fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

VAT

Kosztowne skutki firmy na niby w VAT - wyrok NSA

Fotorzepa, Dominik Pisarek
Gdy zarejestrowana działalność za bardzo przypomina etat, podatnik słono za to zapłaci, zwłaszcza w VAT.

Bycie przedsiębiorcą ma swoje plusy i minusy. Wiele osób – często nie do końca z własnej woli – decyduje się na zarejestrowanie firmy, by robić dokładnie to samo co na etacie. Podatkowe konsekwencje takiej decyzji mogą być jednak bardzo kosztowne, zwłaszcza w VAT. Potwierdza to sprawa, którą ostatnio zajmował się Naczelny Sąd Administracyjny.


Czytaj też:

Komu opłaca się rezygnacja z etatu i założenie firmy po zmianach w podatkach i składkach ZUS

Działalność nierejestrowana - jakie warunki należy spełnić

Sportowy kontrakt

Dotyczyła siatkarza, który podpisał z klubem umowę o reprezentowanie jego barw najpierw przez dwa sezony ligowe, a potem do końca czerwca 2010 r. Wszystkie zyski związane z udziałem w rozgrywkach sportowych, a także reklamą, zawodnik zakwalifikował do przychodów z działalności gospodarczej. W 2008 i 2009 r. wystawił na klub faktury na ponad pół miliona.

Kłopoty sportowca zaczęły się, gdy fiskus uznał, że zarobki z klubu błędnie kwalifikował do działalności gospodarczej, a zdaniem fiskusa powinien wykazywać jako działalność wykonywaną osobiście. Nie był podatnikiem VAT, czyli bezpodstawnie wystawiał faktury na klub. W konsekwencji fiskus zastosował sankcję z art. 108 ust. 1 ustawy o VAT. To przepis dotyczący tzw. pustych faktur. Na jego postawie ostatecznie zażądał 100 tys. zł podatku.

Sportowiec nie zgadzał się z taką oceną, ale batalię sądową przegrał. Oddalając jego skargę kasacyjną, NSA potwierdził, że w świetle kontraktu sportowiec nie prowadził działalności gospodarczej, bo przypominała on bardziej stosunek pracy. Świadczy o tym zwłaszcza zakres obowiązków, brak ryzyka oraz 26-dniowy urlop.

NSA szczegółowo odniósł się też do sankcyjnego art. 108 ustawy o VAT. Odwołując się do orzecznictwa unijnego, nie kwestionował, że tzw. puste faktury mogą być korygowane. Warunkiem jest jednak to, że podatnik w odpowiednim czasie naprawi błąd, czyli wyeliminuje ryzyko uszczuplenia podatku.

W spornej sprawie korekta została dokonana zarówno przez zawodnika, jak i klub sportowy. Jak jednak zauważył sędzia NSA Arkadiusz Cudak, podatnik nie mógł skutecznie naprawić błędu, bo było za późno. Część zobowiązań, których dotyczyła korekta, była już przedawniona. W tym zakresie podatnik nie mógł więc naprawić szkody dla budżetu spowodowanej przez puste faktury. Zastosowanie sankcyjnego przepisu było więc słuszne.

– Zastosowanie art. 108 ustawy o VAT ma daleko idące konsekwencje. Oznacza, że wystawca faktury musi zapłacić podatek, a jej odbiorca nie ma prawa do odliczenia. W praktyce, ponieważ taka transakcja nie powinna być w ogóle opodatkowana, nabywca może zażądać zwrotu tego, co uiścił jako VAT. Dla sprzedawcy, czyli wystawcy faktury, koszt VAT będzie więc podwójny – wyjaśnia Roman Namysłowski, doradca podatkowy, partner w Crido Taxand.

Do tego dochodzi zagrożenie dodatkowymi sankcjami VAT, a nawet odpowiedzialnością karną. Jak podkreśla ekspert, uchronienie się przed sankcją z art. 108 powoduje, że VAT pozostaje neutralny. Wystawca faktury koryguje VAT u siebie, odzyskuje go od fiskusa, a odbiorca po korekcie odliczenia odzyskuje kwotę zapłaconą jako podatek. Rachunek ekonomiczny wychodzi na zero.




Rosnące ryzyko

– Sprawa jednoosobowej działalności gospodarczej stała się ostatnio głośna, ponieważ Ministerstwo Finansów ma plany przyjęcia bardziej precyzyjnych kryteriów kwalifikowania prowadzonej aktywności jako działalności gospodarczej lub umowy o pracę. Działania te dotkną wielu zawodów, np. informatyków, ochroniarzy, pilotów czy osób sprzątających – tłumaczy Namysłowski.

W zawodach tych często podatnik świadczy usługi na rzecz jednego kontrahenta. Nie powinno to być jednak kryterium eliminujące z działalności gospodarczej, czasami bowiem taka jest specyfika danego zawodu. Różnie wygląda kwestia ryzyka prowadzonej działalności. W ocenie eksperta ze względu na specyfikę trudniej podważyć prowadzenie działalności w przypadku tzw. wolnych zawodów, np. prawników czy dziennikarzy.

Sprawa nie jest więc tak jednoznaczna, jak wygląda. Niemniej, jak podkreśla Roman Namysłowski, w każdym przypadku im więcej taka działalność będzie zawierać elementów zbliżonych do cechujących umowę o pracę, tym łatwiej fiskus może uznać, że podatnik nie prowadzi firmy. Chodzi przede wszystkim o typowe przywileje pracownicze i o to, na kim spoczywa odpowiedzialność za wykonywane świadczenia. Zdaniem eksperta problem kwestionowania statusu przedsiębiorcy może mieć przełożenie także na VAT.

Wyrok jest prawomocny.

Sygnatura akt I FSK 866/17

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA