fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Adwokaci

Niezależni adwokaci potrzebni są państwu i jego obywatelom

Rzeczpospolita
Profesjonalna, etyczna i nowoczesna palestra chce służyć społeczeństwu – przed krajowym zjazdem adwokatury, który odbędzie się w tym tygodniu, rozmawiamy ze Stanisławem Rymarem, prezesem Naczelnej Rady Adwokackiej przez dwie kolejne kadencje
Z zapowiedzi nowego ministra sprawiedliwości wynika, że nie będzie kontynuował polityki Zbigniewa Ziobry. Czy adwokatura uwolniła się już od niepokojów o swoją niezależność i samodzielność?
Stanisław Rymar: Nigdy nie dość tłumaczenia ludziom władzy, że niezależna i samodzielna adwokatura jest niezbędna obywatelom, jest niezbędna dla porządku demokratycznego, dla każdego państwa, które chce chronić prawa i wolności obywatelskie. Niezależna adwokatura jest niezbędna do kontroli władzy państwowej po to, żeby ocenić, jak ta władza wykonuje swoje obowiązki wobec obywateli, a jeśli dopuszcza się nieprawidłowości – żeby je napiętnować. Jaka była ta ostatnia kadencja dla prezesa Naczelnej Rady Adwokackiej? Korporacja znalazła się w sporze z ministrem sprawiedliwości i jako obiekt jego poczynań legislacyjnych była w defensywie.
Była rzeczywiście trudna, dlatego że minister nie chciał ani współpracować, ani nawet rozmawiać z adwokaturą. Po raz pierwszy w czasie moich dwóch kadencji jako prezesa NRA nie miałem możliwości spotkać się z ministrem, dyskutować o kształcie adwokatury czy wymiaru sprawiedliwości. Nie było odzewu na nasze inicjatywy podjęcia dialogu. Sądzę, że nowy rząd i nowy minister wrócą do poprzednich zasad współpracy. I zapytają praktyków, ludzi życzliwych państwu i demokracji, dobrych patriotów, na przykład, jak usprawnić wymiar sprawiedliwości. Jak zatrzymać nakręconą “maszynkę nowelizacyjną”, która produkuje niezliczoną liczbę aktów prawnych po wielekroć zmienianych. W rezultacie obywatele nie zdołają zorientować się, jakie prawo w danej chwili obowiązuje. Przygotowani profesjonalnie adwokaci też często rozkładają ręce w geście bezradności. Otóż mam wielką nadzieję, że nowy rząd, który zakłada praktyczne podejście do prawa i gospodarki, weźmie pod uwagę głos adwokatury. Które z zamierzeń zjazdu z 2004 r. udało się panu – jako szefowi samorządu adwokackiego – zrealizować, a których nie? Czy może pan liczyć na pozytywne skwitowanie swojej działalności? Będę zdawał funkcję z czystym sumieniem. Moim zdaniem zrobiłem wszystko, co było można, dla adwokatury i dla państwa. Jestem przekonany, że koleżanki i koledzy z NRA zrobili wszystko, co mogli, żeby pokazać, iż adwokatura jest potrzebna społeczeństwu i dba o to, aby świadczona przez jej członków pomoc prawna była na najwyższym poziomie. Dlatego największym osiągnięciem ostatniej kadencji było uchwalenie obowiązku doskonalenia zawodowego dla wszystkich adwokatów pod rygorem odpowiedzialności dyscyplinarnej. Przyśpieszyliśmy postępowania dyscyplinarne, a orzeczenia były surowsze, niż spodziewali się sądzeni adwokaci. Minister, który ma prawo zaskarżać orzeczenia Wyższego Sądu Dyscyplinarnego do Sądu Najwyższego, nie wniósł ani jednej rewizji nadzwyczajnej, odwoływali się tylko adwokaci uważający za niesłuszne orzeczenia dyscyplinarne, które ich dotknęły. Innym osiągnięciem, ważnym z punktu widzenia niezależności adwokatury, było to, że rządowi nie udało się ograniczyć naszego sądownictwa dyscyplinarnego. Koledzy często podkreślają też, że wielkim sukcesem był wyrok Trybunału Konstytucyjnego, który w kwietniu 2006 r. uchylił najgorsze przepisy nowelizacji prawa o adwokaturze. Ja jednak nie uważam tego za sukces. To było wypełnienie obowiązku wobec klientów. Wykazanie błędu władzy nigdy nie jest sukcesem adwokatury, bo nam zależy na tym, by pracowała ona prawidłowo i stanowiła dobre prawo. Jakie będą najważniejsze tematy obrad zbliżającego się zjazdu adwokatury? Zapewne nie tyle obrona samorządu przed rządem, ile raczej sprawy związane z wykonywaniem zawodu? Życzyłbym sobie, żeby zjazd skupił się na kwestii kształtowania wizerunku adwokata w nowoczesnym społeczeństwie. Żeby odpowiedział na pytanie, jak współczesny adwokat europejski może najlepiej służyć swoim klientom. Od lat postuluję utworzenie systemu weryfikacji specjalności adwokatów, ale chyba już wszyscy dostrzegają, że bez tego adwokatura nie może się rozwijać. Dziś posługujemy się enigmatycznym wyrażeniem “zakres zainteresowań zawodowych”, które nic nie mówi klientom o tym, czy adwokat zna się na rzeczy. Samorząd powinien mieć możliwość nadawania tytułu specjalisty w danej dziedzinie prawa. Można byłoby go zdobywać poprzez zaliczanie odpowiednich kursów i szkoleń albo zdawanie korporacyjnego egzaminu specjalizacyjnego. Zamierzam zaproponować zamieszczenie takiego rozwiązania w uchwale zjazdu. Biurokraci z Komisji Europejskiej postrzegają adwokatów jak przedsiębiorców. W jakim stopniu współczesny adwokat ma być biznesmenem świadczącym usługi prawnicze, a w jakim – ogniwem wymiaru sprawiedliwości? To problem europejski. Na każdym kongresie, zjeździe i naradzie organizacji adwokackich staje kwestia, jak obronić tradycyjne wartości zawodu, jego etos, w zderzeniu z liberalnymi poglądami proponującymi podejście rynkowe. Ich zwolennicy wśród polityków czy urzędników w różnych państwach uważają, że adwokat to taki sam zawód usługowy jak każdy inny. Tylko że jego niezbywalną wartością, której nie można zastąpić żadnymi regułami rynkowymi, jest prawo do tajemnic, jakie powierza adwokatowi szukający u niego pomocy czy obrony klient. I to, że urzędnik państwa nie może zmusić go do jej ujawnienia. Wobec tego do adwokata przychodzi się nie dlatego, że jest tani czy szybki, lecz dlatego, że gwarantuje opiekę prawną na najwyższym poziomie etycznym i profesjonalnym. A porównywanie walorów etycznych metodami rynkowymi jest niemożliwe. Nie wolno przyrównywać nas do sprzedawców pietruszki. Skoro mowa o etosie, to zapytam, czy adwokatura mogłaby wnieść jakiś wkład do rozwiązania problemu pomocy prawnej dla osób ubogich, których nie stać na opłacenie prawnika? To jeden z tematów, nad którymi pracowała komisja zjazdowa. Naszym pomysłem są przetargi dla adwokatów na świadczenie nieodpłatnej pomocy prawnej finansowanej przez państwo. Obywatele dostawaliby talon na usługę prawną i wybieraliby sobie adwokata spośród zakontraktowanych zwycięzców przetargu. Nie byłoby więc narzucania adwokatom obowiązku pomocy prawnej z urzędu, a osoby potrzebujące adwokata mogłyby same zdecydować, którego angażują. Dziś często adwokaci dostają sprawy, na których się dobrze nie znają, a gdyby brali je z wyboru, a nie z konieczności, to na pewno ta pomoc byłaby skuteczniejsza. Sądzę, że takie rozwiązanie, na wzór angielskiego, byłoby bardzo dobre. Oczywiście w takim systemie byłoby też miejsce na współpracę z aplikantami, praktykantami, wolontariat studentów. Jednym z moich sukcesów było przekonanie adwokatów do współpracy z organizacjami pozarządowymi świadczącymi nieodpłatną pomoc prawną, z uniwersyteckimi klinikami prawa. Udało się przełamać niechęć wynikającą z obaw, że to konkurencja dla adwokatów. Nowy kodeks etyki zawodowej radców prawnych zawiera liberalne zasady informowania o działalności oraz zdobywania klientów. Radcowie uznali się za przedsiębiorców, potrzebujących niektórych narzędzi gry rynkowej. Co na to adwokaci? Na pewno potrzebne jest nam unowocześnienie sposobów funkcjonowania kancelarii adwokackich oraz poszerzenie możliwości informowania, tak aby klient wiedział, jakiej usługi, na jakim poziomie i w jakiej cenie może oczekiwać od danego adwokata. Natomiast adwokat i reklama to pojęcia, które się wzajemnie wykluczają. Taka reklama byłaby próbą żerowania na kłopotach czy nieszczęściu ludzi, którzy w trudnej sytuacji nie są zdolni ocenić swoich potrzeb i oczekiwań. Wykorzystywanie takiej sytuacji byłoby zachowaniem niegodnym naszego zawodu. Kto właściwie wśród adwokatów sprzeciwia się racjonalnie brzmiącemu postulatowi połączenia z radcami w jednej korporacji zawodowej? Większość adwokatów nie widzi sensu połączenia się z radcami, ponieważ istnieje możliwość bardzo łatwego przejścia z radcostwa do adwokatury. Jeśli radca chce poddać naszym surowym rygorom, takim jak zakaz reklamy, obowiązkowa lustracja i brak zgody na zatrudnienie na etacie, sprzeczne z wykonywaniem niezależnego zawodu, to ma otwarty wstęp do adwokatury. Dlatego większość naszego środowiska nie dostrzega potrzeby połączenia samorządów. Jeśli radcowie chcą się łączyć, niech wstępują do palestry. Dlaczego radcowie chcą, a adwokaci nie chcą połączenia? Przepływ między zawodami jest swobodny. Uważam, że istnienie dwóch samorządów to zdrowa konkurencja. Tworzenie jednego wielkiego i, jak się mówi, silnego samorządu nie wydaje mi się konieczne w państwie demokratycznym. Do tego, by minister sprawiedliwości chciał z nami rozmawiać o sprawach państwa, nie jest potrzebna siła wynikająca z liczby, tylko potencjał intelektualny, a takim dysponuje już adwokatura w obecnym kształcie. Z wyjątkiem ostatnich dwóch lat byliśmy partnerem dla każdej władzy i nadal chcemy nim być. Został pan wybrany na wiceprezesa Trybunału Stanu. Czy spodziewa się pan, że na tym nowym stanowisku będzie miał dużo pracy, czy raczej będzie to funkcja honorowa? Kończąc intensywną sześcioletnią aktywność społeczną jako prezes NRA, dziękuję Sejmowi za zaufanie i możliwość dalszego spożytkowania moich doświadczeń w działalności publicznej. Większą satysfakcję niż z sądzenia spodziewam się mieć z możliwości wpływania na treść prawa i sposób jego wykonywania. Ale jeśli będzie potrzeba, to znam się i na orzekaniu. Orzekałem wcześniej w sądach arbitrażowych, polubownych i koleżeńskich.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA