Edward
Mukuka Nkoloso był jednym z bohaterów zambijskiego ruchu niepodległościowego. Z
wykształcenia nauczyciel, podczas II wojny światowej służył w brytyjskim
oddziale, następnie zaangażował się w wyzwolenie ojczyzny – założył partię i spędził
rok w areszcie, gdzie był torturowany. W 1964 roku jego walka zakończyła się sukcesem:
brytyjskie panowanie w Rodezji Północnej – odtąd Zambii – dobiegło końca.
Ale
nie chciał na tym poprzestać: wierzył, że jego ojczyzna może stanąć do
kosmicznego wyścigu. Dlatego powołał do życia Narodową Akademię Nauki, Badań Kosmicznych
i Filozofii. W jego przekonaniu to Zambijczyk, a nie Amerykanin czy
Rosjanin, miał stanąć pierwszy na Księżycu. Przygotowując się na przeciążenia,
kolejni śmiałkowie staczali się w beczce ze wzgórza za jego domem. Historię tę opisał
w reportażu „Afronauci. Z Zambii na Księżyc” Bartosz Sabela. To więcej niż ciekawostka
albo zapis romantycznego szaleństwa: to opowieść o aspiracjach – choć w danym
miejscu i czasie niemożliwych do zrealizowania, to jednocześnie potrzebnych.