fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Sędziowie i sądy

Iustitia krytycznie o propozycjach zmiany zasad sprzedaży przez komornika zajętych ruchomości

Fotorzepa, Krzysztof Skłodowski
Wydłużenie do 14 dni czasu, jaki musi minąć od zajęcia ruchomości przez komornika do ich sprzedaży, niezupełnie zabezpiecza interesy dłużników przed patologiami przy egzekucjach komorniczych – uważają sędziowie ze stowarzyszenia „Iustitia” i przedstawiają swoje sugestie dla ustawodawcy.

Chodzi o zgłoszoną przez sejmową podkomisję poprawkę do rządowego projektu ustawy o zmianie m.in. kodeksu postępowania cywilnego (k.p.c.). Zmianie miałby ulec art. 864 § 1 k.p.c. poprzez wydłużenie z 7 dni do 2 tygodni czasu, jaki musi upłynąć od dnia uprawomocnienia się zajęcia komorniczego, by zajęte ruchomości mogły zostać sprzedane. Posłowie zgłosili tę poprawkę po tym, jak media nagłośniły informacje o nieprawidłowo przeprowadzonych egzekucjach komorniczych. W jednej z nich komornik sprzedał za połowę rzeczywistej wartości ciągnik rolnika spod Mławy, nie czekając, aż sąd rozpatrzy skargę na bezprawne zajęcie maszyny. W innej komornik zabrał cztery samochody kobiecie z Sieradza, która nie była niczyim dłużnikiem. Tu nie pomogła nawet szybka skarga do sądu. Auta zostały sprzedane w komisie niemal na pniu.

Jak oceniać nadmierne koszty dozoru

Swoje uwagi do poselskich propozycji zaprezentowało Stowarzyszenia Sędziów Polskich „Iustitia". Jego zdaniem projektowana zmiana może nie wystarczyć jako remedium na patologie przy sprzedaży używanych ruchomości w trybie sprzedaży komisowej. Nadal będą bowiem utrzymane wyjątki zapisane w § 2 art. 864. Pozwalają one komornikowi sprzedać ruchomości bezpośrednio po zajęciu m.in. wtedy, gdy „ulegają łatwo zepsuciu albo sprawowanie nad nimi dozoru lub ich przechowywanie powodowałoby nadmierne koszty".

Sędziowie uważają, że przepis ten daje furtkę do szybkiej sprzedaży każdej rzeczy, o ile ich dozór lub przechowywanie byłyby w ocenie komornika kosztowne.

- Zastanowić się trzeba, czy ten wyjątek powinien być przewidziany przez prawo, skoro potencjalnie może stanowić źródło ewentualnych nadużyć. Brak jest bowiem ustawowych przesłanek do określenia, co oznaczają nadmierne koszty, czy wystarczy np. że koszty przechowania w przypadku zastosowania tego przepisu przekroczą 10% wartości ruchomości czy 30 % byłoby właściwym pułapem. Powstają pytania - jak prognozować te koszty, w oparciu o jakie kryteria, według jakich stawek (czy przeciętnych w danej okolicy czy też konkretnej oferty złożonej komornikowi), przez jak długi okres – piszą sędziowie z „Iustitii".

Zauważają też, że przepisy nie przewidują wstrzymania sprzedaży w razie sporu między komornikiem a dłużnikiem o to, czy koszty dozoru lub przechowania są nadmierne.

Komornik nie powinien słuchać wierzyciela

Inny problem to zdaniem „Iustitii" priorytet sprzedaży komisowej przed sprzedażą w drodze licytacji publicznej (art. 867 § 4 k.p.c.). Obecnie o tym, czy rzecz ma być sprzedana szybko (bez czekania na licytację), decyduje wyłącznie wierzyciel, a jego decyzja praktycznie jest dla komornika wiążąca. Komornik nie może sprzeciwić się sprzedaży komisowej, nawet jeśli podejrzewa zmowę miedzy wierzycielem a komisantem zmierzającą do szybkiego i taniego zbycia majątku dłużnika lub osoby trzeciej. „Iustitia" uważa, że trzeba pozostawić komornikowi możliwość odmowy sprzedaży komisowej, zwłaszcza, że przy takiej sprzedaży konieczne jest wcześniejsze odebranie ruchomości od dozorcy lub dłużnika, któremu powierzono dozór.

W ocenie sędziów należy też rozważyć zmianę art. 855 § 1 k.p.c., żeby ograniczyć swobodę komornika w pozbawieniu dozoru osoby, w której władaniu rzeczy się znajdują w chwili zajęcia, przynajmniej w przypadku, gdy sprzedaż ma nastąpić niezwłocznie po zajęciu ze względu nadmierne koszty dozoru lub przechowywania. Teraz jest tak, że osoba, w której władaniu rzeczy się znajdują, nie może skutecznie bronić swoich praw zanim komornik lub komisant zdążą sprzedać jej rzeczy, a tymczasem sprzedaż rodzi nieodwracalne skutki.

- Dozór sprawowany przez osobę, w której władaniu znajdowały się rzeczy w chwili zajęcia, nie generuje kosztów (...). Odebranie rzeczy przez komornika powinno być więc wyjątkowe – zauważają sędziowie.

Wygodne dla komorników

Przy okazji sędziowie z „Iustitii" zwracają uwagę na dwie inne regulacje, które wymagają zmian:

1) art. 867 § 4 k.p.c. nie stanowi, w jakim terminie może nastąpić sprzedaż komisowa po przekazaniu rzeczy do komisu – można by więc określić termin, kiedy może nastąpić najwcześniej sprzedaż komisowa po przekazaniu rzeczy do komisu,

2) nie ma przepisów regulujących tryb sprzedaży komisowej, określających m.in. prawa osób, które są zainteresowane ochroną własnych interesów, np. odwołania od sprzedaży, tak jak jest to przy licytacji publicznej (art. 870 § 1 k.p.c.) – jest tylko uregulowany tryb publicznej licytacji, m.in. w rozporządzeniu (zob. art. 868 k.p.c.).

- Uzależnienie sprzedaży komisowej od upływu 14 dni od uprawomocnienia się zajęcia może okazać się niewystarczające dla ochrony praw osoby trzeciej, roszczącej pretensję do zajętej rzeczy. Z takimi zaś sytuacjami mieliśmy do czynienia przy ostatnio nagłośnionych przez media sprawach komorniczych – piszą sędziowie.

W ich ocenie także przy 14-dniowym terminie sąd może nie zdążyć rozpoznać wniosku o zabezpieczenie w ramach powództwa przeciwegzekucyjnego poprzez zawieszenie postępowania egzekucyjnego, jeżeli osoba pokrzywdzona nie zdecyduje się na wniesienie skargi na czynności komornika. - Przy obecnych dosyć długich terminach rozpatrywania spraw przez sądy (wymuszonych przeciążeniem sędziów i pracowników, a nie ich bezczynnością) brak zabezpieczenia i uprzednie zbycie rzeczy w postępowaniu egzekucyjnym może skończyć się koniecznością zapłaty odszkodowania przez Skarb Państwa. Przyjęte rozwiązanie wydaje się więc dosyć wygodne dla komorników, ale ryzykowne dla sędziów, i nie wiadomo, czy do końca okaże się skuteczne – zauważa „Iustitia".

Po prostu zakaz

Zdaniem Stowarzyszenia prawa osób trzecich lepiej chroniłby zakaz sprzedaży zajętej rzeczy, gdy osoba trzecia zgłosi do niej prawa oraz konieczność odczekania pewnego okresu (umożliwiającego złożenie powództwa przeciwegzekucyjnego i rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie). Przed upływem tego terminu komornik musiałby też mieć zakaz oddawania zajętej rzeczy do komisu, a zatem musiałby pozostawić rzecz na ten czas pod dozorem owej osoby trzeciej lub innej osoby wskazanej przez wierzyciela (komis zawsze jest najdroższy).

Komornik musiałby też doręczać osobie władającej rzeczą i zgłaszającą do niej pretensje pouczenie o prawie wniesienia nie tylko skargi, ale też powództwa przeciwegzekucyjnego (nie wszyscy to robią).

- Dopiero w takiej sytuacji prawa osób trzecich byłyby naprawdę chronione. Wskazany termin oczekiwania na rozpoznanie wniosku o zabezpieczenie i pouczenie o prawie do złożenia powództwa ekscydencyjnego oraz wniosku o zabezpieczenie dają rzeczywistą gwarancję obrony praw osoby trzeciej. To, co zaproponowano w omawianej noweli może okazać się niewystarczające. Termin wstrzymania się przez komornika z podjęciem czynności jest już znany kodeksowi postępowania cywilnego (np. art. 791 § 5 oraz art. 1046 § 4 k.p.c.) - tłumaczą sędziowie.

W prawie są już ograniczenia

„Iustitia" zauważa, że wielu problemów przy egzekucji komorniczej można byłoby uniknąć, gdyby przepis art. 845 § 2 k.p.c. był właściwie interpretowany. Z przepisu tego wynika, że jeśli rzeczy znajdują się we władaniu osoby trzeciej i nie zgadza się ona na ich zajęcie, to nie można ich zająć. Niektórzy komornicy mimo sprzeciwu takich osób, rzeczy te jednak zajmują i oddają od razu do sprzedaży komisowej.

Sędziowie zwracają także uwagę, że istnieją przepisy ograniczające swobodę komornika. Otóż § 1 pkt 8 rozporządzenia Ministra Sprawiedliwości z 16 maja 1996 r. w sprawie określenia przedmiotów należących do rolnika prowadzącego gospodarstwo, które nie podlegają egzekucji sądowej (Dz. Nr 63, poz. 300), wyraźnie przewiduje wyłączenie spod egzekucji, niezależnie od przedmiotów wyłączonych spod egzekucji przez Kodeks postępowania cywilnego, ciągnika wraz z maszynami i sprzętem współpracującym niezbędnym do uprawy, pielęgnacji, zbioru i transportu ziemiopłodów. Pytanie, czy treść rozporządzenia nadal odpowiada warunkom społeczno-gospodarczym i czy nie wymaga zmian? – zastanawiają się sędziowie.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA