fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Koronawirus: PARP kołem ratunkowym? Nie dla wszystkich

Adobe Stock
Niejednolite kryteria naboru w poszczególnych województwach powodują, że przedsiębiorcy czują się traktowani nierówno.

Uzupełniając pomoc zagwarantowaną z tzw. tarcz antykryzysowych oraz tarczy finansowej PRF, PARP wystąpiła z propozycją wprowadzenia dotacji na kapitał obrotowy, czyli bieżącą działalność gospodarczą.

Propozycja ta jest zróżnicowana i zależy m.in. od wielkości przedsiębiorstwa oraz województwa, w którym jest ono zarejestrowane. Już na tym etapie rzuca się w oczy wysoki stopień skomplikowania całej procedury. Mecenas Maciej Wieczorkowski z Kancelarii Adwokackiej Maciej Wieczorkowski dostrzega wszystkie jej zalety i wady.

– Regulamin wsparcia i stanowiące jego integralną część załączniki odwołują się do wielu aktów prawnych. W efekcie przedsiębiorcy nie są w stanie samodzielnie ocenić, czy spełniają kryteria naboru. Można się też zastanawiać, czy kryterium 30-proc. spadku obrotów w dowolnym miesiącu po 1 lutego 2020 r. w porównaniu z poprzednim miesiącem lub tym samym miesiącem roku poprzedniego jest kryterium właściwym. Część przedsiębiorców może odnotowywać niewiele niższy spadek obrotów i mimo to będą wykluczeni z tej formy pomocy.

Problemy te dotyczą jedynie przedsiębiorców średnich. Mogą oni już od 15 czerwca składać wnioski do PARP. Dlaczego jednak, skoro średni przedsiębiorcy stosunkowo lepiej znieśli kryzys niż mali, mikro- i samozatrudnieni (aczkolwiek nie jest to regułą i w dużej mierze zależy od branży), otrzymali pomoc jako pierwsi? Mecenas Wieczorkowski uważa, że mogło mieć to źródło w łatwiejszym skoordynowaniu działań na poziomie krajowym dla programów takich jak program operacyjny „Inteligentny rozwój" czy też program operacyjny „Polska wschodnia", które obejmują więcej niż jedno województwo, niż na poziomie regionalnych programów operacyjnych, które były do skoordynowania przez samorząd województwa. To właśnie te ostatnie są organami właściwymi do koordynowania pomocy małym, mikro- i samozatrudnionym przedsiębiorcom. Jak słusznie zauważa ekspert, wiążą się też z tym inne rodzaje zagrożeń.

– Zauważyłem, że brakuje informacji o tych źródłach pomocy. Często zainteresowani dowiadują się o nich, gdy nabór jest już zakończony. Innym problemem jest zróżnicowanie warunków pomocy w zależności od województwa oraz ilości dostępnych środków – komentuje mec. Wieczorkowski.

Nie można zaprzeczyć, że dotarcie pomocy oraz czas, w jakim się to stanie, zależą od województwa, w którym mieści się przedsiębiorstwo. Niewykluczone, że do niektórych województw pomoc nie dotrze. Uprzywilejowane są w dużej mierze województwa wschodnie (chociaż nie wszystkie) z racji tego, iż część środków będzie pochodzić ze wspomnianego już programu operacyjnego „Polska wschodnia", który jest finansowany z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego. Jak jednak zauważa mec. Wieczorkowski, to głównie przez niejednolite kryteria naboru w poszczególnych województwach przedsiębiorcy czują się traktowani nierówno.

Czy jest możliwość zrównania szans? W jego ocenie zależy to od tego, czy rząd planuje jeszcze inne formy wsparcia dla przedsiębiorstw, które nie miały możliwości skorzystania z dotychczasowych form pomocy z powodu wykluczenia lub ograniczonych środków. W dalszym też ciągu funkcjonują inne środki pomocowe, jak pożyczki płynnościowe. Bez wątpienia jednak bardziej atrakcyjną formą jest dotacja, której nie trzeba zwracać.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA