fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Dobra Firma

Kidyba: Zmiany w k.s.h. zw. z epidemią powinny być przejściowe

Prof. Andrzej Kidyba
Fotorzepa, Jacek Świerczyński
Zmiany w k.s.h. wymagają gruntownej dyskusji, a te związane z epidemią winny być przejściowe – mówi prof. Andrzej Kidyba, UMCS, autorytet od prawa spółek.

Co stało się przed wiekiem, że odbywa się teraz konferencja naukowa „Sto lat polskiego prawa handlowego"?

To kwestia konwencji. Minęło już sto lat od pierwszych w niepodległej Polsce aktów z tej dziedziny: dekretu Naczelnika Państwa: z 7 lutego 1919 r. o rejestrze handlowym, z 24 grudnia 1918 r. o zmianach i zatwierdzeniu statutów spółek akcyjnych czy z 31 stycznia 1919 r. o spółkach z o.o.

Jakieś prawo handlowe było wcześniej, od wieków. Co się zmieniło w niepodległej Polsce?

W początkach II RP w prawie handlowym obowiązywało kilka różnych systemów prawnych, począwszy od pruskich przez austriackie, z Królestwa Kongresowego i Cesarstwa Rosyjskiego, aż po kodeks handlowy węgierski. Po 1918 r. trzeba było rozpocząć proces ujednolicania prawa. Trwał dość długo, do 1934 r.

Dlaczego na kodyfikację, czyli rozporządzenie Prezydenta RP z 1934 r. – Kodeks handlowy, czekano kilkanaście lat ?

Tyle trwały prace Sekcji Prawa Handlowego Komisji Kodyfikacyjnej RP. Ich wynikiem było wydanie rozporządzenia Prezydenta RP z 27 grudnia 1933 r. – Kodeks handlowy. Następnie po zawirowaniach legislacyjnych wydano rozporządzenie Prezydenta RP z 1934 r., do którego włączono przepisy już uchwalonego i uchylonego w części KH z 1933 r. Mieliśmy więc uchwalone dwa kodeksy handlowe. Jeżeli dołożymy kodeks zobowiązań z 1933 r., to powiemy, że kodyfikacja prawa handlowego prawie dobiegła końca.

W PRL prawo handlowe było praktycznie martwe. Jak się dało je odbudować w III RP?

W sensie faktycznym owszem, w prawnym nie do końca. Wciąż obowiązywał okrojony kodeks handlowy. Trzeba było tylko sygnału, aby z niego korzystać. Już w latach 80. XX w. powstawały podręczniki prawa spółek (pierwszy w Lublinie w 1988 r.), komentarze pisane przez współczesnych, jak ten z moim udziałem pod red. prof. K. Kruczalaka. Jeździliśmy na stypendia, poznawaliśmy inne systemy prawne, więc mogliśmy przekuwać w III RP naszą wiedzę na praktykę.

KSH z 2000 r. dość często był zmieniany – to konieczność ?

Zbyt często i bez głowy. Było dużo nowelizacji „resortowych"; brak koordynacji działań, przypadkowość. Miałem wrażenie, że każdy robił, co chciał, zgodnie z pomysłami tych, którzy dorwali się do głosu. Spójrzmy na trzy ośrodki „ministerialnej władzy" w ostatniej kadencji Sejmu. Efektem jest coraz słabszy akt, który staje się, w odróżnieniu od pierwowzoru, niespójny, z błędami, za które nikt nie odpowiada. To smutne.

Jak zatem pan profesor ocenia najnowsze projekty prawa holdingowego i zwiększenia nadzoru rad nadzorczych nad zarządami?

To ostatnie słowo „smutne" powinienem zarezerwować dla wskazanych projektów. Według mnie założenia projektu prawa holdingowego są z gruntu błędne i zapłacimy za ewentualne jego uchwalenie szybciej, niż sądzimy. Jeżeli już, to ze względu na rangę zmian, projekt ten powinien być ewentualną podstawą długiej dyskusji, a nie 45-dniowej w czasie wakacji konsultacji. Tragedią nazwałbym natomiast propozycje zwiększenia nadzoru rad nadzorczych nad zarządami. Armagedon. Znów jakieś dziwne pomysły opierające się na założeniu funkcjonowania dwóch wrogich obozów: zarząd–rada nadzorcza. To błędne stanowisko. Jeżeli chciałoby się coś usprawnić w tym zakresie, to proponuję wprowadzenie – jako alternatywnego – systemu monistycznego, gdzie jeden organ kumuluje kompetencje zarządcze i nadzorcze. Z odpowiednim podziałem między członków, ale z pełną wiedzą o tych procesach. Tymczasem w projekcie roi się od błędów, powtórzeń, a – co najważniejsze – jest wadliwy systemowo.

A czy epidemia ma jakiś wpływ na prawo handlowe ?

Ma taki wpływ, że tworzone są epidemiczne potworki, takie koronawirusowe Frankensteiny, gdzie pozszywane są różne pomysły. Regulacje bez jakiejkolwiek analizy. Można pilne sprawy uregulować inaczej, na pewien czas, nie rozsadzając prawa handlowego. Można to uczynić prostymi rozwiązaniami, a nie uderzeniami łomem w prawo handlowe.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA