Artur Bartkiewicz: Orędzie Andrzeja Dudy. Prezydent patrzy na UE oczyma PiS

Prezydent Andrzej Duda w przededniu 20. rocznicy wejścia Polski do UE powtarza przekaz PiS: Wspólnota tak, ale nie należy z nią przesadzać. I gdy apeluje o udział w wyborach do PE nie ma wątpliwości co do tego kto jego zdaniem powinien "prowadzić w Brukseli polskie sprawy".

Publikacja: 30.04.2024 20:10

Andrzej Duda

Andrzej Duda

Foto: PAP, Radek Pietruszka

Orędzie Andrzeja Dudy ma oczywiście charakter okolicznościowy — okrągła, 20 rocznica wstąpienia Polski do UE zasługuje na takie wystąpienia głowy państwa, które dzięki determinacji całej klasy politycznej zrealizowało strategiczny cel istotnego przesunięcia się na Zachód i dziś konsumuje owoce tego sukcesu. Jeśli przypomnimy sobie, że w 1991 roku PKB na mieszkańca w Polsce i na Ukrainie było w zasadzie takie samo, to dobrze widzimy jaką gigantyczną drogę pokonaliśmy. Polska dołączyła do Zachodu nie tylko symbolicznie — poprzez wejście do UE — ale również faktycznie, jeśli chodzi o poziom życia, jego jakość czy aspiracje społeczne. Na co dzień rzadko to doceniamy, ale warto pamiętać z którego miejsca rozpoczynaliśmy swoją drogę. 

Andrzej Duda zabrał głos ws. przyszłości Unii. Jakiej UE chce prezydent?

Ale Andrzej Duda nie ograniczył się do rytualnego podkreślenia roli jaką przynależność do UE odegrała w najnowszej historii Polski. Jego wystąpienie było zarazem głosem w toczącej się dyskusji o przyszłości Unii Europejskiej. I był to głos za wizją Wspólnoty forsowaną przez PiS — czyli tzw. Europą Ojczyzn. Prezydent wyraźnie opowiedział się za zaciąganiem hamulca ręcznego integracji. Tendencje do federalizacji — czyli zacieśniania unii politycznej — są dla prezydenta „niepokojące”. Prezydent wspomina o zagrożonej suwerenności. A dzisiejszą Unię Europejską kreśli jako pole bitwy o interesy stricte narodowe. Postulowane przez Andrzeja Dudę zabieganie o „polskie sprawy” w Europie Ojczyzn to nic innego jak wizja Europy z początków istnienia Wspólnoty Europejskiej. Raczej strefa wolnego handlu z własną flagą niż realny podmiot polityki międzynarodowej.  

Czytaj więcej

Orędzie w rocznicę wejścia do UE. Prezydent Duda mówił o CPK, cytował papieża

Nietrudno zauważyć, że jest to wizja tożsama z Unią Europejską w narracji PiS oraz z wizją realizowaną w polityce zagranicznej rządu PiS w latach 2015-2023. Takie postrzeganie Unii Europejskiej jako pola bezwzględnej walki o interesy w wymiarze przede wszystkim narodowym doprowadziło w efekcie do konfrontacji Warszawy z Brukselą w czasie rządów Beaty Szydło i Mateusza Morawieckiego i postrzeganiu Unii Europejskiej jako rywala.

Czytaj więcej

CBOS: Ranking zaufania do polityków. Andrzej Duda spada poza podium

Andrzej Duda widzi Unię Europejską jako pole konfrontacji

To ostatnie też pobrzmiewa w orędziu prezydenta. Andrzej Duda mówi o „trudnych partnerach” jakimi są unijni urzędnicy i politycy oraz o „sprzecznych interesach” Polski oraz unijnej biurokracji i niektórych państw członkowskich. Zresztą całe orędzie ma raczej konfrontacyjny charakter — przyszłość w UE jawi się raczej jako walka i wyszarpywanie sobie jak najwięcej niż szukanie korzyści w synergii wynikającej ze współpracy. To wizja krańcowo odmienna od wizji pobrzmiewającej w wystąpieniach Donalda Tuska czy Emmanuela Macrona — wizji Europy, która wykorzystuje swój łączny potencjał, by stać się równorzędnym albo niemal równorzędnym partnerem w wielkich rozgrywkach geopolitycznych dla USA czy Chin i groźnym przeciwnikiem militarnym dla Rosji. Prezydent w taką korzystną dla Polski jedność zdaje się nie wierzyć.

Orędzie Andrzeja Dudy było głosem za wizją Wspólnoty forsowaną przez PiS — czyli tzw. Europą Ojczyzn

Dlatego, gdy prezydent mówi pod koniec orędzia o „ważnych wyborach do Parlamentu Europejskiego” i o tym, że "od tego, jakich reprezentantów wybierzemy, będzie zależał kierunek, w którym będzie podążała Unia", nie musi mówić nic więcej, abyśmy wiedzieli, że gdy "zachęca do głosowania w wyborach" to myśli zwłaszcza o jednym ich uczestniku. I w ten sposób orędzie to w pewien sposób inauguruje kampanię wyborczą przed wyborami do PE w Polsce.

Orędzie Andrzeja Dudy ma oczywiście charakter okolicznościowy — okrągła, 20 rocznica wstąpienia Polski do UE zasługuje na takie wystąpienia głowy państwa, które dzięki determinacji całej klasy politycznej zrealizowało strategiczny cel istotnego przesunięcia się na Zachód i dziś konsumuje owoce tego sukcesu. Jeśli przypomnimy sobie, że w 1991 roku PKB na mieszkańca w Polsce i na Ukrainie było w zasadzie takie samo, to dobrze widzimy jaką gigantyczną drogę pokonaliśmy. Polska dołączyła do Zachodu nie tylko symbolicznie — poprzez wejście do UE — ale również faktycznie, jeśli chodzi o poziom życia, jego jakość czy aspiracje społeczne. Na co dzień rzadko to doceniamy, ale warto pamiętać z którego miejsca rozpoczynaliśmy swoją drogę. 

Pozostało 81% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Taśmy Tomasza Mraza. Nie róbmy polityki, wymierzmy sprawiedliwość
Komentarze
Jędrzej Bielecki: Wieś u bram Brukseli. Czy Unia Europejska wróci do idei państwa opiekuńczego?
Komentarze
Artur Bartkiewicz: Na wybory marsz, czyli patent Donalda Tuska
Komentarze
Anna Słojewska: Palestyna dzieli Unię. UE stoi w rozkroku w kwestii Strefy Gazy
Materiał Promocyjny
Technologia na etacie
Komentarze
Michał Płociński: Elon Musk atakuje Polskę, a PiS bije mu brawo. Jak to było z tą Targowicą?
Materiał Promocyjny
Jak sztuczna inteligencja może być wykorzystywana przez przestępców cybernetycznych?