fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Firma

Biznes zakłada zaufanie - Romanowski o zmianach w procedurze cywilnej

Prof. Michał Romanowski
materiały prasowe
Nie odniesie sukcesu w interesach ten, kto przygotowania do współpracy biznesowej prowadzi „pod proces" – tak proponowane zmiany w procedurze cywilnej ocenia prof. Michał Romanowski z UW i kancelarii Romanowski i Wspólnicy.

Jednym z głównych wątków ostatniej noweli procedury cywilnej jest dyscyplinowanie stron sporu, w tym adwokatów. Ci drudzy chyba dadzą sobie radę, panie profesorze?

Najlepsi pełnomocnicy sobie poradzą.

Mówi pan bez entuzjazmu. Proszę zatem wskazać nietrafne pana zdaniem rozwiązania.

Jako szczególnie nietrafne zmiany wskazałbym sformalizowanie prekluzji dowodowej oraz prymat dowodu z pisma nad dowodem ze świadków. Nietrafne jest przywrócenie prekluzji dowodowej w wydaniu sprzed lat. W reformie ważniejsza jest szybkość wydania wyroku niż jego sprawiedliwość. Środkiem do tego jest formalizm. Władza wykonawcza ma naturalną tendencję do wprowadzania rozwiązań, które poprawią statystyki. Szybkość postępowania doskonale się do takiego mierzenia nadaje.

Władza tego nie kryje, chce przyśpieszyć procesy.

Jeśli wyrok zapada szybko, to statystyka nie ujmuje, czy jest wydany w wyniku rozstrzygnięcia racji przedstawianych przez strony, czy też jedna ze stron popełniła błąd formalny. Nieuchronnie prowadzi to do prymatu formalizmu w procesie nad treścią. Szybkość wydania – choć jest istotna – nie może przeważać nad sprawiedliwym wyrokiem. Orzeczenie sądowe nie jest kawałkiem papieru, ale decyduje o życiu konkretnej osoby i szerzej o rzeczywistości społeczeństwa. Orzeczenia formalnie prawidłowe, ale niesprawiedliwe, podważają fundamenty funkcjonowania społeczeństwa, w tym zasady zaufania i bezpieczeństwa, które tak ważne są m.in. w obrocie gospodarczym.

Formalizm postępowania może być jednak kuszącą metodą przyśpieszenia spraw.

Prowadzi do tego, że sędziowie i pełnomocnicy koncentrują się na zabiegach, które mają decydować o tym, kto wygra. Z moich doświadczeń wynika, że bardzo często negatywny stosunek obywateli do sędziów bierze się z tego, że ci pierwsi wychodzą z sądu z poczuciem, że doświadczyli spotkania z władzą. Sądy są władzą, ale w stosunku do innych władz, natomiast w odniesieniu do obywateli są wymiarem sprawiedliwości. I tę sprawiedliwość powinny zapewniać. Sukces w reformie postępowania sądowego jest wtedy, gdy w relacji między władzą sądowniczą zamiast chińskiego muru pojawia się poczucie wzajemnej niezbędności.

Krytycznie ocenił pan też wprowadzenie prymatu dowodu z dokumentów nad zeznaniami świadków. Dlaczego?

Nie widzę żadnego uzasadnienia, że dowód w formie pisemnej czy z zeznań świadka jest mniej lub bardziej wartościowy. Tam, gdzie mamy umowy, regułą jest stosowanie wykładni na podstawie art. 65 kodeksu cywilnego, a więc odtwarzamy treści, których słowa są tylko nośnikiem. Język ma tę niesamowitą funkcję, że te same słowa są nośnikami różnych treści. Faktura czy dokument nabiera życia w pewnym kontekście i wysłuchanie, co strona miała na myśli, jest najważniejsze. Twórcom tej reformy winno przyświecać budowanie rzetelnego procesu oraz wsłuchiwanie się w głos sędziów, pełnomocników i przedsiębiorców, bo bez tego ta procedura nie ma szans powodzenia.

To rozwiązanie ma wymusić na kontrahentach bardziej dokładne dokumentowanie przebiegu współpracy, a nawet zawieranie umów dowodowych. Ograniczenie sporów.

Biznes tak nie działa. Kultura biznesu zakłada zaufanie, a nie dokumentowanie wszystkiego, co powiedziała lub nie, zrobiła lub nie druga strona. To jest nie tylko kosztowne (tzw. koszty transakcyjne), ale zabójcze dla współpracy, gdyż jest odbierane jako swoiste zbieranie kwitów na wszelki wypadek. Nie odniesie sukcesu w biznesie ktoś, kto przygotowuje się do współpracy biznesowej i prowadzi ją „pod proces". Dlatego m.in. mamy tak ważny przepis w kodeksie cywilnym jak art. 65 regulujący prymat treści, celu i słuszności oraz zwyczajów nad formą. Podobnie art. 56 k.c., który stanowi, że czynność wywiera nie tylko skutki w niej wyrażone, ale również te, które wynikają z ustawy, zwyczajów i zasad współżycia społecznego, czyli słuszności.

To ma być fundament współpracy w biznesie?

Owszem. Prawo i współpraca biznesowa to kontekst. Z dokumentów często nie da się go odczytać. Sędzia nie zna się na wszystkim i powinien mieć szansę oraz dążyć do zrozumienia kontekstu współpracy stron, aby wydać wyrok sprawiedliwy. Lekarz też robi wywiad z chorym, a nie opiera się wyłącznie na wynikach badań.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA