fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

SMS od szefa „Jak mogłaś mnie tak zostawić” to nie molestowanie - wyrok Sądu Najwyższego

Adobe Stock
Aby doszło do zakazanego prawnie zachowania przełożonego, potrzeba nie tylko jego działania, ale też wyraźnej niezgody ze strony napastowanej pracownicy.

Do przesłania wiadomości miało dojść jeszcze w 2009 r. podczas kolejnego wyjazdu służbowego. Przełożony wysłał do podległej mu pracownicy wiadomość o treści: „Jak mogłaś mnie tak zostawić. Chciałem cię tylko pocałować i przytulić". Pracownica pierwotnie nie poinformowała o tej sprawie pracodawcy. Gdy w 2012 r. przeszła w firmie przeszkolenie antydyskryminacyjne, uświadomiła sobie, że była wtedy molestowana seksualnie. Zabezpieczyła notarialnie wiadomości od przełożonego i wezwała pracodawcę do zawarcia ugody w tej sprawie. Po tym, jak nie przyniosło to skutku, w 2015 r., gdy rozstała się już z firmą, złożyła do sądu pracy pozew o wypłatę 20 tys. zł rekompensaty za nierówne traktowanie w związku z molestowaniem seksualnym.

Pracownica przegrała zarówno w sądzie rejonowym, jak i apelację w sądzie okręgowym. Sędziowie uznali bowiem, że w sprawie bezsporne jest to, iż przełożony wysyłał wiadomości do podległej mu pracownicy, nie wystąpił jednak inny ważny element, który pozwoliłby uznać to zachowanie za molestowanie. Pracownica nie dała bowiem wyraźnie do zrozumienia, że było to działanie niepożądane.

Pracownica skierowała skargę kasacyjną do Sądu Najwyższego, w której dowodziła, że brak wyraźnego sprzeciwu na molestowanie nie może być traktowany jako akceptacja takiego zachowania. Monika Wieczorek, radca prawny reprezentujący pracownicę przed SN, dowodziła, że w takim przypadku wystarczy uprawdopodobnienie sprzeciwu pracownicy.

Z kolei Joanna Rybicka reprezentująca pracodawcę dowodziła, że pracownica w żaden sposób nie udowodniła, by nastąpił jakikolwiek jej sprzeciw na zachowanie przełożonego. Pracownica, która notarialnie zabezpieczyła wiadomości SMS, nie przedstawiła w takim samym akcie notarialnym ani jednej swej odpowiedzi.

Sąd Najwyższy oddalił skargę kasacyjną pracownicy.

– Aby mówić o molestowaniu seksualnym, trzeba udowodnić nie tylko fakty dotyczące sposobu zachowania, werbalnego czy niewerbalnego, nie musi przy tym dojść do skutku takiego molestowania – zaznaczył Maciej Pacuda, sędzia SN. – Istotnym elementem oceny jest także to, że takie zachowanie było niepożądane. Sprzeciw może mieć różny charakter: odpowiedź, sposób zachowania, ale sprzeciw ten musi być widoczny.

Z wyroku SN wynika więc, że pracownik powołujący się na to, że był molestowany seksualnie, musi wskazać fakty i potwierdzające je dowody. Nie wystarczą same jego słowa w tym zakresie.

SN zwrócił uwagę, że z zeznań świadków złożonych w tej sprawie wynika też, że pracownicę i przełożonego łączyła wcześniej intymna relacja. Zasadniczo zmienia to więc ocenę sytuacji. Oczywiście każda relacja może się zakończyć i wtedy może dojść do niepożądanych zachowań, ma to jednak znaczenie przy ocenie takiej sytuacji.

Tym bardziej że ze zgromadzonych w sprawie dowodów wynika, że w następnych latach współpraca między nimi układała się w przyjacielskiej atmosferze. ©?

Sygnatura akt: II PK 229/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA