Estera Flieger: Uśmiechnięty CPK imienia Olgi Tokarczuk

Żałuję, że CPK nie wymyślił Jan Kulczyk czy Jurek Owsiak. Zresztą jeśli to ma go uratować, nadajmy portowi imię jednego z wymienionych. Albo Olgi Tokarczuk czy Lecha Wałęsy – to nic, że ma już lotnisko w Gdańsku.

Publikacja: 26.04.2024 04:30

Tak ma wyglądać Centralny Port Komunikacyjny

Tak ma wyglądać Centralny Port Komunikacyjny

Foto: CPK/ materiały prasowe

Edward Mukuka Nkoloso był jednym z bohaterów zambijskiego ruchu niepodległościowego. Z wykształcenia nauczyciel, podczas II wojny światowej służył w brytyjskim oddziale, następnie zaangażował się w wyzwolenie ojczyzny – założył partię i spędził rok w areszcie, gdzie był torturowany. W 1964 roku jego walka zakończyła się sukcesem: brytyjskie panowanie w Rodezji Północnej – odtąd Zambii – dobiegło końca.

Czytaj więcej

Maciej Lasek: Nie wygaszamy projektu Centralnego Portu Komunikacyjnego

Ale nie chciał na tym poprzestać: wierzył, że jego ojczyzna może stanąć do kosmicznego wyścigu. Dlatego powołał do życia Narodową Akademię Nauki, Badań Kosmicznych i Filozofii. W jego przekonaniu to Zambijczyk, a nie Amerykanin czy Rosjanin, miał stanąć pierwszy na Księżycu. Przygotowując się na przeciążenia, kolejni śmiałkowie staczali się w beczce ze wzgórza za jego domem. Historię tę opisał w reportażu „Afronauci. Z Zambii na Księżyc” Bartosz Sabela. To więcej niż ciekawostka albo zapis romantycznego szaleństwa: to opowieść o aspiracjach – choć w danym miejscu i czasie niemożliwych do zrealizowania, to jednocześnie potrzebnych.

CPK i Kolej Dużych Prędkości: jak uratować te projekty

Wracam do niej, obserwując to, co dzieje się wokół Centralnego Portu Komunikacyjnego (CPK). Rząd Donalda Tuska nie pozostawił wątpliwości: chce ten projekt dobić. Portal money.pl poinformował pierwszy, że kwestionowany jest komponent kolejowy inwestycji, w tym Kolej Dużych Prędkości. Moją szczególną uwagę zwróciły słowa Zbigniewa Szafrańskiego, przewodniczącego rady nadzorczej CPK: „Odłączamy się mentalnie od modelu piasty i szprychy. To jest wizja jednego człowieka, niekoniecznie najlepsza”.

Swoją drogą niepokoi, że Donald Tusk albo tej emocji nie rozpoznaje, albo ją ignoruje

Wizja jednego człowieka nie zawsze w historii III RP była przywarą. Jako – bo nie będę tego ukrywać – gorąca zwolenniczka inwestycji żałuję wobec tego, że CPK nie wymyślił Jan Kulczyk czy Jurek Owsiak. Zresztą jeśli to ma go uratować, nadajmy portowi imię jednego z wymienionych. Albo Olgi Tokarczuk lub Lecha Wałęsy – to nic, że ma już lotnisko w Gdańsku.

Kto jest w lepszym położeniu: Polska czy Zambia?

Swoją drogą niepokoi, że Donald Tusk albo tej emocji nie rozpoznaje, albo ją ignoruje – los CPK zbiega się niczym kolejowe szprychy z dyskusją o interpretację słów Bartłomieja Sienkiewicza. Konstanty Pilawa w opublikowanym przez Klub Jagielloński felietonie wrócił do tego, co polityk mówił w 2018 roku o zależnościach pomiędzy centrum a peryferiami i polityce ciepłej wody w kranie, której kolejną szklankę podaje nam właśnie premier. Najpewniej uczestnicy sporu o komentarz Pilawy i sens słów Sienkiewicza nie tylko inaczej rozumieją wypowiedź byłego już ministra kultury, ale również położenie Polski sześć lat później.

Łatwiej w zbudowanej z puszek rakiecie dotrzeć na Księżyc, niż przekonać postępowych intelektualistów do tego, że Polska jest ambitna i ma prawo się rozwijać. A chyba się zgodzimy, że jesteśmy w położeniu dużo lepszym niż maleńka Zambia w latach 60. ubiegłego stulecia?

Edward Mukuka Nkoloso był jednym z bohaterów zambijskiego ruchu niepodległościowego. Z wykształcenia nauczyciel, podczas II wojny światowej służył w brytyjskim oddziale, następnie zaangażował się w wyzwolenie ojczyzny – założył partię i spędził rok w areszcie, gdzie był torturowany. W 1964 roku jego walka zakończyła się sukcesem: brytyjskie panowanie w Rodezji Północnej – odtąd Zambii – dobiegło końca.

Ale nie chciał na tym poprzestać: wierzył, że jego ojczyzna może stanąć do kosmicznego wyścigu. Dlatego powołał do życia Narodową Akademię Nauki, Badań Kosmicznych i Filozofii. W jego przekonaniu to Zambijczyk, a nie Amerykanin czy Rosjanin, miał stanąć pierwszy na Księżycu. Przygotowując się na przeciążenia, kolejni śmiałkowie staczali się w beczce ze wzgórza za jego domem. Historię tę opisał w reportażu „Afronauci. Z Zambii na Księżyc” Bartosz Sabela. To więcej niż ciekawostka albo zapis romantycznego szaleństwa: to opowieść o aspiracjach – choć w danym miejscu i czasie niemożliwych do zrealizowania, to jednocześnie potrzebnych.

2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Paweł Rożyński: Sielanka na rynku pracy się kończy. Firmy masowo wprowadzają sztuczną inteligencję
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Dlaczego prezydent Andrzej Duda nie powinien polecać pasty do zębów i kandydatów do PE
Komentarze
Bogusław Chrabota: Romanowski od Funduszu Sprawiedliwości opluł bohatera podziemia
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Materiał Promocyjny
Problem sukcesji w polskich firmach będzie narastał