FET. Dzieje się tak mimo tego, że co do zasady nie można czynić zarzutu państwom co do podejmowania działań na rzecz zwalczania pandemii.

Oczywiście niemal w każdym przypadku państwa mogą bronić się przed roszczeniami opartymi na BIT-ach wskazując na stan nadzwyczajny wywołany pandemią, czy też jak chce rząd polski „epidemią". Ale to właśnie przepisy dotyczące stanu nadzwyczajnego wskazują granice interwencji państwa i związane z tym możliwości miarkowania odszkodowań.

Warto zwrócić uwagę, że w przeszłości również te granice były wielokrotnie przekraczane.

Na przykład, w sporze inwestycyjnym przed trybunałem arbitrażowym Międzynarodowego Centrum Rozwiązywania Sporów Inwestycyjnych (trybunał ICSID) w sprawie Sempra przeciwko Argentynie dotyczącym środków podjętych przeciwko kryzysowi w latach 2000-2003, chociaż uznano potrzebę interwencji, stwierdzono również, że Argentyna posunęła się za daleko, niszcząc całe ramy prawne mające na celu przyciągnięcie inwestorów zagranicznych. W innym orzeczeniu arbitrażowym dotyczącym tego samego kryzysu założono naruszenie standardu FET, ponieważ środki wybrane przez Argentynę poważnie zaszkodziły oczekiwaniom inwestorów zagranicznych.

Kolejne niebezpieczeństwo naruszenia standardu zakazu dyskryminacji czai się w pakietach pomocowych rządów. Ze względu na znaczące skutki gospodarcze pandemii państwa na całym świecie przeznaczają kolejne transze pieniędzy na wsparcie gospodarki i prawdopodobne jest, że w związku z pogłębianiem się skali kryzysu wywołanego pandemią, pojawi się więcej pakietów pomocy.

W tej kryzysowej sytuacji poszczególne państwa mogą ulegać pokusie udzielania pomocy według dyskryminujących kryteriów, co jest sprzeczne z ich zobowiązaniami wynikającymi z prawa między- narodowego. Preferencyjne traktowanie przedsiębiorstw krajowych lub przedsiębiorców krajowych o określonym modelu własności może zaś prowadzić do dyskryminacji inwestorów zagranicznych. Umowy o ochronie inwestycji mogą zatem również stanowić mocną podstawę obrony dla inwestorów znajdujących się w niekorzystnej sytuacji w przypadku arbitralnych lub dyskryminacyjnych programów wsparcia ze strony państwa.

Warto zwrócić uwagę na jeszcze jedno niebezpieczeństwo związane z ograniczeniami w przemieszczaniu się. Ograniczenia związane z przekraczaniem granicy wprowadzone w celu powstrzymania rozprzestrzeniania się zakażenia, mogą być postrzegane jako naruszające prawa inwestorów. Jeżeli inwestor nie ma prawa wjeżdżać do Polski, w której ma zarejestrowaną swoją spółkę, to może prowadzić do szkody wynikającej z braku właściwego zarządu. Wówczas mogą pojawić się zarzuty, że to co jest konieczne w opinii państwa, czyli zakaz wjazdu na terytorium Polski dla nie-obywateli czy nie-rezydentów, może zakłócić standardy FET.

Autorka jest radcą prawnym, partnerem zarządzającym w kancelarii Taylor Wessing w Warszawie

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA