O precedensowym wyroku poinformował Rzecznik Praw Obywatelskich, który przystąpił do postępowania przed sądem drugiej instancji.

Powództwo wniosła osoba transpłciowa, która została przyjęta do pracy na podstawie umowy cywilnoprawnej w firmie świadczącej usługi ochrony. Ponieważ jej proces sądowy o ustalenie płci pozostawał wówczas w toku, formalnie posługiwała się dokumentem tożsamości wskazującym na płeć męską – funkcjonowała społeczne i wyglądała natomiast zgodnie z żeńską płcią odczuwaną.

- Chociaż w toku rekrutacji zleceniodawca traktował powódkę jako kobietę, kiedy dowiedział się o jej tożsamości płciowej w upokarzających okolicznościach uniemożliwił jej podjęcie obowiązków, wskazując jako warunek m.in. zgodę na pracę w męskim umundurowaniu - wyjaśnia RPO.

Powódka skierowała więc do sądu pozew o odszkodowanie (a jednocześnie zadośćuczynienie) za naruszenie zasady równego traktowania ze względu na płeć (tożsamość płciową) poprzez dyskryminację bezpośrednią i molestowanie.

Sąd I instancji oddalił powództwo, a powódka wniosła apelację.

W ubiegłym tygodniu wyrok ten zmienił Sąd Okręgowy i uwzględnił powództwo w całości.

W uzasadnieniu ustnym wyroku sąd wskazał, że „chociaż w polskim porządku prawnym kwestia transseksualizmu nie doczekała się jeszcze uporządkowania i samodzielnej regulacji, to jednak częścią polskiego porządku prawnego jest zakaz dyskryminacji osób transseksualnych, bowiem zasada ta stanowi element prawa wspólnotowego. Zakaz dyskryminacji ze względu na tożsamość płciową może być także wyprowadzony z konstytucyjnych zasad dotyczących ochrony godności każdego człowieka i równego traktowania."

Podkreślił też, że „ustawa o równym traktowaniu wdraża przepisy UE. Należy więc dokonywać wykładni tych przepisów w sposób zgodny z zasadami prawa wspólnotowego i orzecznictwem Trybunału Sprawiedliwości UE."