fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kadry

Kontrola w firmie z legitymacją i upoważnieniem nie przez e-mail

Wiadomość o kontroli PIP przesłaną pocztą elektroniczną należy zignorować
123RF
Legitymacja i upoważnienie dla kontrolera wystarczą, aby sprawdzić przedsiębiorcę. PIP nie informuje o wizycie za pomocą internetu czy esemesa. Czujność powinna też wzbudzić oferta udziału w płatnym szkoleniu z gwarancją nietykalności.

Wiadomość o wizycie inspektora pracy nie przychodzi pocztą ani mailem. O terminie rozpoczęcia wizyty inspektor może powiadomić pracodawcę telefonicznie, ale nie ma takiego prawnego obowiązku.

Wytyczne Głównego Inspektora Pracy dają inspektorom wolną rękę w zakresie rozpoczynania działań kontrolnych bez konieczności uprzedniego zawiadomienia przedsiębiorcy o zamiarze i terminie wszczęcia wizyty. Czasem, aby usprawnić działania i nie zakłócać normalnego toku pracy, inspektor wcześniej zapowie się telefonicznie. Z pewnością jednak tego rodzaju informacji nie wyśle przez internet. Ostatnio w obiegu pojawiły się takie fałszywe wiadomości. - Powiadomienia o planowanej kontroli, jakie zostały rozesłane mailem do wielu firm w godzinach wieczornych 26 maja br., nie zostały wysyłane przez Państwową Inspekcję Pracy, mimo adresu spod którego były kierowane: kancelaria@gip.pip.gov.pl. – informuje Danuta Rutkowska, rzecznik Głównego Inspektora Pracy.

Inspekcja nie działa w ten sposób, gdyż w tym zakresie obowiązują inne, ściśle określone procedury. Jakie? Typową kontrolę przeprowadzaną u przedsiębiorcy podzielić można na trzy podstawowe etapy: przedstawienie przez inspektora legitymacji i upoważnienia do kontroli, pierwsze spotkanie z pracodawcą i związkami zawodowymi oraz kontrolę właściwą.

Po wylegitymowaniu się kontrolera przedsiębiorca dostaje upoważnienie uprawniające do przeprowadzenia kontroli tylko imiennie wskazanego, zazwyczaj jednego, inspektora pracy. Z dokumentu tego dowie się, jaki będzie zakres kontroli, np. prawna ochrona pracy, w tym BHP, przepisy dotyczące legalności zatrudnienia, czas jazdy, postoju, obowiązkowych przerw i czas odpoczynku kierowców, czy ewidencja pracowników wykonujących pracę w szczególnych warunkach lub o szczególnym charakterze. Podany jest w nim także przewidywany okres kontroli i miejsce jej wykonywania. Z pouczenia pracodawca dowie się, jakie przysługują mu prawa i obowiązki w czasie wizyty inspektora.

Jeśli zamiast upoważnienia „kontroler" proponuje szkolenie w promocyjnej cenie, można mieć pewność, że coś jest nie tak. Państwowa Inspekcja Pracy ponownie ostrzega pracodawców przed oszustami podszywającymi się pod inspektorów proponujących odpłatne szkolenia z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy, które mają zapewnić nietykalność w razie kontroli. Taka kusząca alternatywa od razu powinna wzbudzić nieufność przedsiębiorcy. PIP nie prowadzi odpłatnych szkoleń dla pracodawców, nie wydaje za opłatą zaświadczeń ukończenia kursów czy szkoleń ani certyfikatów umożliwiających prowadzenie działalności.

Konieczność przeszkolenia sugerowana jest nawet samozatrudnionym, którzy nie są ani pracodawcami, ani zleceniodawcami, ani nie mają innych podwykonawców pracujących u nich w firmie. Aby nie dać się oszukać, pracodawcy powinni lepiej znać obowiązki, jakie na nich ciążą z zakresu BHP i zachować zdrowy rozsądek. Bezpieczeństwa nie da się kupić. Odpowiednia edukacja pozwoli zredukować ryzyko wypadkowe w firmie. Sam papier jednak nie wystarczy, aby zwolnić się z wymogu ciągłego monitorowania procesu pracy i reagowania na pojawiające się zagrożenia.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA