fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Case Xero Flor - ETPCz wydał 7 maja 2021 roku wyrok w sprawie spółki i Trybunału Konstytucyjnego

Europejski Trybunał Praw Człowieka
Europejski Trybunał Praw Człowieka
Adobe Stock
Europejski Trybunał Praw Człowieka w dniu 7 maja 2021 roku wydał od dawna oczekiwany wyrok w sprawie spółki Xero Flor, producenta trawników rolowanych. Spółka domagała się odszkodowania za szkody wyrządzone w jej uprawach przez dziką zwierzynę.

Prawo łowieckie przewiduje, że odszkodowanie za takie szkody wypłaca dzierżawca lub zarządca okręgu łowieckiego, przy czym wydane na podstawie art. 49 Prawa łowieckiego rozporządzenie Ministra Środowiska przewidywało obniżenie wysokości należnego odszkodowania – w przypadku Xero Flor – do 25% rzeczywistej wysokości szkody. Pozostawienie aktowi rangi podustawowej swobody co do miarkowania zakresu należnego odszkodowania budzi zasadnicze wątpliwości natury konstytucyjnej: zasadą jest wszakże naprawienie szkody w pełnej wysokości, a ponieważ mówimy tu o ingerencji w prawo majątkowe, regulacja taka wymaga formy ustawowej. Niestety, zarzuty konstytucyjne podnoszone przez Xero Flor na etapie postępowania przed sądami: okręgowym, apelacyjnym i Najwyższym zostały w zasadzie pominięte – żaden z nich nawet nie wyjaśnił spółce, dlaczego nie uznał za stosowne zwrócić się do Trybunału Konstytucyjnego z pytaniem prawnym o zgodność rozporządzenia Ministra Środowiska z Konstytucją.

Lakoniczność uzasadnień w tym względzie dowodzi, że niestety częstą praktyką polskich sądów jest ignorowanie wątków praw człowieka, konstytucyjnych lub unijnych i rozstrzyganie spraw w sposób rutynowy, z lekceważeniem praw stron procesu. ETPCz uznał, że taki sposób potraktowania strony w postępowaniu nie spełnia kryteriów rzetelnego procesu, o których mowa w art. 6 ust. 1 EKPCz i uzasadnia odrębną postać naruszenia tego przepisu. W związku z powyższym, Xero Flor po ostatecznym przegraniu sprawy, na podstawie – jej zdaniem – sprzecznego z Konstytucją rozporządzenia, wniósł skargę konstytucyjną do Trybunału Konstytucyjnego o stwierdzenie jego niezgodności z Konstytucją. Ten zaś większością głosów 3 do 2 orzekł o niedopuszczalności skargi Xero Flor.

Czytaj też:

Europejski Trybunał Praw Człowieka o dublerach w TK: Polska naruszyła prawo do rzetelnego procesu

Nie to jednak było istotą sporu przed Trybunałem w Strasburgu. Zasadniczy zarzut skargi sprowadzał się do tego, czy Trybunał Konstytucyjny, który skargę uznał za niedopuszczalną, to „sąd ustanowiony ustawą" w rozumieniu art. 6 ust. 1 EKPCz oraz czy naruszenie standardu może wynikać z tego, że w składzie orzekającym znalazł się tzw. dubler – jedna z trzech osób nieuprawnionych do orzekania, wybranych przez Sejm VIII kadencji na miejsca już obsadzone przez Sejm VII kadencji (mowa tu oczywiście o dr hab. M. Muszyńskim).

Wyjaśnienie problematyki prawnej analizowanej przez ETPCz w Xero Flor należy rozpocząć od poczynienia uwagi, że prawo do rzetelnego procesu, gwarantowane art. 6 EKPCz, przysługuje wyłącznie w postępowaniu przez „sądem" i tylko wtedy, gdy przedmiotem postępowania przed „sądem" jest zasadność oskarżenia w sprawie karnej względnie prawa i obowiązki o charakterze cywilnym. Innymi słowy, gwarancje konwencyjne nie znajdą zastosowania w sprawach przedmiotowo innych niż wyżej wskazane (np. w podatkowych lub w celnych) lub w postępowaniu przed organem innym niż „sąd". Oczywiście wykładnia przez ETPCz tych zwrotów prawnych odrywa się od znaczenia, jakie nadają im przepisy prawa wewnętrznego (mówimy w tym kontekście o autonomicznej interpretacji pojęć konwencyjnych).

Nie ulega wątpliwości, że Trybunał Konstytucyjny – gdy orzeka w sprawie abstrakcyjnego wniosku (na przykład) grupy posłów lub Rzecznika Praw Obywatelskich – nie podlega pod rygory art. 6 ust. 1 EKPCz, gdyż nie rozstrzyga wtedy żadnej sprawy indywidualnej. Inna ocena musi być w przypadku procedury pytania prawnego lub skargi konstytucyjnej, która jest przecież – w polskim porządku prawnym – jednym ze środków ochrony konstytucyjnych praw i wolności w indywidualnej sprawie. Konstrukcja polskiej skargi konstytucyjnej (jej przedmiotem nie jest orzeczenie sądowe, lecz akt normatywny, na podstawie którego sąd ostatecznie orzekł o prawach i wolnościach konstytucyjnych) powoduje, że dorobek orzeczniczy wypracowany przez ETPCz przy okazji weryfikowania, czy niemiecki sąd konstytucyjny rozpoznający skargę konstytucyjną (gdy przedmiotem zaskarżenia jest orzeczenie sądowe) związany jest art. 6 EKPCz był tylko punktem wyjścia w sprawie Xero Flor. Dla porządku wypada wskazać, że w sprawie Voggenreiter v. RFN, rozstrzygniętej w 2004 roku, ETPCz uznał, że postępowanie przed sądem konstytucyjnym mieści się w zakresie art. 6 EKPCz nie tylko wtedy, gdy toczy się na skutek złożonej skargi konstytucyjnej, której przedmiotem jest orzeczenie sądowe, ale także wówczas, gdy skarga dotyczy bezpośrednio aktu normatywnego. Na podstawie dotychczasowego (niejednoznacznego zresztą) orzecznictwa, ostatecznie ETPCz stwierdził, że polski sąd konstytucyjny, przynajmniej w ramach procedury skargi konstytucyjnej, wykonuje funkcje sądowe.

Rozstrzyga wiążąco przedłożone mu spory na podstawie określonych norm materialnych, w oparciu o ustaloną procedurę. Wyrok w sprawie skargi konstytucyjnej nie oznacza wprawdzie automatycznego uchylenia aktu sądowego stosowania prawa, ale jest podstawą do domagania się (na podstawie art. 190 ust. 4 Konstytucji) wznowienia postępowania (cywilnego, administracyjnego lub karnego), jeżeli orzeczenie sądowe oparte było na przepisie uznanym następnie za niekonstytucyjny. W sprawie spółki Xero Flor postępowanie przed TK było kontynuacją sporu sądowego (w sprawie niewątpliwie cywilnej), co nakazuje w konsekwencji przyjąć, że orzekając w sprawie o niedopuszczalności skargi konstytucyjnej, Trybunał Konstytucyjny (jako „sąd ustanowiony ustawą") orzekał o „prawach i obowiązkach cywilnych" w rozumieniu art. 6 ust. 1 EKPCz.

Przesądzenie tych dwóch wstępnych kwestii (w sposób, który nie jest wolny od wątpliwości – zob. częściowo odrębną opinię polskiego sędziego K. Wojtyczka na ten temat) otworzyło drogę do zbadania działań władzy ustawodawczej i wykonawczej przy obsadzie stanowisk sędziów Trybunału Konstytucyjnego w grudniu 2015 roku z wykorzystaniem trójelementowego testu sformułowanego przez ETPCz w wyroku Wielkiej Izby w sprawie Gu?mundur Andri Ástrá?sson v. Islandia z 1 grudnia 2020 roku.

Po pierwsze, państwo nie wywiązuje się z obowiązku utworzenia „sądu ustanowionego ustawą", jeżeli dochodzi do oczywistego i rażącego naruszenia przepisów prawa krajowego dotyczącego kształtowania składu takiego sądu. Po drugie, przy ocenie, czy naruszenie jest oczywiste i rażące, należy wziąć pod uwagę czy uchybienia przepisom były natury techniczno-formalnej, czy też raczej miały taki charakter, że wywarły negatywny wpływ na prawowitość całego procesu nominacyjnego oraz czy miały taki charakter i nasilenie, które powodowały w istocie zniweczenie celu przesłanki „ustanowienia sądu przez ustawę". Po trzecie, istotne jest, czy w sprawie wypowiadały się organy krajowe i jaka ocena prawna została przez nie sformułowana. Jeżeli warunki testu Gu?mundur Andri Ástrá?sson zostaną spełnione, nie ma potrzeby badania, czy stwierdzone naruszenia miały wpływ na wynik danego postępowania. Innymi słowy, konkluzja o naruszeniu art. 6 EKPCz następuje wtedy automatycznie. Jeżeli przypomnieć okoliczności nominacji sędziowskich do TK z grudnia 2015 roku, nie ma raczej wątpliwości, że naruszenia prawa, których dopuściły się wtedy Sejm i Prezydent RP miały charakter rażący i podważały zaufanie do legalności procedury wyboru sędziów.

Wystarczy przypomnieć pozbawione podstawy prawnej uchwały Sejmu VIII kadencji z 24 listopada 2015 roku o „unieważnieniu" wyboru sędziów dokonanego przez Sejm VII kadencji (żaden przepis prawa nie przyznaje Sejmowi takiej kompetencji), pośpieszne obsadzenie stanowisk w TK w kompromitującej głowę państwa kuriozalnej procedurze nocnych ślubowań, a następnie szereg działań legislacyjnych mających obezwładnić ówczesny Trybunał Konstytucyjny, uniemożliwić mu kontrolę kolejnych ustaw dotyczących jego ustroju i zasad procedowania oraz uprawomocnić popełnione delikty konstytucyjne. Wisienką na torcie była odmowa publikacji dwóch wyroków TK przez ówczesną premier. Wreszcie sam Trybunał Konstytucyjny w trzech wyrokach (K 34/15, U 8/15 i K 39/16) przesądził, że miało miejsce naruszenie podstawowych norm konstytucyjnych dotyczących zasad powoływania sędziów sądu konstytucyjnego. Prezentowany w Strasburgu argument władz polskich, jakoby TK wypowiadał się w tych wyrokach o konstytucyjności przepisów, a nie o faktach, nie zasługiwał na poważne potraktowanie.

Wyrok ETPCz w sprawie Xero Flor, zgodnie z art. 46 EKPCz, jest dla Polski wiążący. Jego wykonanie nie może ograniczyć się do wypłaty skarżącej spółce zasądzonej kwoty zwrotu kosztów postępowania. Miał miejsce delikt międzynarodowy stwierdzony przez sąd działający na podstawie umowy międzynarodowej, a już od prawie 100 lat (sprawa Fabryki chorzowskiej rozstrzygana przez Stały Trybunał Sprawiedliwości Międzynarodowej) obecna w prawie międzynarodowym jest zasada, że zasadniczy obowiązek państwa polega w takiej sytuacji na przywróceniu stanu poprzedniego (zgodnego z prawem).

Domyślności czytelników należy pozostawić, na czym mogłoby polegać przywrócenie takiego stanu w kontekście obecnego kształtu Trybunału Konstytucyjnego. Brak reakcji władz na wyrok w sprawie Xero Flor oznaczać będzie wysokie prawdopodobieństwo przegrywania przez Polskę, a w istocie przez rząd PiS kolejnych spraw w Strasburgu. Nie sposób nie odnieść się w tym miejscu do wypowiedzi p. mgr Julii Przyłębskiej, która raczyła wyrok ETPCz określić mianem wydanego „bez podstawy prawnej i poza kompetencjami", stanowiącego „rażące naruszenie prawa", nie znajdującego „jakiejkolwiek podstawy w aktach prawa międzynarodowego" i będącego „bezprawnym wkroczeniem w kompetencje Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej w obszarze wyboru sędziów Trybunału Konstytucyjnego oraz kompetencji Prezydenta RP do przyjęcia ślubowania od osoby wybranej przez Sejm" z czego wywiodła błyskotliwy wniosek, że „wyrok nie wywołuje żadnych skutków w polskim porządku prawnym".

Gdyby p. mgr Julia Przyłębska przeczytała ze zrozumieniem wyrok w sprawie Xero Flor, a w trakcie studiów prawniczych uważniej słuchała wykładów z prawa międzynarodowego publicznego, ergo: była w stanie intelektualnie objąć istotę omawianych tu zagadnień, wiedziałaby, że sąd międzynarodowy orzekając w przedłożonych mu sporach opiera się na tekście traktatu międzynarodowego interpretowanego zgodnie z regułami prawa międzynarodowego. ETPCz nie „wkraczał" w niczyje kompetencje – ograniczył się do wiążącego pozwane państwo (Polskę) zinterpretowania art. 6 EKPCz, dokonując egzegezy takich pojęć jak „sąd ustanowiony ustawą" i „rozstrzygania o prawach i obowiązkach o charakterze cywilnym" – wykonując tym samym powierzone mu przez Konwencje obowiązki i uprawnienia.

Jeżeli chodzi o inne dobiegające z obozu władzy pohukiwania (np. zamieszczony w Rzeczpospolitej artykuł p. dr hab. M. Muszyńskiego, który stracił doprawdy znakomitą okazję do niezabierania głosu, mając na względzie własną, mało chwalebną rolę odegraną w sprawie) i sugestie, że należy zbadać zgodność z Konstytucją RP art. 6 i art. 46 EKPCz, można je skomentować następująco. Entuzjastom takiego rozwiązania można by pogratulować kabaretowej pomysłowości i kreatywności w podejściu do zobowiązań państwa w dziedzinie prawa praw człowieka, gdyby nie to, że podobne koncepcje już od dłuższego czasu – z powodzeniem – realizowane są w putinowskiej Rosji, której prawo zastrzega tamtejszej atrapie sądu konstytucyjnego prawo decydowania, które wyroki strasburskie Rosja ma wykonać, a które może zignorować.

Autorzy są profesorami Uniwersytetu Łódzkiego i adwokatami

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA