fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Ubezpieczenia i odszkodowania

Maciej Plaskacz: wadliwy model ustalania zadośćuczynienia za śmierć najbliższych

Ciężar określania zasad przypisania konkretnej sumy pieniężnej do określonego rozmiaru krzywdy spoczął w całości na sądach
Fotorzepa, Piotr Guzik
Model ustalania wysokości zadośćuczynienia za krzywdę wynikłą ze śmierci osoby najbliższej jest wadliwy.

Wprowadzenie do polskiego porządku prawnego art. 446 § 4 kodeksu cywilnego znacząco poszerzyło ochronę prawną pośrednio poszkodowanych, gdy na skutek zdarzenia objętego odpowiedzialnością deliktową zmarł bezpośrednio poszkodowany. Najbliższym członkom rodziny zmarłego przyznano roszczenie o zapłatę odpowiedniej sumę tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę. Regulacja ta znajduje wprawdzie zastosowanie jedynie do zdarzeń zaszłych po 3 sierpnia 2008 r., lecz była impulsem do ukształtowania się w judykaturze Sądu Najwyższego jednolitej linii orzeczniczej dopuszczającej dochodzenie na podstawie art. 448 w zw. z art. 24 § 1 k.c. zadośćuczynienia za śmierć osoby najbliższej wskutek zdarzenia sprzed tej daty. Zmiana legislacyjna i wykształcenie się wskazanego stanowiska SN przełożyły się na większy wpływ spraw o zadośćuczynienie za śmierć osoby najbliższej, przy czym w istotnej części tych spraw przyczyną śmierci bezpośrednio poszkodowanego jest zdarzenie komunikacyjne, a jako pozwany występuje ubezpieczyciel odpowiedzialności cywilnej posiadacza pojazdu mechanicznego. W samych tylko sądach rejonowych między 2009 a 2014 r. roczny wpływ spraw oznaczonych statystycznie jako sprawy o odszkodowania z tytułu wypadków komunikacyjnych wzrósł z ok. 6500 do 19 tys., a spraw o zadośćuczynienie na podstawie art. 448 k.c. z 3600 do 7900.

Prawie dziesięcioletni okres stosowania przepisów skłania do refleksji, czy przyjęty model kompensacji szkody niemajątkowej osób najbliższych zmarłego jest optymalny. Jego wady widać, zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę takie aspekty jak pewność i przewidywalność wysokości zadośćuczynienia, a także czas potrzebny do uzyskania zadośćuczynienia w odpowiedniej wysokości oraz złożoność procesu do tego prowadzącego. Aspekty te zarówno dla powodów, jak i dla pozwanych wydają się tak samo ważne jak sama wysokość uzyskanego ostatecznie zadośćuczynienia.

Niejasne kryteria ustalania

W obowiązującym unormowaniu kompensacji krzywdy doznanej na skutek śmierci osoby najbliższej ustawodawca w zasadzie pominął problem ustalania wysokości zadośćuczynienia, ograniczając się do przesądzenia w art. 446 § 4 k.c., że pokrzywdzonemu należy się „odpowiednia suma". Ciężar określania zasad przypisania konkretnej sumy pieniężnej do określonego rozmiaru krzywdy spoczął zatem w całości na sądach. Ma to niezaprzeczalną zaletę, jaką jest pełna indywidualizacja wysokości zadośćuczynienia. Wpisuje się ponadto w polską tradycję prawną, gdyż taki sam sposób stosuje się do krzywdy wynikłej z uszkodzenia ciała, wywołania rozstroju zdrowia, pozbawienia wolności i skłonienia do poddania się czynowi nierządnemu (art. 445 § 1 i 2 k.c.) oraz krzywdy wynikłej z naruszenia dóbr osobistych (art. 448 k.c.). Ma ono również poważne mankamenty, które zdają się przeważać nad zaletami.

Niepewność i nieprzewidywalność

Zasadniczą wadą modelu kompensacji krzywdy po śmierci osoby najbliższej jest niepewność wierzycieli i dłużników na wszystkich etapach dochodzenia roszczenia o zadośćuczynienie oraz nieprzewidywalność wysokości zadośćuczynienia. W orzecznictwie wypracowano wprawdzie kryteria ustalania wysokości, ale nie wypracowano reguł pozwalających „przełożyć" ustalony rozmiar krzywdy na konkretną sumę pieniężną. Po stronie dłużników może to rodzić skłonność do zaniżania wypłacanych dobrowolnie zadośćuczynień. Wierzycielom może zaś towarzyszyć przekonanie, że wypłacona im suma powinna być wyższa, w konsekwencji decydują się często dochodzić na drodze sądowej różnicy między sumą uważaną przez nich za odpowiednią a sumą wypłaconą, uważaną za odpowiednią przez dłużników.

Z poczynionych uwag wynika, że niepewność co do określenia wysokości należnego zadośćuczynienia dotyka zarówno wierzyciela, jak i dłużnika, a żaden z nich nie dysponuje instrumentami pozwalającymi na wyrażenie w pieniądzu nawet prawidłowo ustalonej krzywdy.

Nieuzasadnione zróżnicowanie

Innym negatywnym zjawiskiem towarzyszącym aktualnemu modelowi kompensacji krzywdy jest zróżnicowanie wysokości świadczeń przy zbliżonych rozmiarach krzywdy. Przejawia się to na dwóch płaszczyznach.

Po pierwsze, wskazana skłonność dłużników do zaniżania zadośćuczynień wypłacanych na etapie przedsądowym powoduje, że kompensacja krzywdy poszkodowanych, którzy nie decydują się na wytoczenie powództwa, jest mniejsza niż kompensacja krzywdy poszkodowanych dochodzących roszczeń przed sądami. Prawidłowa regulacja prawna powinna natomiast tworzyć ramy pełnego zaspokojenia wierzycieli bez potrzeby angażowania sądu.

Po wtóre, występują poważne różnice w wysokości przyznawanych zadośćuczynień między poszczególnymi okręgami sądowymi i apelacjami. Istniejący ustrój sądów i przepisy procesowe sprzyjają bowiem częściowemu ujednoliceniu praktyki orzeczniczej wyłącznie w obrębie okręgu sądowego (w sprawach rozpoznawanych w pierwszej instancji przez sądy rejonowe) lub w obrębie apelacji (w sprawach rozpoznawanych w pierwszej instancji przez sądy okręgowe). Nie ma natomiast skutecznych mechanizmów ujednolicania orzecznictwa między okręgami sądowymi i apelacjami, bo sprawy o wartości przedmiotu zaskarżenia poniżej 50 tys. zł nie podlegają kontroli kasacyjnej, a ogólna liczba spraw o zadośćuczynienie jest na tyle duża, że Sąd Najwyższy może zapewnić jednolitość orzecznictwa w tych sprawach jedynie w ograniczonym zakresie. Tymczasem za konkretną krzywdę należałoby oczekiwać zadośćuczynienia w tej samej lub bardzo zbliżonej wysokości, niezależnie od tego, w której części kraju sprawa podlegałaby rozpoznaniu.

Długotrwałość i skomplikowane procedury

Mankamenty obowiązującej regulacji ujawniają się również na płaszczyźnie proceduralnej. Posłużenie się przez ustawodawcę w art. 446 § 4 k.c. pojęciem „odpowiedniej sumy" otworzyło drogę do zaliczenia do okoliczności wpływających na rozmiar krzywdy faktów, do których ustalenia są wymagane wiadomości specjalne. W przypadku pokrzywdzonych na skutek śmierci osoby najbliższej chodzi przede wszystkim o wiadomości z dziedziny psychologii i psychiatrii. Częstą praktyką jest zgłaszanie przez powodów wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych wymienionych specjalności dla wykazania, że reakcja żałoby przekraczała typowe ramy, lub przez pozwanych dla wykazania, że reakcja żałoby ram tych nie przekraczała. Niekiedy również teza dowodowa obejmuje ustalenie, czy powód wymagał specjalistycznego leczenia po utracie osoby najbliższej.

Tak ujętych wniosków dowodowych sąd nie może w zasadzie oddalić, ponieważ nie dysponuje wiadomościami specjalnymi umożliwiającymi weryfikację twierdzeń stron. Jednocześnie rzadko biegli potwierdzają patologiczny przebieg żałoby lub zgłaszaną przez powoda potrzebę podjęcia terapii, a dopuszczony dowód okazuje się ostatecznie zbędny. Masowe zgłaszanie takich wniosków dowodowych, często jedynie z daleko posuniętej ostrożności, zwiększa pracochłonność i przedłuża procesy w poszczególnych sprawach, co z kolei przekłada się na ogólne zmniejszenie sprawności postępowań we wszystkich sprawach rozpoznawanych przez wydziały cywilne.

Zjawisku temu mogłoby zapobiec ustawowe uregulowanie mechanizmu ustalania wysokości zadośćuczynienia przy zastosowaniu kryteriów niewymagających wiadomości specjalnych. Pozwoliłoby to jednocześnie na zakończenie większej liczby sporów na etapie przedsądowym i szybsze załatwianie spraw, które zawisły przed sądami (np. z uwagi na spór o istnienie odpowiedzialności ubezpieczyciela).

Potrzebna zmiana modelu kompensacji

Regulacja zadośćuczynienia za krzywdę doznaną wskutek śmierci osoby najbliższej pozwala na możliwie pełną indywidualizację odpowiedzialności i uwzględnianie wszelkich okoliczności wpływających na rozmiar krzywdy w konkretnym przypadku, co można uznać za jej dużą zaletę. Jednocześnie jest jej największą wadą, gdyż poczynienie ustaleń niezbędnych do oceny rozmiaru krzywdy wymaga znacznych nakładów, procedura dochodzenia roszczeń jest długotrwała i często wieloetapowa, a stronom towarzyszy niepewność utrudniająca podejmowanie racjonalnych decyzji.

Przedstawione zjawiska skłaniają do zgłoszenia postulatu podjęcia prac legislacyjnych nad nowym modelem ustalania wysokości zadośćuczynienia, który zapewniłby większą przewidywalność wysokości świadczeń oraz którego stosowanie byłoby prostsze i nie wymagałoby istotnych nakładów. Wydaje się, że pewna standaryzacja wysokości świadczeń w analizowanych sprawach nie nastąpiłaby przy tym ze szkodą dla racji sprawiedliwości, ponieważ u podstaw roszczeń o zadośćuczynienie za śmierć osoby najbliższej leżą stany faktyczne wykazujące znaczące podobieństwo.

Do kształtowania nowej regulacji wskazane byłoby wykorzystanie niebagatelnego dorobku orzecznictwa ostatnich dziesięciu lat wypracowanego w sprawach o roszczenia oparte na art. 446 § 4 i art. 448 k.c. Można również odwołać się do obcych systemów prawnych, w których dokonano standaryzacji zadośćuczynień, np. poprzez wprowadzenie górnej albo górnej i dolnej granicy wysokości zadośćuczynienia lub algorytmu pozwalającego na jego precyzyjne wyliczenie. Warto ponadto zasugerować precyzyjne uregulowanie kręgu uprawnionych do zadośćuczynienia po śmierci osoby najbliższej, ponieważ posłużenie się przez ustawodawcę w art. 446 § 4 k.c. pojęciem „osoby najbliższej" jest źródłem sporów także na tym tle. ©?

Autor jest sędzią Sądu Rejonowego w Grudziądzu

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA